29 października 2014

Kariera przedsiębiorcy w toku - kolejne wnioski potwierdzone

0 komentarzy
Nadeszła wiekopomna chwila, kiedy nadeszło potwierdzenie nadania numeru identyfikacji podatkowej od samego Jaśnie Pana Naczelnika Urzędu Skarbowego Warszawa-Ursynów.


Tym samym państwo nasze Polska potwierdziło na piśmie, że dzień 23.10.2014 jest datą mojego rozpoczęcia jednoosobowej działalności gospodarczej.

O tym i o wielu innych równie fascynujących sprawach będziemy rozmawiać w Klubie Młodych Przedsiębiorców IT jutro i w kolejnych edycjach. Zadaj pytanie tutaj, w komentarzach lub prześlij maila na jacek@japila.pl w sprawie, która uważasz, że mogłaby być ciekawym tematem do dyskusji.

Potwierdziłem również swój profil zaufany ePUAP.


Pani w okienku w terenowym oddziale ZUS na Dembego na Ursynowie była niezwykle miła i uczynna, więc proszę nie pytaj mnie, jak funkcjonują nasze służby państwowe i jakie mam wrażenia z rejestracji firmy, bo będziesz musiał wysłuchać moich peanów pochwalnych.

W ZUSie zero kolejek, w Urzędzie Gminy również, jak i w Urzędzie Skarbowym. Jakby się wszyscy skrzyknęli, że akurat jak ja wchodzę, to jest cisza i spokój. Bezcenne!

Nie zdecydowałem się jeszcze, gdzie będę prowadził swoje rozliczenia - czy iFirma, wFirma czy stacjonarnie - u księgowej w biurze podatkowym. O wszystkich słyszałem wiele pozytywnych rzeczy i wybór jest niełatwy (bo najlepiej chciałbym temu nic nie poświęcać czasu).

26 października 2014

Klub młodych przedsiębiorców IT - społeczność żąda więcej w temacie "Refaktoryzacja Programistów"

0 komentarzy

Hangout wirtualnego klubu młodych przedsiębiorców w IT


Nie mam złudzeń, że pomysł Szymona Stępniaka z Toruń JUG założenia "wirtualnego klubu młodych przedsiębiorców w IT”, któremu w statusie zapisano dyskusję na żywo na temat "praktycznej wiedzy z zakresu nazwijmy to osobistej przedsiębiorczości” jest bezsprzecznym sukcesem wydawniczym. Można by dyskutować o rozmiarze tego sukcesu, ale tę przyjemność składam w Twoje ręce, aby w spokoju kontemplując ocenić wartości, które za tym idą.

A miła twarz Marcina na reklamówce nagrania z hangoutu jeszcze podbija poziom specjalności całego wydarzenia.

Mail Szymona

Szymon napisał do mnie maila 8 października, aby już 23-tego światło ujrzała pierwsza część. Przywołam maila Szymona w całości ku odnotowaniu tego faktu publicznie i aby nie pozostawać w błędnym przekonaniu, że ten pomysł był mój. Nie był.

Cześć Jacku, 
Czytając wczoraj Twojego streama na Twitterze i ostatni wpis na blogu naszła mnie taka mała myśl, którą chciałbym się z Tobą podzielić. Sądzę, że pomysł mógłby Ci się spodobać. 
O co chodzi? Generalnie wydaje mi się, że w naszej społeczności brakuje praktycznej wiedzy z zakresu nazwijmy to osobistej przedsiębiorczości. Ludzie tak mocno przywykli do pracy na etacie, że nie zdają sobie sprawy z potencjału, jaki niesie ze sobą praca na własny rachunek. Często wyobrażenia o takim właśnie rozwiązaniu są przykrywane wizją olbrzymiego ryzyka, porażki oraz zmarnowanego trudu. To prawda, że działalność na własną rękę jest trudniejsza niż zaczepienie się w dowolnej firmie na etat. Ale jest jednocześnie znacznie bardziej atrakcyjna pod wieloma względami - potrafi być dużo bardziej kształcąca, rozwijająca sieć kontaktów oraz ograniczona jedynie naszą wyobraźnią i możliwościami, które rosną proporcjonalnie do czasu jaki wkładamy w rozwijanie swojego biznesu. Nie wiem czy ta diagnoza w ogólności jest słuszna, ale takie odnoszę właśnie wrażenie. 
To zaś stanowi pretekst do wcielenia w życie dość prostego pomysłu. 
Co sądzisz o pomyśle spontanicznego powołania czegoś na kształt wirtualnego klubu młodych przedsiębiorców w IT? 
Idea jest taka, aby stworzyć miejsce i pretekst do tego, aby raz na jakiś czas (np. raz na dwa tygodnie czy nawet miesiąc) uruchamiać hangout, podczas którego uczestnicy mogliby porozmawiać i podzielić się własnymi doświadczeniami w zakresie prowadzenia własnej działalności w branży IT. Chodzi nie tylko o wskazówki natury formalnej, ale również takie z zakresu zarządzania samym sobą w zupełnie nowej rzeczywistości zawodowej. Myślę, że mogłoby to stworzyć całkiem ciekawe kompendium wiedzy praktycznej dla osób zarówno początkujących jak i już zaangażowanych w prowadzenie własnej działalności. W naszym kraju jest wiele osób, które mogłoby w tym temacie powiedzieć wiele ciekawych rzeczy, wliczając Ciebie do tego grona. 
Co sądzisz o takim pomyśle i czy byłbyś zainteresowany jego animacją? Masz doświadczenie w prowadzeniu grup stacjonarno-wirtualnych, a ponadto zdobywasz obecnie cenne doświadczenie w zakresie prowadzenia działalności, dlatego wydajesz mi się właściwą osobą na tym miejscu. Temat nie jest urgent, domyślam się że masz teraz wiele na głowie, natomiast gdyby choćby jeden taki pilotażowy event do końca tego roku zwołać to myślę że byłoby bardzo fajnie. 
Pozdrawiam,
Szymon
W międzyczasie miałem przyjemność rozmawiać oddzielnie o podobnym zagadnieniu z Marcinem Kubalą i Sebastianem Konkolem, co przeistoczyło się w klub czterech.

Wspaniale pracuje się z takimi ludźmi!

I nadeszła wiekopomna chwila, kiedy 23 października o 10:46 uruchomiliśmy wspólnie 22-minutówkę o swojsko brzmiącym tytule "Refaktoryzacja programistów”.

(Od)Głosy społeczności

Reakcje społeczności przerosły moje oczekiwania.

Oto kilka, którym nie udało się umknąć przed opublikowaniem (nazwiska pozostaną ukryte ku szczęśliwości ich właścicieli):

Konrad (via email) napisał:

"Bardzo dobry ten twój hangout, czekam na więcej. Zwłaszcza dla kogoś siedzącego w domu takie społecznościowe rzeczy są na wagę złota (plus kupa frajdy). Mam trochę znajomych, którzy kiedyś siedzieli nad programowaniem po 14h/dobę plus weekendy i poznawali wszystko, a dziś żona, dzieci, zmiana priorytetów. Nigdy nie byli i nie są korpo-dziadkami, ale życie ich dogoniło i wzięło w objęcia.  Czasem się śmieję, że powinniśmy założyć grupę wsparcia dla podstarzalych programistów. Takich, co to już dają spokój i przestają się ścigać we wszystkim ze wściekłymi 20-latkami, którzy co tydzień wypuszczają nowe frameworki i build toole."

Marek (via gtalk) napisał:

"hej, fajny pomysł. Powiem Ci, że od pewnego czasu chodzi mi po głowie taki pomysł, żeby udzielać się w miarę możliwości w jakiś startupowych projektach."

Andrzej (via LinkedIn) napisał:

"bardzo ciekawa inicjatywa. Myślę, że bardzo wiele osób potrzebuje takiego kamyczka w życiu zawodowym, który spowoduje lawinę poważnych decyzji (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Ja w zasadzie decyzję już podjąłem, określiłem plan rozwojowy i krok po kroku staram się go realizować.
Z doświadczenia powiem, że do dyskusji prawdopodobnie włączyło by się o wiele więcej ludzi gdyby można było pozostać anonimowym (chociażby w komentarzach). Ja swojego czasu miałem mnóstwo pytań/wątpliwości, które musiałem zgłębić i raczej starałem się to robić dyskretnie, żeby nie wywołać niepotrzebnych napięć lub błędnych wniosków. Być może przesadzam, ale warto przemyśleć."

Andrzej (via skype) napisał:

"fajny pomysł na nagrania, chętnie się przyłączę”

Łukasz (na YouTube) napisał:

"Bardzo ciekawa inicjatywa, mam nadzieję, że nadal będziecie drążyć temat, a swoje dyskusje publikować na tym kanale. Pozdro"


Jest również kilka liczb ze społecznościówek - statystyki z wpisu z podsumowaniem pierwszego spotkania.


Jest też statystyka liczby czytelników wpisu.


Jest również obserwatorów z kanału YouTube.


Kolejna edycja


Kolejny odcinek już 30 października o 10:15. Zapraszamy!

23 października 2014

Refaktoryzacja programistów (rynku IT w Polsce) - nowa inicjatywa społecznościowa

0 komentarzy
Pierwsze nagranie jest już w Sieci. Spotkaliśmy się dzisiaj i już dzisiaj jest produkt! Bez jakichkolwiek modyfikacji, obfuskacji, dopieszczania, czy innych rzeczy, które może i podniosłyby wartość produktu, ale tym razem górę wzięło motto "Release Early, Release Often".


Obejrzyj, przemyśl, wypowiedz się.

Panowie +Szymon Stępniak +Marcin Kubala +Sebastian Konkol oraz ja, Jacek Laskowski, postanowiliśmy skrzyknąć się i podyskutować o sprawach dotyczących życia programisty na naszym podwórku (w Polsce).

Łączy nas jedno = pracujemy w branży IT (z mniejszymi lub większymi sukcesami zawodowymi). Dzieli nas kilka spraw - żyjemy w innych miastach (Toruń, Kraków, Warszawa), pracujemy w innej konfiguracji biznesowej (samodzielna działalność gospodarcza, właściciel firmy, pracownik), oferujemy na rynku inne umiejętności (programista, szef zespołu, lider społeczności, oszołom technologiczny) i mamy inne umocowanie rodzinne - żonaty, dzieciaty, z dziewczyną.

Wszystko to sprawia, że kiedy padł pomysł takich spotkań, nie było sprzeciwu.

A Tobie jak się podoba inicjatywa?

22 października 2014

Słowotok społecznościowy głównie na twitterze - za krótko jednak

0 komentarzy
Pamiętam bardzo dobrze czasy, kiedy mikroblogowanie nie było dla mnie wartościowym sposobem wymiany myśli. Ostatnio jednak jest zupełnie inaczej.

Zreflektowałem się, że kiedykolwiek chciałbym przekazać myśl, wybieram twittera. Jakkolwiek 144 znaki nie pozwala na "wyrzucenie" z siebie wszystkiego, to po kilku latach korzystania z tego medium, daję radę.

I to mnie właśnie przeraża w twitterze - jego prostota, która zawęziła moje pole literackiego działania do owych 144 znaków.


Po całym dniu "strzelania" 144 znakami na twitterze mam po prostu dosyć i wszystko zostało już w zasadzie powiedziane. Co mi tam zatem zabierać się za wpisy na blogu (szczególnie polskim niestety), kiedy, co chciałem powiedzieć, powiedziałem, a resztę przeczytałem na Quora lub StackOverflow.

W Quorę dopiero wchodzę i traktuję ją wciąż jako niewielką alternatywę do StackOverflow, na którym wyżywam się głównie na kanale sbt. I właśnie po takiej dziennej dawce wypowiedzi na SO, pisania mam już wystarczająco w zakresie ponad 144 znaków.

Do tego dochodzi jeszcze monitorowanie (w trybie do odczytu) LinkedIn, trochę commits na GitHub i idę spać z głową naładowaną pomysłami. A że obecny sponsor pozwala na szerokozakrojone wizje architektoniczne, to i czytania (dla wybrania właściwego rozwiązania) sporo.

Zatem jakbym był wszędzie, a nie ma mnie tutaj.

Możnaby zapytać, dlaczego mnie to martwi i dla zainteresowanych śpieszę z odpowiedzią - brakuje mi możliwości poruszania nowych technologii w dyskusjach w naszym, lokalnym, polskim środowisku informatycznym. Nie mówię, że nie ma spotkań/meetupów czy konferencji, ale wciąż brakuje mi miejsc, w których mógłbym poruszyć kwestie adekwatności stosowania nowych technologii, które mnie obecnie zajmują, do zadanych obszarów. Weźmy Spark, Storm, etcd, Docker, Ansible, ZooKeeper, Cassandra, bazy grafowe (z Titan), Mesos, Curator i kilka innych poza-stricte-scalowych tematów, które zajmują mnie ostatnimi czasy, bo jedynie czuję, że one mogą spełnić moje wymagania architektoniczne (oczywiście to jedynie już zawężona pula projektów, które rozważam po "ostrej" selekcji). Wciąż zdecydowanie za mało spotkań typu hackathon czy warsztatów, gdzie z innymi napaleńcami rozwikływałbym tajniki produktu i konsultowałbym pomysły.

Podczas rozpoznawania produktu, tworzę wiele notatek na boku, w Evernote, i tak sobie myślę, że warto byłoby je upublicznić pro publico bono i mojej. Mam jednak pewne obawy przed plagiatem, bo większość z materiału w moich notatkach, to kopie całych zdań, które są kwintesencją pełniejszego artykułu czy prezentacji. Chciałbym je jednak móc skonfrontować z wiedzą innych lokalesów.

Skoro zależy mi bardzo na ożywieniu polskiego środowiska informatycznego pod kątem zastosowania nowych technologii (niekoniecznie wyłącznie programistycznych ze Scalą w roli głównej) oraz wyrażaniu swoich myśli obszerniej (poza 144 znaki), to może właśnie należałoby skorzystać z tego miejsca - na polskojęzycznym blogu - i tutaj szukać merytorycznego wsparcia.

Pamiętam rozmowę z Bartkiem Zdanowskim, który (podczas naszej wspólnej wizyty na konferencji we Lwowie) wspominał z rozrzewnieniem o wygaszonej już inicjatywie Sebastiana Pietrowskiego, która polegała na publikowaniu wpisów z blogów z krótkimi opisami na własnym blogu, co pozwalało na zorientowanie się w pojawiających się co rusz nowych narzędziach. Nie zamierzam tego reaktywować, ale coś na ten kształt się właśnie w mojej głowie kluje.

Niech ten wpis będzie swoistym ożywieniem tego miejsca. Do usłyszenia niebawem!

A Ty gdzie zrzucasz stan swoich rejestrów mózgowych do publicznej konsumpcji? GitHub Pages może? Inne medium? Czy po prostu tak leciwie trochę w postaci notatek na boku na dysku lokalnym? Chciałbym móc znaleźć właściwe miejsce...

p.s. Jeśli chciałbyś dołączyć do mojego zespołu "poszukiwaczy właściwych rozwiązań", skontaktuj się ze mną na jacek@japila.pl. Pogadajmy!

06 października 2014

Oferty pracy dla programistów Scala i chroniczny brak obsady - mój pierwszy miesiąc poza korpo

0 komentarzy
Zdumiewające, jak ciężko jest znaleźć dobrych programistów, a jeszcze bardziej nakłonić ich do przyłączenia się do projektu (aka zmiany obecnego zatrudnienia).

Taką myśl opublikowałem na moim koncie na twitterze i prawie natychmiast padło pytanie o sprecyzowanie "dobrego programisty". Śpieszę wyjaśnić.

Jak to pewien Jacek powiedział: "Nie ważne co, ważne z kim" i to jakby definiuje w pewnym sensie owego dobrego programistę. Ma to być ktoś, z kim można spędzić czas na projekcie przyjemnie i go zakończyć (projekt) w terminie.

Owego dobrego programistę poznaje się po efektach jego decyzji - ma świadomość upływającego czasu i walki między doskonałym kiedyś a działającym w terminie. Jeśli uda się utrzymać doskonałe w terminie, tym lepiej dla zespołu. Najważniejsze jednak, aby potrafić dotrzymać terminu lub w terminie oznajmić jego niedotrzymanie. Ja wciąż walczę ze swymi żądzami poszukiwania świętego graala, kiedy obecne rozwiązanie jest w pełni wystarczające. Taką cechę nazywam terminowością.

Dobrym programista to również osoba, która ma świadomość bezkresu własnej niewiedzy. Doskonała znajomość języka Java u niego nie przekreśla zastosowania języka Scala (lub wyjątkowo egzotycznego Go, Elm czy Elixir). Jeśli narzędzie niespecjalnie pasuje, to się go po prostu nie stosuje i szuka właściw(sz)ego. Taką cechę nazwałbym świadomością technologiczną.

Akceptowanie wartości nieznanego jest podstawą egzystencji dobrego programisty. Ciągła otwartość na nowe rozwiązania i akceptowanie ich odmienności, która wymusza "zerowanie" dotychczasowego rejestru doświadczenia jest wliczona w kontrakt codzienności dobrego programisty. To nazwałbym otwartością umysłu.

Moim obecnym konikiem jest rozgrzewanie rynku polskiego na przyjęcie języka Scala jako wartościowego języka programowania dla wielu zastosowań, w których do niedawna widziałem miejsce wyłącznie dla Javy. Koniec z tym! Java jest dobra, ale nie bardziej niż Scala (dalekim od określenia Scali "lepszą Javą", ale nie ukrywam, że czasami ciśnie się na usta takie określenie). Najbardziej zależy mi na tej otwartości, która dopuściłaby młodszych stażem do zaawansowanego rynku programistów. Wielu ekspertów javowych, przy przejściu na nowy język Scala, jest naturalnie ponownie nowicjuszami. I to sobie cenię w nowych językach, które wymuszają takie "sprowadzenie na zero".

Od kiedy jestem poza korporacją, chętniej znajduję czas na rozmawę z osobami spoza mojego stałego kręgu znajomych. W zasadzie jestem zmuszony do takiego działania, aby dostać się do ciekawych projektów, których okazuje się, że jest cała masa wokół mnie.

Weźmy ostatnie moje dokonania na tym polu.

Jest pewna firma (której nazwy nie ujawnię jeszcze), która powierzyła mi zadanie stworzenia całej linii produkcyjnej dla produktów monitorujących. Do tego oczywiście potrzebni są ludzie, których nie ma i to również zlecono mi jako zadanie dodatkowe. Innymi słowy, jak nie znajdę, sam będę dłubał, a to mnie z pewnością zabije czasowo. Mam zlecenie na zatrudnienie 3 osób, które będą stanowiły przyczółek przyszłego zespołu deweloperskiego, które zestawią całą linię produkcyjną (począwszy od gałęzi w git +  jenkins + gerrit + co tam jeszcze potrzebne, aby proces spełniał oczekiwania osób, które w nim uczestniczą). Mają to być dobrzy programiści, którzy nie są zadufani w sobie, w ich znajomość technologiczną i "zajefajność", i którzy są otwarci na nowe, nieznane, a (co mi sprawia najwięcej problemów) radzą sobie z bezkresem wyboru technologicznego.

Pojawiły się w międzyczasie jeszcze firmy So1 (poszukiwane 3-4 osoby), AdPilot (2 osoby) oraz Datastax (1 osoba), które w sumie stanowią o nowych miejscach pracy dla ca 10 programistów scalowych w Warszawie (!) W niektórych przypadkach wybór języka jest drugorzędny i nie ma jakiegokolwiek znaczenia dla sponsorów. Chcesz F#? Masz go! Chcesz Scalę? Masz ją! Chcesz XYZ? Wybór należy do Ciebie.

Powstała również strona ScalaWAW, która wypisuje firmy z imienia i nazwiska, które oferują miejsca pracy dla programistów scalowych. Jak napisał @gkossakowski na swoim kanale na twitterze:


Liczba aktywności scalowych w Polsce przewyższa UK, Francję i Niemcy razem wzięte (!)

Okazuje się, że jest sporo miejsc pracy dla osób, które chcą wejść w Scalę. Problem jednak w tym, że spotykane przeze mnie osoby, deklarują jedynie chęć i brakuje w tym ostatecznej decyzji, która sprawiłaby, że dostaną to, czego chcą - pracy w roli programisty scalowego. Jakimś cudem nie dochodzi do scalenia.

Coś mi mówi, że się trochę technologicznie rozleniwiliśmy. Duże firmy i korporacje dodają do tego jeszcze złudne poczucie stabilności, a to właśnie tam znajduje się spora część "chętnej" kadry scalowej. Bywa.

Napisz do mnie na jacek@japila.pl, gdyby oferta zatrudnienia jako programista scalowy w Warszawie była w Twoim obszarze zainteresowań. W kilku miejscach mógłbym znacząco pomóc.

31 sierpnia 2014

Kamil z Warsjawy pisze, że "strasznie mało jest zgłoszonych warsztatów ze Scali"?!

0 komentarzy
Dostałem dwa dni temu maila od Kamila - organizatora Warsjawy, która na swojej stronie domowej przedstawia się tymi słowami:

"Conference for developers, by developers. Unique 100% workshop formula. “Learn by doing” approach. Proudly host workshops related to all aspects of software development: designing, developing, testing, maintaining etc. Initially oriented around Java and JVM programming languages. Now open to other programming languages like Scala, Groovy, Python, mobile development for Android, iOS and others."

Świadomie podkreśliłem Scala - język moich ostatnich trudów mentalno-projektowych, któremu poświęcam prawie całe 100% swojego czasu i żywo jestem zainteresowany, aby więcej działo się w Polsce w tym obszarze. Widać dużo trzeba jeszcze zrobić, bo Kamil napisał:

Cześć,

Przejrzeliśmy dzisiaj (kolejny raz) zgłoszenia z C4P i strasznie mało jest zgłoszonych warsztatów ze Scali, a temat wydaje się strasznie popularny od dłuższego czasu.

Macie może jakieś opinie z czego to wynika? Może potrzebujecie jakiejś pomocy lub dodatkowej osoby do rady programowej?

Jeśli macie jakichś niezagadanych prelegentów to odezwijcie się do nich, bo ścieżka scali wygląda dużo, dużo gorzej niż się spodziewaliśmy.

Pozdrawiam
Kamil

I tu pojawiła się moja odpowiedź, którą postanowiłem opublikować, aby sprowokować dyskusję w naszym światku o stanie akceptacji Scali. Chciałbym się w wielu miejscach mylić i proszę o komentarze, które sprowadzą mnie na poprawną ścieżkę myślenia o Scali w Polsce.

Cześć Kamil,

Mam wrażenie, że w Polsce temat Scali jest podzielony na dwie kategorie osób:

1. już czujących się pewnie
2. dopiero raczkujących (zwykle wyłącznie przyglądających się z nielicznymi wypadami na Coursera)

Nie siliłbym się na większe rozczłonkowanie społeczności scalowej w PL.

Obie grupy przenikają się i wyłącznie brak konfrontacji ich uczestników pozwala jednym sądzić, że należą do grupy innej niż faktycznie powinni przynależeć (w oby kierunkach).

Sam jestem osobą, która (wierzy, że) czuje się pewnie w Scali, ale daleko mi do mistrzostwa i powiedzmy, że panuję nad sytuacją, co dla wielu zaawansowanych jest wystarczające, aby przypisać mnie do grupy "dopiero raczkujących". To ma ten nieprzyjemny skutek, że Ci znacznie słabsi do tej grupy nie powinni już należeć. Chciałoby się wyznaczyć kolejną grupę/kategorię osób dla podobnych mi, ale uważam, że wtedy należałoby stworzyć znacznie więcej grup, które wyznaczone byłyby przez liczbę projektów - zamkniętych/w firmach czy open source (możnaby liczyć przez liczbę commit'ów lub aktywność na StackOverflow czy grupach dyskusyjnych). A to pewnie i tak nie dałoby satysfakcjonującego podziału i tylko zagmatwałoby temat jeszcze bardziej.

W naszej sytuacji, najbardziej interesującą grupą są "już czujący się pewnie". Z nimi jest zawsze kłopot - w dowolnym języku/technologi - są zarobieni, nie chce im się edukować innych, czy angażować się pozapracowe aktywności, albo po prostu nie odnaleźli w sobie wciąż umiejętności "sprzedawania" wiedzy w postaci wykładów (prostsze) czy warsztatów (trudniejsze merytorycznie i to przygotowanie materiały dla innych).

Młodość języka Scala w Polsce, wielka różnorodność języków, bibliotek, szkieletów aplikacyjnych, itp. i niewielka wciąż liczba aktywności wokół Scali, sprawiają, że efekt mamy w postaci niewielkiej liczby zgłoszeń na warsjawę. Poagituję. Stay tuned!

Jacek

Jak obiecałem, agituję. Kto zechciałby wesprzeć warsjawę?

Ja deklarowałem początkowo, że będę wyłącznie w radzie programowej dla Scali, ale już mi pisano, że taki luksus mi się już nie należy. Najwyższa pora zaradzić tej niskiej liczności zgłoszeń scalowych na warsjawie!

Ode mnie możecie liczyć na praktyczne wprowadzenie do Scali przez jej zastosowanie do budowania aplikacji webowych (Play Framework), dostępu do bazy danych (Anorm i Slick), oraz...potencjalnie...opanowania tematu współbieżności (Akka) czy mikroserwisów (Spray). Wszystko okraszone sbt. Chciałoby się więcej, ale byłoby za wiele i za pobieżnie (i pewnie za mało praktycznie), więc wstrzymam się ze swoimi chęciami. Zgłaszam tym samym zapotrzebowanie na skrojenie mojego pomysłu tematu warsztatu na Twoją modłę, jeśli zainteresowałby Cię temat, zechciałbyś poświęcić swój czas i wyjść z warsztatu zadowolony. Proszę o pomoc, abyśmy wspólnie spędzili kilka godzin fajnego scalowania.

Proszę również o komentarze w sprawie niskiej frekwencji zgłoszeń okołoscalowych. Pomóż mi to zmienić! Zgłoś temat - samodzielnie lub wspólnie. Daj znać, że się zastanawiasz, a ja pomogę w znalezieniu współprowadzącego lub w konstrukcji tematu. Proszę...

14 sierpnia 2014

Bye, bye, Citi...czas zmian nadszedł!

0 komentarzy
Wczorajszy dzień obfitował w całkowicie nieznane mi wcześniej doznania. Był niezwykły z kilku powodów i pozostanie takowym jeszcze na długo (nie te lata i nie te serce, aby próbować się mierzyć z takim nawałem wydarzeń ponownie :-))

Wczoraj świętowałem swoje 41 urodziny. Za wszystkie życzenia serdecznie dziękuję. Nie ukrywam, że byłem zdumiony liczbą osób oraz sposobami, w jakie życzenia do mnie docierały - bezpośrednio, smsy, na twitterze, mailami i na...Facebooku (wciąż jednak wzdrygam się na myśl, aby z niego częściej korzystać niż sporadycznie). Dziękuję! Miłe to jest, że ktoś pamięta.

Wczoraj również Citi i ja doszliśmy do wniosku o rozwiązaniu umowy o pracę, o czym naprędce napisałem na moim angielskojęzycznym blogu Bye, bye, Citi…on to seeking greener pastures elsewhere.


Dostałem kilka maili w sprawie mojego odejścia i tego, co chciałbym dalej robić i dociekliwość Mateusza (mail), a później na czacie z Markiem, sprowokowała mnie do spisania moich planów życiowych. Dziękuję panowie za inspirację!

Jeśli czytasz ten wpis - takie małe manifesto - i masz coś, co pasuje do opisanego poniżej profilu osobowego, koniecznie się ze mną skontaktuj. Wdzięczność gwarantowana. Na pewno zaangażowany członek zespołu?

Cześć Mateusz,

Dzięki za kontakt. Tak, to prawda, koniec z Citi, bo praca w korporacji, która ma niewiele wspólnego z tworzeniem oprogramowania zmęczyła mnie. Jak kiedyś się spotkamy, opowiem Ci dokładniej - pewnie nawet ochłonę i będzie przyjemniej. Nie mówię 'Nie' korporacjom, a tylko niektórym.

Poszukuję pracy przy budowaniu zespołów programistów. Poszukuję pracy przy budowaniu oprogramowania, który wymaga dużej interakcji z zespołami - programistów i biznesu. Ten styk jest niezwykle absorbujący i widzę tutaj swój potencjał. Budowanie kultury zespołu programistów to coś, co sprawdziłem w praktyce w ramach społeczności typu Warszawa JUG czy WarszawScaLa, a w Citi w korpo.

Uwielbiam dzielić się wiedzą i...co niestety często wiąże się z konfliktami...pouczać. Widzę u siebie potrzebę wyćwiczenia wsłuchiwania się w potrzeby innych - co mnie nakręca i interesuje, innym może wydawać się nudne i stratą czasu. Nic na siłę. Czasami potrzeba czasu. Tę potrzebę "wstrajania się w odbiorcę" chciałbym kontynuować i wyspecjalizować się w tym. Nota bene, stąd wynika również moja aktywność na StackOverflow, gdzie mogę testować różne podejścia na żywym organiźmie i to po angielsku, z różnymi kulturowo osobami.

Sprawdziłem w Citi podejście ciągłej interakcji z członkami zespołu lokalnie i zdalnie. Zarażono mnie potrzebą codziennych pięciominutówek na stojąco na rozpoczęcie dnia i później 15 minut telefonicznie z innymi lokalizacjami po angielsku - pracowałem w zespole składającym się z 4 osób w Nowym Jorku, 2 osób w Londynie i 4 osób lokalnie w biurze. Był czas na uwspólnienie wiedzy o zaawansowaniu prac i problemach, ale i samą pracę. To chciałbym utrzymać. To pachnie Scrumem, ale za słabym merytorycznie, aby się wypowiedzieć. To jeszcze przede mną.

Orzeźwiającym było móc pracować w środowisku finansowym, a wciąż technicznie. To połączenie światów mnie bardzo nakręcało. To chciałbym kontynuować.

Marzy mi się praca w roli technicznego adwokata, który rozpoznaje, prototypuje, promuje, zestawia środowisko, pisze testy, programuje, wdraża. Pełny cykl wytwarzania oprogramowania bez ograniczeń. Chciałbym sprawdzić możliwość w Polsce pracy na projektach, a nie w firmie. Dorosłem (i teraz dano mi okazję spróbować) do myślenia, że w branży informatycznej nasza praca powinna przypominać pracę muzyków bez wiodącej kapeli, tj. chcemy zrobić coś fajnego, z fajnymi ludźmi i jeszcze zrobić przy tym kaskę, zbierzmy ekipę i działajmy! Po zakończonym nagraniu płyty, rozchodzimy się. I tak samo z projektami - z projektu na projekt. Ja chcę mieć ciągłą niestałość miejsca, projektu, ludzi, aby wyzbyć się wszystkich przyległości związanych ze stabilnością, która szybko potrafi się u mnie przerodzić w rozleniwienie. Stąd też myślę o działalności gospodarczej i wejściu w układ z kilkoma software house'ami. Jak powiedział jeden z założycieli Javeo (dawniej Javartu) - Jacek Z. - "nie ważne co, ważne z kim." Pełna zgoda!

Zależy mi na szybkiej, a wciąż stosunkowo głębokiej nauce i możliwość uczestniczenia w różnych projektach z różnymi zespołami wydaje mi się właściwą drogą do celu. Ta różnorodność to urzeczywistnienie moich potrzeb! To chciałbym teraz właśnie wdrożyć w życie. Nie wiem, co mnie czeka, bo temat dla mnie całkowicie nowy, ale muszę to sprawdzić i teraz jest właściwa pora.

Bardzo polubiłem babranie się w błotku, co w Citi sprowadziło się w ostatnich tygodniach do migracji zlepku ant i maven/antrun do sbt. Nie chodziło o samo sbt, a o przejście do nowszego systemu budowania bez bagażu z 2006 r. Nikt nie chciał/miał czasu/zainteresowania się tym zająć - rozpoznać co jest i zaproponować nowe - a że było konieczne, aby opanować builda i proponować nowocześniejsze podejście w nowych projektach, więc się za to zabrałem. Oczywiście nabywałem wiedzę w trakcie roboty - tutaj bardzo pomogło mi podejście Grzegorza B. z zespołu: "poznaj wystarczająco wiele, aby dostarczyć produkt na czas" (co wcześniej sprowadzało się do dłubania w temacie jakbym pisał pracę doktorancką, aby później dopiero wykorzystaną wiedzę próbować zastosować w praktyce, często z mniej niż dopuszczalnymi rezultatami).

Doświadczenie z pracy z wieloma "popaprańcami technologicznymi" w Citi w zespole (pozdrowienia dla ZbyszkaTomka, Marcinów, Arków, Alka, Krzyśka, Mariusza, Kornela, Filipa, Artura, Wojtka), który współ-budowałem z Wojtkiem, a później z Ewą, uważam za bezcenne - doświadczyłem olśnienia, że dobre poznanie narzędzia jest cenne, ale poznanie na poziomie umożliwiającym właściwe zastosowanie go w zadaniu przy oczekiwanym czasie dostarczenia (lub znacząco poniżej jego progu) jest kluczowe w naszej branży i chcę się w takim podejściu specjalizować.

Wszedłem w międzyczasie  w układ ze startupem, który tworzy aplikację webową i tam wyżywam się ze Scala, Play, angularjs, bootstrap i kilka innych pomniejszych dodatków (rozważam użycie react zamiast angular!). Tu podejście skracania czasu dostarczania działających funkcjonalności jest bardzo wyraźne. Czas realizacji to koniec tego miesiąca (!) Ach, te terminy.

Pociąga mnie zdobycie umiejętności szybkiego dostarczania gotowego produktu na granicy prototypu. Duża dynamika i umiejętność szybkiego wskazywania właściwych bibliotek jest dla mnie kluczowa. Taka kombinacja R&D ze znaczną dawką szybkiego wdrażania na produkcję. Marzy mi się doświadczenie na własnej skórze ciągłego wdrażania produkcyjnego kilkakrotnie na dzień bez konieczności zatrzymywania produkcji. Infrastruktura-cudo. Zdobycie wiedzy praktycznej co i jak jeszcze przede mną.

Rozwiązania-marzenie, w których chciałbym się specjalizować:


Jacek