29 kwietnia 2011

Książkowa edukacja i przygotowania do Confitury 11. czerwca

Przez ostatnie dni, przy pełni słońca za oknem, udało mi się zebrać w sobie i dokończyć lektury książek, które planowałem jeszcze w zeszłym roku. Książek, do których mam dostęp jest cała masa, co ma tę zaletę, że gdzie się nie obejrzę, leży książka i zachęca, aby się zabrać za nią. Żoncia - kochana Agatka - pozwoliła sobie na ukłon w moją stronę i stworzyła mi (rękoma gościa z odpowiednim fachem w ręku, oczywiście) półkę na książki, na której dumnie "szczerzy zęby" informatyczna literatura. Nie omieszkałem również zamówić pozycje elektroniczne, więc nawet spędzając czas przez kompem, mogę zerknąć na kilka w wolnej chwili. I odkryłem, że jak się bardzo chce, to można.

Właśnie skończyłem publikację recenzji książki Application Development for IBM WebSphere Process Server 7 and Enterprise Service Bus 7 z Packt, a wcale nie tak dawno opublikowałem trzy inne - UML 2.0 in Action: A project-based tutorial, Beginning Java EE 6 with GlassFish 3, Second Edition oraz Beginning Java SE 6 Game Programming, Third Edition. Błędnym byłoby myślenie, że sagi czytelniczej koniec, bo można śmiało przyjąć, że na miejsce przeczytanej pojawiają się dwie lub więcej kolejnych. Idzie strzelić sobie w głowę!

Najgorzej jest z tą całą wiedzą, bo nosi mnie do próbowania się z nią w projektach, ale ich jak na lekarstwo. Niby są, ale ja ich tam nie dostrzegam. Muszę próbować sam je tworzyć i tak zacząłem moje potyczki z JBoss Seam 3 (po mailu Witalija Olejnika w Seam 3.0.0.Final ! na forum WJUGa). I mam swój projekt! Jak się chce, to można. Jak się okazuje Seam3 to inna bajka niż Seam2 i kolejny raz potwierdza się stare dobre powiedzenie, że nie ma to jak nauka przy projekcie. Moja obecna wiedza o Seam3 pozwala mi stwierdzić, że Seam3 to CDI + zestaw rozszerzeń, co jest wyraźnie napisane na głównej stronie projektu:

"Seam3 is a collection of modules and developer tooling tailored for Java EE 6 application development, with CDI as the central piece."

Aż ciśnie się na usta powiedzenie: "Trzeba było czytać i od razu byłoby wiadome". Niekoniecznie, bo czytania to mam całą masę. Dowód? Patrz wyżej. Najwyraźniej dobór tematów nieodpowiedni do potrzeb, a to sztuka sama w sobie. Stąd uważam, że można czytać wiele, ale to nie gwarantuje wiedzy. Blogów jest cała masa (sam prowadzę dwa!) i dobór odpowiednich, to trudna sprawa. Książki często mają tę przewagę, że dają możliwość skorzystania z uporządkowanej wiedzy i stąd tak cenię sobie ich czytanie.

A skoro o potrzebach poszerzania wiedzy, to śmiem twierdzić, że każdemu z trudem to przychodzi, bo nie tylko, że lata lecą, ale i lata również (to pierwsze to odnośnie wieku i innych orientacji na życie, a drugie to pora roku). Się po prostu nie chce. Najzwyczajniej w świecie, kiedy ciepło to się człowiek rozleniwia, a ciepło jest w lato i w biurze na wakacie :) O siedzeniu przed kompem nie ma co wspominać. I właśnie ja o tym.

Nachodzi konferencja Warszawskiego JUGa - Confitura 2011. Jeszcze po drodze będzie GeeCON w Krakowie (tu mnie nie ma) oraz InfoShare w Gdańsku (tu jestem z żonką i Clojure), więc jest szansa, aby stosunkowo niskim nakładem pozyskać całkiem sporą dawkę wiedzy. Tego po prostu nie ma co przegapić, bo to się równa z zastojem technicznym, a to skutkuje zwyrodnieniami. Ruszać się trzeba!

Jako współorganizator Confitury wiem, ile wysiłku kosztuje zorganizowanie konferencji i widzę, jak koledzy z kapituły się spalają, aby dopiąć organizację do finalnego 11. czerwca, więc nie przyjmuję żadnych wymówek, że to sesja, że to żona rodzi, albo dzieci nie ma z kim zostawić - trzeba przyjść, a wręcz zrobić krok naprzód - zgłosić swoją prezentację! Nie, nie jedną, ale dwie, aby mieć szansę na zaistnienie w społeczności jako znawca tematu. Wiem, co mówię, bo wielu myśli, że ja wiem, a ja po prostu jedynie dałem się poznać jako ten, któremu się chce pokazać, ile nie wie (ale komu się chce to konfrontować?! :)). Ot, ironia losu specjalisty w ciągłym "biegu technicznym".

Zadanie na dziś - zajrzyj na stronę konferencji Confitura 2011, zgłoś temat, albo dwa i ciesz się upajającym ciepłem słońca, podczas gdy Ty leżysz sobie na zielonej łączce dumając o sposobie przedstawienia zgłoszonego tematu. Może i Tobie uda się doświadczyć tego przyjemnego uczucia bycia rozpoznawanym w światku jako specjalista w temacie? Na prawdę warto!