04 października 2011

Październik z Java 7? Tylko, jak to praktycznie wykorzystać?

Czytanie książek technicznych zaczyna przypominać u mnie objawy nałogu. Uwielbiam czytać, a książki informatyczne wręcz pochłaniam. Przyczyna jest bardzo błaha - prostota w pozyskiwaniu wiedzy, a jeśli dodać do tego możliwość poprawienia języka obcego, to jedynie ciągłość tego "procederu" zaczyna mnie niepokoić. Podobnie jak z nałogiem.

Na początku, zwykle jest banalnie, od czasu do czasu. Później ma się wrażenie, że jest dokładnie tak samo - wciąż od czasu do czasu, a jedynie obserwatorzy zauważają, że owe "od czasu do czasu" skróciło się w czasie, tj. jest wciąż od czasu do czasu, ale częściej. Z książkami jest jakoś inaczej - nałóg jest akceptowalny mimo, że z definicji, z nałogiem należy walczyć (patrz pierwsze zdanie w definicji nałogu na Wikipedii). A może jest tak, że czytanie książek nie jest i nigdy nie może być nazwane nałogiem. A więc jak?

W czytaniu książek cenię sobie ułożenie wiedzy, skompletowanie jej w jednym miejscu i różnorodny format - na urządzenia mobilne (epub czy mobi) lub po prostu stary, dobry PDF, albo tradycyjnie - druk. Z ostatnim, moim zakupem Samsung Galaxy S2 dostęp do książek jest jeszcze powszechniejszy - mam je ze sobą wszędzie. Kiedyś chodziłem z jedną pod pachą i było to dosyć uciążliwe, ale teraz mam je zawsze pod ręką. Jestem zachwycony i moja żona jest zachwycona (wyjazdy na zakupy są dla mnie po prostu zaproszeniem do lektury), i dzieciaki też skaczą z radości, bo ojciec przestał marudzić, że "shopping" to już nie marnotrastwo czasu. To chyba nazbyt różowo, co?

I w zasadzie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo każdy z nas ma swoje przywary, więc i moje uzależnienie od czytania można potraktować jak jedno, a skoro to czytanie, to nawet nie jest powszechnie traktowane w tej kategorii (paradoks?), gdyby nie fakt, że dzisiaj dotarła do mnie książka - "Java The Complete Reference", 8th Edition autorstwa Herberta Schildt'a z McGraw-Hill.

Kilka dni temu skończyłem czytać "Hello, Android", wydanie 3 i zaplanowałem sobie, i to właśnie dzisiaj, że zabiorę się za "Pro Android 2" z Apress. Cegła ogromna, bo ponad 700 stron, a mam ją w tradycyjnej postaci - drukowaną, więc taszczenie jej nie uśmiechało mi się zbytnio. Cóż jednak było robić - chce się wiedzieć więcej, to trzeba czasami pocierpieć - Android wciągnął mnie i zamiast samodzielnie rozpracowywać tematy (przynajmniej te początkowe, z którymi na pewno musiałbym się zmierzyć), wolałem postawić na przeczytanie książki. Teraz jednak, z "Java The Complete Reference" o Java 7 i nadchodzącym spotkaniu Warszawa JUG o niej, mam nielada problem. Przypomina mi się historia z osiołkiem i żłobem.

Z jednej strony chciałbym liznąć trochę tych nowości z Java 7 (skoro liznąć i wcześniej osioł to na myśl przychodzi mi scena ze Shreka, w której osioł chciał tylko liznąć gofra - patrz 0:30 w Shrek 4 Polski zwiastun HD), a z drugiej wiem, że nie dane mi z nich skorzystać w najbliższej przyszłości - powiedzmy jeszcze w tym roku. I to mnie właśnie zniechęca. Z trzeciej strony, ucząc się o Java 7 zgłębiałbym niuanse poprzednich wersji, bo nowe zwykle kontrastowane jest ze starym. Jeśli jednak miałbym postawić na inny temat niż Android w tym miesiącu, to byłaby to z pewnością tematyka Java EE 6 z IBM WebSphere Application Server 8. Skoro nie ma ciekawej pozycji książkowej na ten temat, nie mam wyboru i pozostanę jeszcze na dłuższy moment przy Androidzie. Takie wybory lubię najbardziej!

A jak to jest z Twoimi decyzjami - wybierasz książkę, czy raczej samodzielne zmagania z danym tematem z Google pod ręką. Dlaczego nie książka? I w końcu, czy masz już do czynienia z Java 7 produkcyjnie w projekcie? Zamieniam się w słuch.