29 października 2009

A to Ci niespodzianka - 1002 czytelników przy 501 wpisach!

Czasami było więcej, a czasami mniej. Czasami ciekawiej, a czasem niekoniecznie. Przez ostatnie 3 lata, odkąd postanowiłem spróbować swoich sił na polu blogerskim i założyłem Notatnik, upewniłem się co do tego, że w życiu dobrze jest wyznaczyć sobie cel, obrać właściwy kurs i dążyć do niego każdego dnia, aby ostatecznie chociażby otrzeć się o jego zrealizowanie.

Niestety mogę tak napisać wyłącznie o bardzo wąskiej części mojego życia, a mowa o moich doświadczeniach przy prowadzeniu Warszawa JUG oraz prezentowania swojej wiedzy szerokiej publiczności, czego celem było utrzymanie jej w ryzach i ciągłe samodoskonalenie ku uciesze własnej i czytelników. Ja Wam moje spojrzenie technologiczne, a Wy mi komentarze, spostrzeżenia i własne doświadczenia. Układ wystarczająco partnerski, aby po wspomnianych 3 latach móc ucieszyć oko 1002 czytelnikami przy 501 wpisach.

I nie chodzi o liczby, ale o efekt, jaki udało mi się osiągnąć przy tym wystawianiu się na publiczną krytykę. Dzięki złudnemu magicznemu blaskowi rosnącej popularności mojego bloga, przyzwyczaiłem się do próbowania swoich sił z coraz to ciekawszymi rozwiązaniami, które pozwoliły mi ostatecznie uwierzyć, że jak się chce, to można. Można znacznie więcej, ale nie chodzi, aby robić więcej i więcej, ale żeby robić to z głową. Mam wrażenie, że to właśnie pisanie na blogu pozwoliło mi być konkretniejszym literacko i przedstawiać temat zwięźlej. Chciałbym, aby było to prawdą, bo w życiu osobistym różnie to bywa.

Zebrałem kilka statystyk z Google Analytics, które pokazują, co cieszyło się największym zainteresowaniem. Może również komuś nasuną jakieś spostrzeżenia, o których mi nie byłoby dane pomyśleć? W końcu co dwie głowy to nie jedna. Co by nie napisać, to sądzę, że możliwość zamienienia słowa i wymiana doświadczeń pozwoliła mi stać się efektywniejszym technologicznie. Dzięki Notatnikowi udało mi się poznać wielu ludzi, których z pewnością nie miałbym okazji poznać i miałem możliwość uczestniczenia w wielu konferencjach, a nawet kilka zorganizować w ramach Warszawa JUG. Nie mam złudzeń, że jest warto kontynuować temat upubliczniania swojego spojrzenia na technologie javowe na blogu (i wciąż zachodzę w głowę do czego mógłby przydać mi się mikroblog w stylu tweetera, blipa czy podobnych).

Dziękuję wszystkim, którzy zajrzeli do mojego bloga. Ufam, że choć raz znaleźli coś interesującego, a jeśli nie było im to dane do tej pory, zapraszam do kolejnych wpisów. Wczoraj udało mi się uruchomić Apache OpenEJB 3.1 w ramach środowiska OSGi (Apache Felix), gdzie pakunkami są składowe serwera oraz same moduły EJB, a ziarna są usługami OSGi, więc jeśli nawet nie było ciekawie, to z pewnością będzie. Jeśli wciąż nie wierzysz, napisz na priv dlaczego. W końcu jak inaczej poprawić swój warsztat, jeśli nie przez zbieranie krytycznych uwag i wyciąganie wniosków?

Wciąż zastanawiam się, jakby tu wykorzystać popularność Notatnika i sprawić, aby zmienił się w "stanowisko pracy większej liczby osób" i poza komentarzami udostępnił możliwość innym wyrażenia swojego zdania technologicznego. Myślałem o pewnej społecznościówce, gdzie nagrodą za aktywność byłoby publiczne wyróżnienie w statystykach. Brzmi trochę wyniośle, ale ideą jest, aby kanał dystrybucji wiedzy nie był jednoosobowy i był platformą dla innych, którzy dla jednego wpisu nie widzą sensu zakładania własnego bloga. Domena już jest - javosfera.pl i nazwa mówi za siebie. Teraz należałoby stworzyć interesującą szatę graficzną i uzbroić technologiami javowymi. Jeśli macie dostęp do grafików, którzy zechcieliby stworzyć taką szatę Web 2.0 z pastelowymi kolorami, krągłościami przy przyciskach i skromnym aczkolwiek użytecznym układem strony koniecznie dajcie mi znać. Z jednym już rozmawiam, ale poza grafikiem potrzebne są osoby do zabawy z technologiami klienckimi, przede wszystkim CSS, HTML i JavaScript. Serwerem zajmę się z przyjemnością, ale na kliencie będzie to trwało. Dotychczasowe serwisy javowe (jdn.pl, dworld.pl, java.pl, j2ee.pl) po prostu nie dają tych możliwości, które promują aktywność, a dla potencjalnych sponsorów są za mało widoczne, nie zapominając, że są niejavowe (poza dworld.pl?). Pora to zmienić. Możnaby w ten sposób popróbować się ze Scrumem wirtualnie, gdzie jest lista zadań do wykonania, pary pracujące nad daną funkcjonalnością i cotygodniowe podsumowanie co zrobiono, a co planujemy na przyszłość. Może być zabawnie. Zainteresowanych uprasza się o kontakt na priv.