28 marca 2010

Ochy i echy z piątkowego 4Developers w Poznaniu

Krótko: Było wspaniale!

Trochę obszerniej: Było wspaniale - społecznościowo i merytorycznie.

A teraz wylewniej: Wyjazd z Warszawy o 8:35 i wjechałem do Poznania o 11:30. Przejazd do hotelu i po krótkiej rozmowie z Anią Kołodziejczyk (organizatorką konferencji 4Developers) pojawiłem się na mojej pierwszej prezentacji, w której Waldi (Waldemar Kot) przedstawił JPA 2 w TopLink Grid – skalowanie aplikacji korzystających z Java Persistence API. Ciekawie i na temat, a najbardziej podobały mi się ostatnie 10 minut z Eclipse i przykładami z Coherence i Oracle XE w tle. Zacząłem się zastanawiać, jaką to ma maszynę, że wszystko działa wystarczająco szybko, aby włączać i wyłączać. Wolałbym, aby teorii było mniej (już znałem), a więcej praktyki, szczególnie pod względem wykorzystanych narzędzi i ich konfiguracji.

Później przerwa i obiad z Pawłem (Szczecin), Marcinem (Toruń/Kraków) i Jackiem (Opole/Płock). Po tym zdecydowałem się na prezentację Wiedza o ASP.NET MVC: Budowanie aplikacji w 45 minut ze ścieżki .Net & C#. Zastanawiam się, dlaczego nic nie było o F#, na którego ostrzę sobie zęby?! Jedynym podsumowaniem prezentacji to, że ASP.NET MVC było łudząco podobne do Grails, ale w Grails wiele było obsłużone przez DSL, który nie przypominał programowania, jak to miało miejsce w ASP.NET MVC. Przekonałem się, że wybór na Javę jest znacznie przyjemniejszym wyborem.

Kolejna prezentacja to Marcin Kalas z Co nowego w Java SE 7?. Kiedy tak przysłuchiwałem się zmianom, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że wszystkie te zmiany dają dużo ciekawych rozwiązań programistom, którzy już siedzą w temacie. Dla nowicjuszy nie będzie lepiej, a SCJP 7 będzie na prawdę wyzwaniem. W SCJP5 nie było tematu współbieżności, co sądzę, że zagości na egzaminie z 7-ki z tymi innymi zmianami. Zdobycie egzaminu z języka Java będzie niezwykle karkołomnym przedsięwzięciem. Dla mnie, programisty javowego, sama możliwość skorzystania z tych zmian uatrakcyjnia język i sposób wyrażania się nim. Podobają mi się zmiany w zakresie niepowtarzania typów w typach generycznych (inferencja typów będzie w rękach kompilatora, który po deklaracji dowie się, z czym ma do czynienia) oraz wprowadzenie domknięć. Czekam z niecierpliwością na 7-kę!
Odnośnie samego prowadzenia prezentacji przez Marcina to, jakkolwiek zawartość merytoryczną oceniam bezsprzecznie na 5+, strona werbalna pozostawiała wiele do życzenia. Wybacz Marcin, ale czuć było Twój stres, który objawił się wielokrotnym, 3-krotnym powtarzaniem pojedynczego zdania z dłuższymi przerwami, co było bardzo uciążliwe dla słuchaczy (potwierdziłem to podczas rozmowy z kilkoma innymi słuchaczami). Chylę czoła dla Twojego przygotowania merytorycznego, ale strona werbalna kuleje i trzeba nad nią popracować.

Kolejne wystąpienie to prezentacja Sławka Sobótki o "Craftsmanship i wzorce projektowe". To była prezentacja, z której można się było wiele nauczyć - merytorycznie o samych wzorcach od strony ich użycia, jak i sposobu prowadzenia wystąpienia. Jako, że po nim występowałem ja, byłem jego wystąpieniem tak samo zachwycony, co zaniepokojony - podniósł mi poprzeczkę tak wysoko, że zacząłem się poważnie zastanawiać, co ja tutaj robię, z czym do ludu?! Zacząłem odczuwać tremę. Kwieciste słownictwo i tematyka tak mnie wciągnęły, że chciałbym więcej. Jako plan odnotowałem sobie ponowne przyjrzenie się wzorcom projektowym Chain of responsibility (dlaczego nie ma w polskiej Wikipedii?!), Strategia oraz Dekorator. Niezwykle inspirujące wystąpienie, po którym wolałbym mieć chwilę na wewnętrzne dywagacje niż występować ze swoim tematem.

I się stało, pojawiłem się ja. Wybiła 17-ta, a ja wciąż nie startuję na prośbę organizatorów - postanowili skorzystać z chwili (napięcia?) i wylosowali szczęśliwca w konkursie na historyjkę z Garfieldem. Zacząłem od...wpadki ze slajdami. Jak to ktoś poradził - kiedy się ma pierwszy slajd jak ostatni, łatwo można wpaść w pułapkę próbując rozpoczynać od ostatniego (!) :) Mnie się to przytrafiło i poczułem, jak atmosfera gęstnieje. Poczułem dreszczyk emocji, ale z pomocą publiczności udało się opanować temat i...po...szło! Jak było nie mi oceniać, ale udało mi się nawiązać pewną interakcję z uczestnikami, co uważam za duży sukces. Kolejnym była publika z żeńską częścią, która zdawała się być żywo zainteresowana tematyką, więc to kolejny. Zacząłem żałować, że poszedłem zbyt szeroko w tematykę i nie mogłem tym samym pokazać owego wychwalanego przeze mnie programowania deklaratywnego, w którym deklarujemy zamiast oprogramowywać. Szkoda, a mam wrażenie, że tego ode mnie wielu oczekiwało. Pilnowałem się z czasem (ostatecznie miałem 45 slajdów na 45 minut) i nietrzymaniem rąk w kieszeni. Ciekawym oceny końcowej. Z rzeczy, które postanowiłem poprawić to uatrakcyjnienie slajdów o grafikę i znalezienie czasu na krótki przykład wprowadzający - uruchomienie demo, przejrzenie kodu, a później dopiero część teoretyczna, którą podsumowuję ponownie częścią praktyczną (może być ponownie to samo, co na początku). Sądzę, że takie podejście wymaga zawężenia tematu i koniecznie określenia, dla kogo jest prezentacja i poziomu zaawansowania uczestników. Obowiązkowe jest również ponumerowanie slajdów, aby wiadomo było, ile przed nami i wyrównanie czasu do aktualnej pozycji. Gdybym jeszcze dowiedział się, jak poradzić sobie z dzieleniem ekranu na dwa w OpenOffice byłoby cudnie. Chciałbym uzyskać efekt prezentacji slajdów dla publiczności, a dla siebie zegar i kolejny slajd na własnym ekranie. Wiem, że jest to możliwe w MS Office, ale na OpenOffice nie udało mi się tego uzyskać. Za mało się starałem? Prezentację zrobiłem na Macu, więc jeszcze mogę pójść w ścieżkę Keynote, ale to kolejne płatne narzędzie. Czyżbym nie miał wyboru?

Uaktualnione slajdy znajdują się do pobrania jako JacekLaskowski-4Developers-Modele-SCA-OSGi-a-JavaEE-26.03.2010.pdf.

Powrót nieoczekiwanie o 18:28 (planowałem o 19:28) z Jackiem Lisem, co mimo wydłużenia podróży o 30 minut, zeszło niezwykle szybko. W końcu spotkały się dwie gaduły :-)

Dziękuję organizatorom - Ani, Andrzejowi i pozostałej (nieznanej mi) części zespołu 4Developers - za zorganizowanie wspaniałej konferencji i stworzenie niezapomnianej atmosfery z ludźmi z całej Polski. Brakowało mi osób z północno-wschodniej ściany Polski. Czyżby tam Java nie należała do stosowanych języków?! Mówiło się, że cena obiadu była wygórowana i wielu zrezygnowało, a dotarcie do miejsca, gdzie można było zjeść taniej było wyzwaniem samym w sobie. To był zdecydowany minus płatnej konferencji. Sam pomysł zorganizowania w hotelu był doskonały. Podobno niektórzy schodzili do sal w...kapciach! Już mi się marzy zorganizowanie konferencji w jakimś malowniczym miejscu, np. Pieninach, czy gdzieś w centrum Polski, ale poza dużymi aglomeracjami miejskimi. 2-dniowy weekend w hotelu w ciekawym miejscu mógłby połączyć potrzeby krajoznawcze z zawodowymi. Ktoś jeszcze o tym myśli i miałby miejsce na wrześniowo-październikową konferencję? Podlasie, Polesie, Bory Tucholskie, Pieniny, Bieszczady to są miejsca, gdzie możnaby tanio i w ciekawej atmosferze (np. przy ognisku) obgadać niuanse programowania korporacyjnego w Javie i nie tylko.

Jak widać 4Developers odcisnął swoje piętno na moim postrzeganiu imprez javowych w Polsce i był przyczynkiem do kolejnych. Dziękuję!

p.s. Jeśli ktokolwiek wyraził swoje zdanie nt. konferencji na swoim blogu i czyta tego, proszę o podlinkowanie w komentarzu. Warto rozważyć.