04 stycznia 2010

Noworoczne postanowienia na 2010 - znowu ich więcej niż czasu, więc z głową Jacku, z głową...

Minął 2009 rok i trudno byłoby wskazać osobę, która nie oczekuje od 2010 jeszcze większych, bardziej spektakularnych (pewnie finansowo?) sukcesów. Planów wiele, a czasu jakby na lekarstwo, więc pora nauczyć się z głową nim operować. I to jest moje postanowienie numer #1 - zabrać się za rozważne planowanie zadań i ich sumienną realizację. Na pewno ucieszy się Agata, pewnie Iwetka i Patryk (to sfera rodzinna - nie mylić ze sforą :)), ale i osoby, z którymi współpracuję/działam na arenie społecznościowej. Do tej pory było tak, że jakoś szło i faktycznie zawsze kończyło się jakoś. A to się przesiedziało przed kompem przez bite 5h nic nie zrobiwszy, a to znowu i tak w kółko. Nie raz pamiętam przeciągające się godziny nad niczym, szczególnie te nocne, więc od dzisiaj koniec z tym nawykiem. Jeśli siedzieć przed kompem, to faktycznie coś zrobić, np. postarać się o lepszy jakościowo (niż w 2009) wpis na blogu. Oby było jakoś lepiej, a już będzie bardziej twórczo. Co za paradoks, że można robić mniej, a wciąż efektywnie(j)?!

Wygasiłem rok 2009 rodzinnym wyjazdem do Białki Tatrzańskiej na narty i tak od 29.12 (w nocy) do 2.01 (koło 18tej) spędziłem czas niezwykle aktywnie poza zasięgiem komputera (nie wliczając lektury "Groovy in Action", którą mam w PDFie). Mimo nieciekawych warunków narciarskich, całe dnie spędziłem na stoku z 2-godzinną przerwą obiadową. Było super i każdemu polecam spędzenie jak największej ilości czasu w ten sposób. Idzie się przewietrzyć, a podczas zjazdu jest pora na kilka przemyśleń. Powrót nie należał do najbardziej oczekiwanych wydarzeń w Nowym Roku i to z dwóch powodów - po pierwsze koniec laby (a w dzień wyjazdu zaczęło sypać śniegiem), a po drugie powrotna trasa do Wawy, która zapowiadała się na kilka(naście) godzin. Szczęśliwie, po 7-godzinnej trasie pozostało jedynie (niemiłe) wspomnienie.

O dziwo, skrzynka pocztowa nie była przesadnie napakowana mailami. I to obie, prywatna i służbowa, więc był czas, aby spisać swoje przemyślenia/plany na rok 2010. O prywatnych nie wspominam, bo tematyka nie ta i wieje nudą (słowo rodzina odmienione we wszystkich przypadkach), więc jawnie będzie jedynie javnie/społecznościowo.

Numerem jeden (powiedzmy bis biorąc pod uwagę rozważne planowanie zadań i ich sumienną realizację - muszę sobie to ciągle powtarzać, aby dobrze zapamiętać) jest stworzenie javowego serwisu społecznościowego, do którego mam już domenę - wszystkojawne.pl, a nawet dwie - javosfera.pl. Obie wskazują na tematykę i sposób jej gromadzenia - razem z polską społecznością javową. Chciałbym, aby odwiedzalność mojego bloga została przeniesiona na nowopowstający serwis pro publico bono. Byłoby super, gdyby serwis mógł w jakimś stopniu zarabiać na siebie (bo zamarzyło mi się utrzymywanie takiego serwisu "full time"), ale to wkładam na półkę w kategorii "Bajki". Tak czy owak, migracja mojego bloga i wiki, zgromadzenie innych entuzjastów pisania, czy nagrywania podcastów/screencastów w jednym miejscu byłoby spełnieniem moich marzeń javowych. Możnaby zrobić nawet tak, że kilka osób pracuje nad tematem w pełnym wymiarze czasu, kilku z doskoku, a reszta "naukowo", aby podszkolić swój warsztat, a później i wejść na poziom płatności za moduł/funkcjonalność. I tak by się kramik kręcił.

Kolejnym pomysłem jest bardziej efektywne zaangażowanie się w projekty Apache OpenEJB i Apache OpenWebBeans, z pewnym uwzględnieniem Apache Geronimo (w obszarze wsparcia przez NetBeans IDE). Projekty bardzo podobne, ale chodzi raczej o nawyki, jakie mogę nabrać podczas pracy z innymi programistami w projektach otwartych, w których ustawiam się bardziej jako wykonujący, a nie prowadzący. Za mało jeszcze potrafię, abym mógł poprowadzić ich rozwój na większą skalę i właśnie bardziej twórcza praca miałaby mi pomóc w poznaniu dwóch nowych i jednej odświeżonej specyfikacji, odpowiednio Context and Dependency Injection for Java EE (dawniej Web Beans), Java EE 6 Managed Beans oraz EJB 3.1. Docelowy kierunek to poznanie Java EE 6 przez pryzmat rozwoju tych projektów (z częściowym uzględnieniem tych, zgromadzonych wokół JAX-*). OSGi jest w tle.

Jeśli do tego dorzucę kilka luźnych projektów na Githubie (Nauczyciel), PoMaGeR (podcasty), gazetka (newsletter WJUGa), albo pomysły z Sebastianem (wydatki) i Koziołkiem (recenzje), miałbym możliwość wzmocnienia swojego doświadczenia z Grails i narzędziami do zarządzania źródłami - git i mercurial - w praktyce. Znudziło mi się to ciągłe teoretyzowanie, a tymi projektami powinienem wypełnić tę lukę. Z wydaniem Grails 1.2 i wsparciem dla Groovy 1.7, w którym z kolei mamy wsparcie dla klas anonimowych powróciła nadzieja na połączenie Grails z Apache Wicket, który był niezwykle odświeżający przy tworzeniu UI. Można zawsze skorzystać z GWT, ale Wicket był bardziej inspirujący. Dorzucając do tego Clojure w postaci wtyczki mamy ciekawy stos technologiczny. Oby się udało zrealizowanie choćby części tej części.

Kiedy dorzucę jeszcze plany wokół podcastów i screencastów robi się już tego wystarczająco wiele, aby zapełnić nie jeden, ale kilka Nowych Roków. Jak widać pomocy potrzebuję bardziej niż niejeden z Was, więc w ten czy inny sposób, warto się ze mną skontaktować, aby pomóc mi, jednocześnie pomagając sobie :) Chętni do współpracy mile widziani.

Po tym niewielkim streszczeniu można zorientować się, że chęci mam, ale zadanie numer #1 - zabrać się za rozważne planowanie zadań i ich sumienną realizację - potrzebuje wdrożenia szybciej niż mi się wcześniej wydawało. Zdecydowanie za dużo się nagromadziło w 2009 i mi się spączkowały w 2010. Na pewno będzie ciekawie. Wracam do mojej mantry 2010:

Zabrać się za rozważne planowanie zadań i ich sumienną realizację...zabrać się za rozważne planowanie zadań i ich sumienną realizację...zabrać się za rozważne planowanie zadań i ich sumienną realizację.