06 sierpnia 2008

Skróty klawiszowe w NetBeans, Geronimo 2.1.2, wolatylność i demo Hibernate Support in the NetBeans IDE

Ostatnie dni spędzam ślęcząc godzinami nad rozwojem wtyczki NetBeans dla Geronimo (GNbP - Geronimo NetBeans Plugin) i każdy dzień to jakaś "ciekawostka". Piszę w cudzysłowiu, bo praca z zarządcami klas (ang. classloader) w NetBeans to jak praca z Ajaxem normalnie "czystym relaksem" (prawdopodobnie w każdym bardziej złożonym środowisku miałbym podobne problemy, więc nie spodziewałbym się wielu ułatwień w tym obszarze, np. w Eclipse czy IntelliJ IDEA). A że nie stworzyłem sobie żadnych testów, to klepię wciąż to samo sprawdzając, czy tym razem jest lepiej. W końcu jest lepiej. Udało mi się w końcu przejść pomyślnie krok uruchomienia i zatrzymania Geronimo oraz dzisiaj uruchomiłem pierwszą aplikację webową (!) Jest jeszcze problem z automatycznym uruchomieniem przeglądarki ze względu na błąd związany z niezdefiniowaną zmienną ${url.client}, ale sama aplikacja jest już poprawnie uruchomiona. Kolejny kamień milowy zaliczony. Jeśli jesteś zainteresowany/-a kodami zapraszam do pobrania projektu z repozytorium SVN - http://svn.apache.org/repos/asf/geronimo/sandbox/geronimo-netbeans-plugin. Chętnie popracowałbym w parze, albo w ogóle w grupie równie zdeterminowanych co i ja (projekt rozpocząłem bodajże 1,5 roku temu, a postępy mierne!) ;-)

Tak sobie siedzę przed tym NetBeans i tak się złożyło, że w zasadzie Eclipse'a nie widziałem już dawno (poza jego komercyjnymi odpowiednikami, jak RAD czy WID). Czym więcej człowiek siedzi w wybranym IDE tym bardziej korci go próbowanie się z dostępnymi skrótami klawiszowymi. W którymś momencie spróbowałem skrótu psvm + TAB i jakie było moje zdumienie, kiedy w klasie pojawił się szablon metody main:
 public static void main(String[] args) {
}
Teraz już łatwo zrozumieć skąd ten skrót - psvm - public static void main. Nigdy nie udało mi się namierzyć tego w Eclipse (przyznaję, że nie poświęciłem temu wiele czasu, więc zapewne stąd nadal brak odpowiedzi). Plus dla NetBeans. Edytor javowy zawsze był domeną Eclipse, ale tym razem NetBeans rulez.

Tak sobie przeglądam kodu źródłowe wtyczek dla GF, WAS, WLS i JBAS w NetBeans i natrafiłem na taką konstrukcję (zmodyfikowaną na potrzeby wtyczki GNbP):
 static {
java.util.logging.Logger.getLogger("org.apache.geronimo.netbeans").setLevel(java.util.logging.Level.FINEST);
java.util.logging.Logger.getLogger("org.apache.geronimo.deployment.plugin.factories").setLevel(java.util.logging.Level.FINEST);
}
Bardzo spodobała mi się owa sztuczka, która polegająca na statycznej konfiguracji poziomu odnotowywanych zdarzeń aplikacji. W ten sposób zapominam o konfiguracji za pomocą jakiegoś tam pliku, gdzieś tam (świadomie podkreślam moją tymczasową niewiedzę, co musiałbym ustawić i gdzie). Po prostu mam gwarancję, że uruchomienie klasy zawierającej ten blok statyczny zapewni mi odpowiedni poziom komunikatów. Trudno mi znaleźć więcej zalet niż chwilowa niewiedza, gdzie umieścić odpowiedni plik konfiguracyjny, ale co tu dużo ukrywać, zachwyciłem się tą konstrukcją. Pewnie nie udałoby mi się odeprzeć zarzutu o braku możliwości zmiany bez kompilacji, co w dobie dynamicznych konfiguracji "w locie" (= w trakcie wykonywania aplikacji) jest nie do przecenienia, ale efekt zachwytu jest. Pomyślałem, aby odnotować tą ciekawostkę. Może się później przyda ponownie i już będę wiedział, gdzie jej szukać.

Kontynuując moją batalię z zawiłościami bardziej zaawansowanej pracy w środowisku NetBeans IDE 6.5 (przypominam, że wciąż w wersji rozwojowej) natrafiłem na kolejny skrót klawiszowy Ctrl+Shift+I, który, w przeciwieństwie do Alt+Shift+I, obsługuje dodanie brakujących importów w całej klasie/interfejsie bez konieczności ustawienia kursora na podkreślonym typie. Napotkałem również Ctrl + F12, czyli eclipsowe Ctrl+O, który otwiera widok na składowe - pola i metody - edytowanego typu (=klasa lub interfejs). A na koniec, już rozochocony moimi znaleziskami, postanowiłem sprawdzić skrót fore + TAB (wstawia szablon pętli for po Enumeration). Działa! I jest również w Eclipse, podobnie jak fori. Ciekawym, ilu z Was korzysta z takich udogodnień w swoim wybranym IDE. I ile z nich jest całkowicie nieintuicyjnych? Nie mogłem wyjść z podziwu, kiedy zobaczyłem z jakim niedowierzaniem i zdumieniem są przyjmowane te i inne sztuczki przez osobę całkowicie niezaznajomioną z nimi, a która dopiero rozpoczynała swoją działalność z Eclipse IDE. Po prostu nie mogła nadziwić się, że tak można (!) Zobaczyć rozradowaną minę kolegi...bezcenne! ;-)

Ja się zabawiam wtyczką GNbP, a tu proszę Apache Geronimo v2.1.2 - Released:

Apache Geronimo v2.1.2 have passed 100% SUN's Java Enterprise Edition 5.0 Certification Test Suite. Refer to Apache Geronimo v2.1.2 Release Notes for further details.

The Apache Geronimo project is pleased to announce the new v2.1.2 release. This release is primarily a maintenance upgrade that pulls together fixes not only for Geronimo but also other key components included in the server. Improvements have been made in the administrative console, GShell command line processing, messages, and numerous other areas. Details of the fixes included can be seen in the Release Notes. Many issues have also been resolved in newer versions of core components that have been included in this Geronimo release. Geronimo v2.1.2 component upgrades include Tomcat 6.0.16, CXF 2.0.8, JavaMail 1.5, MyFaces 1.2.3, WADI 2.0, and Yoko 1.0 among others.


Pierwszym zaskoczeniem był rozmiar paczki, gdzie poprzedni geronimo-jetty6-javaee5-2.1.1-bin.tar.gz to 71,2MB a geronimo-jetty6-javaee5-2.1.2-bin.tar.gz to 68,8MB. Czyżby Geronimo skorzystał z jakieś diety odchudzającej?! Oby nie okazało się, że w tym odchudzaniu zabrakło jakieś funkcjonalności. Okazuje się, że można dodać nowe (patrz Geronimo 2.1.2 Release Notes) i ostatecznie zmniejszyć rozmiar paczki dystrybucyjnej.

Wspominałem już o mojej analizie kodu źródłowego wtyczek NetBeans dla innych serwerów aplikacyjnych. Lektura źródeł zawsze kończy się dla mnie jakąś niespodzianką. Nikt nie mówi, że musi być ona przyjemna, ale tym razem była. Okazuje się, że raczej rzadko stosowana acz kluczowa klasa java.lang.ClassLoader udostępnia statyczną metodę getSystemClassLoader(), która zwraca systemowego zarządcę klas, który jest nadrzędny dla wszystkich nowych zarządców klas. Jest to zazwyczaj zarządca odpowiedzialny za uruchomienie aplikacji. W typowych aplikacjach desktopowych będzie to również zarządca dostępny przez Thread.currentThread().getContextClassLoader(). Co mnie jednak zdumiło w całym tym skomplikowanym świecie zarządców klas to możliwość nadpisania domyślnego zarządcy przez zmienną java.system.class.loader. Niby nic nadzwyczajnego, ale możliwość zdefiniowania własnego rozszerzenia środowiska uruchomieniowego naszych aplikacji javowych daje większe możliwości niż jego nieznajomość. Nawet jak nie wiadomo po co, to warto wiedzieć. A nuż się przyda. Największe jednak zdumienie wywołał fakt, że jest to statyczna metoda, której istnienia w ogóle nie byłem świadom. W zasadzie zaleca się korzystanie z Thread.currentThread().getContextClassLoader() do dynamicznego ładowania klas (co jest szeroko stosowane np. w OSGi), więc wiedza zdaje się być nikłej wartości praktycznej. A może komuś jednak udało się skorzystać z tej metody, albo wręcz z tej zmiennej środowiskowej? Koniecznie się tym należy pochwalić tu i teraz.

Na koniec chciałbym wyrazić swoją dezaprobatę na szastanie naszym językiem we wszystkie możliwe strony i bezkrytycznym naśladowaniem "wyuzdanych" tłumaczeń. Kilka przykładów z szerokiego świata javowego. Nie, nie wspomnę o kontrowersyjnym ziarnie jako odpowiedniku bean, czy szkielecie aplikacyjnym lub rusztowaniu, czy ostatni hit sezonu - stelażu - dla framework, ale o kilku bardziej wyuzdanych. Zacznijmy od customize. Ile to razy wokół mnie pada termin "kastomizacja". Czy nie można po prostu użyć słowa dopaso(wy)wanie?! Czyż nie ładniej brzmi i na pewno wyjaśnia co autor miał na myśli. Pewnie niejeden z nas przez moment miał zawrót głowy od "kastomizacja" czy "kastomizowalny", ale po chwili samemu rozpoczął krucjatę "kastomizacji". Proponuję zaprzestać jego używania raz na zawsze. Zgoda?

Kolejnym kandydatem na ustrzelenie, to nieszczęsne - zaadresowanie problemu jako odpowiednik angielskiej frazy address an issue, czyli obsłużyć problem. Wystarczy więc obsłużyć problem tłumaczeń, aby dopasować jeden język do drugiego i już jesteśmy bardziej rozumiani. W tym samym tonie miałem ostatnio okazję wysłuchania wypowiedzi szefa pewnego TFI na P w TVN CNBC (gość pod krawatem wyprasowany na kanty, gdzie się dało), który użył słowa, które wręcz zdusiło mnie za gardło - wolatylność. Po prostu odjęło mi mowę. Dopiero zaczynam moje potyczki ekonomiczne, ale jeśli mam doświadczać tej nowomowy znanej mi poniekąd z informatyki, to zapewne powinienem zacząć się przyzwyczajać do takich kwiatków? Pewnie Cię zaintrygowało czytelniku cóż może znaczyć owo słowo, więc zapraszam do wspaniałego wyjaśnienia słowa wolatylność w Wademekum LESZCZA !! ( Z PARKIETU). Autor wyjaśnił słowo nad wyraz wspaniale:

WOLATYLNOŚĆ (od ang. volatility) nowomowa ANALI, którzy chcą pokazać, ze obracają się w nie byle jakim towarzystwie. Normalny człowiek powie po prostu zmienność.

ANALe to analitycy rynków kapitałowych. Potrafią przyłożyć, nieprawdaż? W ten sposób zamiast zapraszać odstraszają. Czyż nie doświadczamy tego również i w naszej polskiej rzeczywistości programistycznej, z owymi frameworkami i beanami? Zgoda, szkielet aplikacyjny czy ziarno nie poprawia za bardzo sprawy, ale można liczyć na pewne skojarzenia u rozmówcy, niezaznajomionego z obowiązującą nomenklaturą. Właśnie o to chodzi. Niekoniecznie musi to wyjaśniać temat dokładnie, a wystarczy, aby sugerował znaczenie.

Na zakończenie dla spragnionych wsparcia Hibernate w NetBeans ciekawe demo Hibernate Support in the NetBeans IDE. Nie jest to bardzo wyrafinowane demo, ale pokazuje jak w prosty sposób można szybko stworzyć prototyp aplikacji wizualnie (trochę kodowania też jest, więc nie ma obawy, jeszcze nas nie pozwalniają po wdrożeniu NetBeans IDE w firmach). Pora wygodnie się rozsiąść, założyć ręce za głowę i włączyć prezentację. Warto chociażby dla samej nauki języka i trudnej sztuki prezentacji (jednoczesne kodowanie i mówienie nie należy do łatwych zadań). Zastanawiam się jakim powodzeniem cieszą się takie krótkie filmy-demo w porównaniu z artykułami ze zrzutami ekranów. Lepsze? Gorsze? Mam wrażenie, że ich odbiór jest przyjemniejszy, ale nie można ich wydrukować, i przeczytać w autobusie/metrze, więc jest trochę wad. Jeśli mniej niż zalet, to może warto wdrożyć taką formę prezentacji w Notatniku? Miłego oglądania!