10 grudnia 2009

Grails i ja - pierwsze próby ze screenkastami (testy)

Ale wtopiłem z tymi screenkastami. Myślałem, że temat będzie równie łatwy jak niektóre z moich projektów javowych, ale okazuje się, że to zajęcie - tworzenie screenkastów - przeszło moje oczekiwania i może zająć człowieka na długie godziny.

Po tym, kiedy dostałem w swoje ręce Maca (pisałem o tym w Pierwszy wpis z Maca - Ty go masz i ja go mam!) postanowiłem, że zrealizuję swoje marzenie nagrywania screenkastów (w pierwszej kolejności, bo później mają być podcasty, kiedy uwierzę w swój anielski głos :)). Pomyślałem sobie, że nie tylko ja będę miał frajdę z nowego nabytku i podzielę się z innymi (Agata twierdzi, że tu nie ma nic do dzielenia, tylko zabierania...mowa o czasie spędzonym na dzieleniu :]). Najpierw była walka ze skrótami klawiszowymi - kliknięcie na gładzik dwoma palcami, Cmd (aka jabłko) i ten pasek u góry, gdzie znajduje się menu aplikacji. Nie minął tydzień, a miałem to opanowane, do tego stopnia, że PCty się kurzą wyłączone i są włączane, aby z nich kopiować dane na Maca. Oprogramowanie firmowe (Lotus Notes, VMware Fusion z Linuksami) już jest, więc mam wszystko. Przyszła pora na screenkasty. Do wyboru mam ScreenFlow i Camtasia for Mac. Na drugiego sądziłem, że posiadam licencję korporacyjną, ale okazuje się, że niestety nie na wersję na Maca, więc popróbowałem się z jednym i drugim, i padło na ScreenFlow. Obie wersje testowe, ale w pełni funkcjonalne. Przygotowałem sobie temat do sfilmowania i voila do dzieła.

Minęło kilka dni, a wygląda, jakbym wcale nie posuwał się naprzód. Wciąż to nagrywanie, cięcie, nagrywanie, cięcie. I tak w kółko, tak, że mnie zakręciło od tego kręcenia. A filmik ma być niezwykle prosty. Jedna ścieżka ze slajdami, druga z terminalem, trzecia z przeglądarką, a ostatnia, sądzę, że najważniejsza, podkład głosowy. Niby proste, ale tyle z tym jazdy, że zaczynam wierzyć w kolejną dys-coś tam. Przy takiej męczarni stwierdzam wszem i wobec, że mam dysfilmulię, czyli chorobliwy brak umiejętności w nagranie krótkiego filmiku. Się niezwykle zmęczyłem tym poznawaniem trudnej sztuki filmowej.

I w tym duchu postanowiłem wypuścić w sieć moje pierwsze nagranie - z jedną ścieżką ze slajdami i z wszechobecnym napisem ScreenFlow Demo (poza czasowym ograniczeniem na 30 dni mamy piękny znak wodny). Niewiele, ale potrzeba mi było podreperować moje ego i zobaczyć efekt mojego tygodniowego zmagania z nagraniami. Tym samym odhaczyłem dwie rzeczy - zrobiłem pierwszy filmik (o znikomej wartości dla społeczności javowej, ale dla mnie bezcenny, bo pierwszy na Macu) i opublikowałem go na YouTube (!) Momento. Zanim napiszę gdzie, najpierw opis, co autor miał na myśli. Celem filmiku jest przedstawienie mojego doświadczenia ze znacznikiem g:submitToRemote w Grails. Niewiele znajdziecie w samym filmiku, ale to są skromne początki przecie...

Zainteresowanych odsyłam do obejrzenia mojej pierwszej, bezgłośnej 45-sekundówki na YouTube - Grails i ja - pierwsze próby ze screenkastami (testy). Wiele do poprawienia, ale nie od razu...Grudziądz zbudowano. Komentarze, uwagi, oceny mile widziane. Jakbym tak mógł porozmawiać z kimś, kto się screenkastami para, albo parał, byłoby superaśnie. Czego teraz mi najbardziej potrzeba to takiego słownego przewodnika.

p.s. Ach, i nie piszcie, że piszę screenkast zamiast screencast, bo to taki mój językowy dziwoląg :) Chciałbym tak trafić na jakiś chwytliwy dla tego odpowiednik jak skrinek albo podobnie.