03 czerwca 2008

JAVArsovia 2008 za nami

A więc stało się! 31 maja 2008 roku od 9:00 do późnych godzin wieczornych odbyła się największa, ogólnopolska, niezależna konferencja javowa w Warszawie - JAVArsovia 2008. Tym samym przechodzi do historii polskiej sceny javowej. I niech żałuje ten, kto nie był, bo działo się wiele, co wielu może potwierdzić.

W imieniu Kapituły JAVArsovia 2008 dziękuję za przybycie na konferencję, za wytrwanie do ostatnich godzin i udział w spotkaniu pokonferencyjnym w pubie Lolek na Polach Mokotowskich (to dla wielu mógł być przysłowiowy gwóźdź do trumy). Szczególnie podziękowania należą się naszemu patronowi Wydziałowi MIM Uniwersytetu Warszawskiego (MIMUW) oraz naszym sponsorom: Sun Microsystems Polska, Google, IBM, e-point oraz HP, Javatech, Javart, JBoss i Merlin.pl.

Osobne podziękowania należą się również liderom JUGów z Krakowa w osobie Adriana Nowaka i Radka Holewy (obaj po prawej), Poznania z Adamem Dudczakiem i Bartoszem Walterem (obaj po lewej), Trójmiasta reprezentowanym przez Jakuba Neumanna (trzeci od lewej). Bez ich zaangażowania atrakcje konferencji byłyby znacząco uboższe.

Można śmiało powiedzieć, że konferencja była prawdziwie ogólnopolskim spotkaniem społeczności javowej, na której odnotowano osoby z takich miast jak: Szczecin, Trójmiasto, Tarnów, Kielce, Kraków, Poznań, Łódź, Gorzów Wielkopolski i z pewnością wielu innych (nie zbieraliśmy statystyk związanych ze stałym miejscem urzędowania i stąd jedynie lista miast, które udało nam się namierzyć w bezpośrednich rozmowach). Przyjemnie było spotkać się z osobami znanymi z grup dyskusyjnych, porozmawiać z osobami z branży i poszerzyć horyzonty uczestnicząc w prezentacjach o technologiach Java. Klimat konferencji był dokładnie taki jak można było sobie tego oczekiwać - liczba 250 uczestników robi wrażenie i daje ogromne możliwości zacieśnienia kontaktów i wymiany doświadczeń.

Wszystko to bezpłatnie dzięki determinacji Kapituły JAVArsovii 2008 w składzie (od lewej): Mariusz Lipiński, Jacek Laskowski, Sebastian pedro Pietrowski, Mateusz Zięba, Andrzej Porożyński, Wiktor Gworek, Michał migi Grzejszczak, Michał Margiel, Paweł Wrzeszcz oraz Bolesław Dawidowicz.

Jakimś cudem na zdjęciu nie pojawił się Tomasz szimano Szymański. Zapracowany gość i zamiast bawić się, ciężko pracował pilnując...kamery (poniżej po prawie przy kamerze).

oraz...mikrofonu (ponownie po prawej z mikrofonem) Komentarze uczestników nie pozostawiają złudzeń - po prostu warto było poświęcić sobotnie leniuchowanie na JAVArsovię.

"Konferencja bardzo mi się podobała, było na prawdę profesjonalnie, a co najważniejsze z entuzjazmem."

"Impreza naprawdę z rozmachem."

"Z mojej strony wielkie podziękowania dla organizatorów za organizację całej imprezy. Na prawdę robiła wrażenie. Wszystko było na swoim miejscu - koszulki, materiały - wszystko pierwsza klasa. Nie różniło się to niczym od imprez komercyjnych - oprócz atmosfery ;)."

"Konferencja była bardzo udana, pod względem organizacyjnym i merytorycznym - super, że udało się Wam to wszystko zaplanować, zgrać i dopiać na ostatni guzik :)"

Zainteresowanie konferencją przeszło nasze oczekiwanie i na uwagę zasługuje również udział przedstawicielek javowej społeczności. Mówi się o kilkudziesięciu uczestniczkach, co na imprezę stricte techniczną zdaje się wskazywać na dobrze dobrany materiał.
Podczas konferencji zdecydowano się na kilka nowych JUGów i jakkolwiek na efekty ich działalności należy jeszcze poczekać, to mimo wszystko warto wspomnieć, że JAVArsovia to nie tylko konferencja javowa, ale wydarzenie społeczności javowej, które stało się platformą wymiany doświadczeń i zacieśniania znajomości. Ważne, że konferencja sprawiła, że spotykały się osoby, które przyjeżdżając do Warszawy dowiadywały się o już realizowanych pomysłach, które dla innych były jeszcze wciąż w fazie przygotowań. Tu na uwagę zasługuje ukonstytuowanie się łódzkiego JUGa - Łódź JUG. Są pomysły utworzenia Lublin JUG. Inspirację do działania znalazła również społeczność javowa z Tarnowa i Opola, która zamierza stworzyć kolejne dwa JUGi. Wspaniały pomysł na pogłębienie wiedzy przez cykliczne spotkania z innymi zainteresowanymi tematyką javową. Członkowie Warszawa JUG, jak i innych JUGów z pewnością pomogą je rozkręcić. Ze swej strony deklaruję pomoc i czekam na podobne inicjatywy w innych miastach, ze szczególnym wskazaniem na Toruń i Bydgoszcz (mój rodzinny Grudziądz pewnie za mały, ale kto wie?).

Już sama inspiracja do zakładania JUGów jest dobrym wynikiem JAVArsovii 2008. Ale to nie wszystko! Niektórym atmosfera konferencji tak przypadła do gustu, że postanowili przelać energię na okiełznanie nie tylko technologii javowych, ale i....(kto zgadnie, który to Mateusz?!)Podczas 10-ciu sobotnich godzin mieliśmy okazję uczestniczyć w 3 ścieżkach z 4-5 prezentacjami, w których wzięło udział około 250 uczestników. Na uwagę zasługuje fakt, że na życzenie przyszłych uczestników rejestracja trwała do ostatniego dnia i udało nam się przekroczyć magiczną liczbę 400 zarejestrowanych użytkowników!

Na liście obecności odnotowano 200 osób, po czym skończyły się gadżety konferencyjne i zainteresowanie rejestracją spadło do zera. Pozostało zliczać uczestników na każdej prezentacji. Największą frekwencją cieszyła się godzina 11:00, w której zanotowano 203 uczestników. Rozpoczęcie konferencji przywitało 158 osób, co ma o tyle znaczenie, że nikt nie spodziewał się, aby w sobotni poranek wielu się zrywało z łóżek na konferencję oraz co ciekawsze w naszej największej sali konferencyjnej przygotowywano się właśnie do uruchomienia kolokwium dla 130 osób (!) Ale to była jazda widząc przygotowania do kolokwium i nerwowe, nasze spojrzenia oczekujące rozwoju wypadków, kiedy telefony między organizatorami kolokwium a dyrekcją budynku urywały się. Szczęśliwie dla nas, wszystko zostało wyjaśnione i około 8:50 sale były gotowe, a my wykończeni. Rejestracja trwała bez wytchnienia (zdjęcie już z godziny 11:00).Michał Margiel postanowił w wolnej chwili posprawdzać listę obecności (w tle z Michałem Grzejszczakiem i plakatem jednego ze sponsorów firmy Javart).

Ja również nie próżnowałem i z wielkim zacięciem rejestrowałem nowoprzybyłych uczestników konferencji.

Kiedy nie rejestrowałem, z wielką przyjemnością dyskutowałem z uczestnikami. W międzyczasie uściskom nie było końca.I tak Warszawa JUG zapewniła sobie przychylność złotego sponsora konferencji JAVArsovia - firmy Google reprezentowanej przez Morgwaia (Piotr Morgwai Kotarbinski).

Jednym z wydarzeń konferencji JAVArsovia 2008 był Panel JUGowy, podczas którego dyskutowaliśmy (niektórzy twierdzą, że był to monolog) na temat JUGów w Polsce i ich bytu prawnego.
Padły propozycje pomocy przy założeniu stowarzyszenia, które mogłoby wesprzeć nie tylko samą działalność JUGów, ale umożliwić dofinansowanie udziału w konferencjach javowych, szkoleń, itp. Idea szczytna i warta rozważenia.

Przy smacznie zastawionym stole można było przekąsić nietuzinkowe potrawy
i uzupełnić płyny.
Organizatorzy chętni pomagali w nawigacji konferencyjnej.a niektórzy, jak Paweł Wrzeszcz, postanowili uświetnić konferencję swoim występem. Szybka zmiana koszulki na Prelegent i zwarty, i gotowy Paweł prezentuje JBoss Seam z jBPM. Inicjatywa ponad-10-cioosobowej Kapituły JAVArsovii 2008 pokazuje jak ważne jest zaangażowanie większej liczby członków JUGa do organizacji konferencji. Jakkolwiek JAVArsovię 2007 udało mi się zorganizować wespół z Łukaszem Świerczyńskim, to ilość pracy włożonej w JAVArsovię 2008 i jej rozmach na pewno nie byłby do udźwignięcia przez 2 osoby! Każdy z nas mógł wiele nauczyć się w kontekście organizacji konferencji i kolejne z pewnością można oczekiwać, że będą jedynie doskonalsze. Podobnie jak z naszymi aplikacjami, najpierw prototyp, później wersja beta, aż do wersji produkcyjnej. Wierzę, że podobnie będzie i z kolejnymi edycjami JAVArsovii.

Nie tylko ja podzielam to zdanie, gdyż wśród uczestników znaleźli się i tacy, którzy postanowili pomodlić się za pomyślność kolejnej JAVArsovii, która przy takim wsparciu nie może nie być lepsza! ;-)
Na zakończenie konferencji udaliśmy się na Pola Mokotowskie do pubu Lolek na jej podsumowanie (skonsumowanie?). Było przednie, a kiedy grupa 50-cioosobowa nadchodziła do pubu podobno nawet ruszyli ochroniarze. Po chwili wszystko jednak było w należytym porządku i...a co ja będę pisał skoro można zobaczyć na poniższym zdjęciu (w czarnej koszuli gestykulujący Waldemar waldi Kot).

I tak przy kilku stołach (acz naturalnie już bez Waldiego). Było wspaniale!

Do zobaczenia na kolejnej edycji konferencji JAVArsovii 2009!