28 sierpnia 2008

Urlop w Ogrodzieńcu i okolicach

Właśnie wróciłem z niedługiego, bo bagatela 3-dniowego urlopu rodzinnego w Ogrodzieńcu, gdzie miałem możliwość zakosztowania uroków Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej (znanej również jako Jura Krakowsko-Częstochowska).


W drodze do Ogrodzieńca (przez Radom i Kielce) wstąpiliśmy do Zamku Chęcińskiego. Widoki pierwsza klasa. Zamek dobrze prezentuje się w drodze powrotnej do Warszawy, kiedy góruje nad drogą i widać go z daleka (zresztą w tej części droga jest prawie prosta na długości kilku kilometrów).


Kolejny dzień zaczęliśmy od wizyty na dogorywającej, jedynej w Polsce Pustyni Błędowskiej,


aby jeszcze tego samego dnia "zaliczyć" Dolinę Prądnika oraz jaskinie (groty) Nietoperzową, Ciemną oraz Łokietka (niestety na zwiedzanie Zamku Ojcowskiego oraz dzienne podziwianie Maczugi Herkulesa nie starczyło czasu).


Zjechaliśmy do Ogrodzieńca na wieczór, aby...ekhm...rano...dobrze, baardzo późnym rankiem wyruszyć na Zamek Ogrodzieniec we wsi Podzamcze. Tam udało mi się skosztować nie tylko walorów kulturalno-krajoznawczych, ale i kwasu chlebowego. Po prostu, pycha! Wizyta w pobliskim parku liniowym Adrenalina Park dopełniła szczęścia...żony z dzieciakami (ktoś musiał robić zdjęcia i filmy ;-)).


Podsumowaliśmy dzień wizytą na Górze Birów. Widoki przepiękne. Okoliczne lasy, widok na Zamek Ogrodzieniec i przenikliwa cisza (do pełni szczęścia brakowało jedynie dostępu do sieci). Tym samym mogę odhaczyć kolejny polski park narodowy - Ojcowski Park Narodowy. Okolica przepiękna i jedynym mankamentem był czas. Pogoda dopisała (co zdaje się być już normą dla urlopów rodzinnych planowanych przez moją małżonkę), więc było pięknie, pogodnie, (niekoniecznie) tanio i niedaleko. Polecam!

p.s. W międzyczasie miałem możliwość dogłębniejszego rozpoznania facelets oraz wdrożyłem RestFaces. Zacząłem również zerkać w stronę JSFTemplating jako alternatywie dla facelets, w którym znaczniki JSP są specjalnego traktowania (mowa o facelets). Więcej w kolejnych odsłonach.