28 października 2010

monad w Clojure ciąg dalszy - o ich wewnętrznej reprezentacji

0 komentarzy
Logo ClojureZaczniemy od podniesienia wersji Clojure i Clojure Contrib w naszym środowisku. Nie ma ku temu żadnego, praktycznego powodu, a jedynie poznawanie nowego przez jego użytkowanie (w ten sposób można nawet nie zorientować się, że znamy nowe, bo po prostu było, to się używało). Pamiętamy o ciągłej nauce, samodoskonaleniu, ku uciesze członków zespołu? :-)

Wersja Clojure 1.3.0-alpha2 dostępna jest na jego stronie domowej (sekcja Downloads).

Podniesienie wersji Clojure nie wystarczy do korzystania z monad (w wersji 1.2).
devmac:~ jacek$ clj
Clojure 1.3.0-alpha2
user=> (use 'clojure.contrib.monads)
CompilerException java.lang.ClassNotFoundException: clojure.set, compiling:(clojure/contrib/accumulators.clj:121)
Konieczne jest pobranie standalone-1.3.0-alpha2.jar (z repo clojure.contrib) i umieszczenie w CLASSPATH dla Clojure REPL. Od tej chwili można cieszyć się dobrodziejstwem inwentarza.

Oczywiście w projektach zalecane jest skorzystanie z narzędzia w stylu Apache Maven, np. dla Clojure byłby nim Leiningen, a później należy postępować zgodnie z clojure-contrib 1.3.0-alpha2 deployed to build.clojure.org.

Po tych zmianach uruchamiamy REPL i wczytujemy przestrzeń c.c.monads, w której definiowane są monady.
devmac:~ jacek$ clj
Clojure 1.3.0-alpha2
user=> (use 'clojure.contrib.monads)
nil
Rozgrzewkę mamy za sobą.

Wracając do tematu przewodniego, tym razem nie będzie, do czego służą monady programistom czy matematykom, ale jak się je definiuje w Clojure i czym są w tym języku (ich wewnętrzną reprezentacją). Mam nieodparte wrażenie, że wiele zostało powiedziane o monadach i ten obszar został już dostatecznie zagospodarowany (zainteresowanym polecam przeczytać artykuły, które mam za sobą nt. monad ze znacznikiem "monads" na delicious.com).

Już wiemy (patrz poprzednie wpisy w kategorii clojure), że matematycznie i praktycznie monada to trójka składająca się z konstruktora typu - obliczenia, z którym związane są dwie, obowiązkowe funkcje - w terminologii Clojure będą to m-bind i m-result.

Poznawanie monad w Clojure opieram w dużej mierze na czytaniu artykułów, ale zauważam postęp w zrozumieniu ich sensu, kiedy poza materiałem literackim, uzupełniam go o przegląd źródeł c.c.monads z ich testami (dostępne w repo Gita - clojure-contrib/modules/monads).

Makro monad

Pierwsza konstrukcja tworzenia monad w Clojure to makro monad, które definiuje monadę jako mapę nazw funkcji i ich implementacji (coś ala klasa w Javie). W monadzie-mapie znajdziemy wskazanie na dwie, obowiązkowe funkcje m-result i m-bind oraz opcjonalne m-zero i m-plus.
user=> (monad
[m-result identity
 m-bind (fn [mv f] (f mv))
])
{:m-plus :clojure.contrib.monads/undefined, :m-zero :clojure.contrib.monads/undefined, :m-bind #<user$eval919$m_bind__920 user$eval919$m_bind__920@45570f5c>, :m-result #<core$identity clojure.core$identity@20773d03>}
W ten sposób zdefiniowaliśmy monadę. Tylko, co można z nią zrobić? Nic. W Javie mogłoby to odpowiadać konstrukcji new PewnaKlasa() bez przypisania jej do zmiennej (nie wliczając skutków ubocznych, co jest możliwe, ale nierekomendowane, np. wykonanie statycznej metody, albo stworzenie wątku). W Clojure nie ma zmiennych (to jest koncept języka imperatywnego), a jedynie symbole (koncept języka funkcyjnego).

Innymi słowy, monada w Clojure jest niczym innym jak mapą składającą się z nazw funkcji w postaci kluczy :m-plus, :m-zero, :m-bind i :m-result z ich implementacją (jeśli podana na wejściu).

Dobrze byłoby przypisać nazwę takiej strukturze, np. za pomocą (def nazwa (monad ...)).
user=> (def moja-monada (monad 
 [m-result identity
  m-bind (fn [mv f] (f mv))
  ]))
#'user/moja-monada
user=> moja-monada
{:m-plus :clojure.contrib.monads/undefined, :m-zero :clojure.contrib.monads/undefined, :m-bind #<user$fn__923$m_bind__924 user$fn__923$m_bind__924@54c707c1>, :m-result #<core$identity clojure.core$identity@20773d03>}
user=> (type moja-monada)
clojure.lang.PersistentArrayMap
c.c.monads dostarcza już takiego makro - defmonad.
user=> (doc defmonad)
-------------------------
clojure.contrib.monads/defmonad
([name doc-string operations] [name operations])
Macro
  Define a named monad by defining the monad operations. The definitions
    are written like bindings to the monad operations m-bind and
    m-result (required) and m-zero and m-plus (optional).
nil
user=> (defmonad moja-monada-2 
 [m-result identity
  m-bind (fn [mv f] (f mv))
  ])
#'user/moja-monada-2
user=> moja-monada-2
{:m-plus :clojure.contrib.monads/undefined, :m-zero :clojure.contrib.monads/undefined, :m-bind #<user$fn__927$m_bind__928 user$fn__927$m_bind__928@67b14530>, :m-result #<core$identity clojure.core$identity@20773d03>}

Makro with-monad

Kolejnym makro w c.c.monads jest with-monad. Dzięki niemu operacja monadyczna zostaje związana z konkretną implementacją w danej monadzie.

Weźmy za przykład monady: maybe-m, sequence-m oraz state-m. Każda z nich musi dostarczać dwie metody - m-bind oraz m-result. Każda z nich musi działać na z góry ustalonej strukturze obliczeniowej. Zobaczmy.
user=> (with-monad maybe-m (m-result 1))
1
user=> (with-monad sequence-m (m-result 1))
(1)
user=> (with-monad state-m (m-result 1))
#<monads$fn__774$m_result_state__775$fn__776 clojure.contrib.monads$fn__774$m_result_state__775$fn__776@65cb048e>
W przypadku funkcji m-result jej wynikiem jest zwrócenie wartości monadycznej dla podanej na wejściu - dla maybe-m będzie to po prostu podana wartość, sequence-m zwróci listę jednoelementową z podaną wartością, a state-m zwróci funkcję, która na wejściu wymaga podania stanu (środowiska, w którym będzie działało ciało funkcji "stanowej") i w wyniku jej wykonania dostaniemy parę - wartość, która została podana na wejściu m-result oraz aktualny stan (nim może być cokolwiek i najczęściej jest kolejna mapa z przypisaniami symbol - wartość, jak zmienne w Javie). Sprawdźmy.
user=> (def f-stanowa (with-monad state-m (m-result 1)))
#'user/f-stanowa
user=> (f-stanowa 5)
[1 5]
user=> (f-stanowa {:a 5 :b 7})
[1 {:a 5, :b 7}]
I teraz najlepsze: gdyby sobie wyobrazić (a może po prostu przypomnieć), że każdy program (w dowolnym języku) wykonuje się na pewnym stanie, który moglibyśmy reprezentować jako mapę - zmienna-wartość, to z monadą state-m możemy wykonać program napisany w języku funkcyjnym bez pojęcia stanu, emulując stan monadą. Tworzymy środowisko - stan początkowy - i każde wykonanie funkcji w jego ramach będzie dotyczyło jedynie tego stanu. Zamiast przekazywać stan z funkcji do funkcji (przez ich szeregowanie) można skorzystać z monady state-m i zjąć sobie ten kłopot z barków, wykonując funkcje tak, jakby ten stan po prostu był. Zdecydowanie upraszcza testowanie i zrównoleglanie obliczeń, bo zakłada się, że funkcje nie mają skutków ubocznych i działają w zamkniętej przestrzeni. To było dla mnie niezwykle odkrywcze w swojej prostocie.

Wystarczy tych pieśni na dzisiaj. Jutro kolejna porcja moich znalezisk monadycznych. Pytania i uwagi mile widziane. Jako podsumowanie można oczekiwać prezentacji na Warszawa JUG. Ach, następne będzie 9. listopada z Cezarym Bartoszukiem, który przedstawi temat "Przegląd języków programowania i ich funkcjonalności".

27 października 2010

Geronimo, JMX i Groovy

3 komentarzy
Apache GeronimoDostałem zadanie rozpracowania dostępnych obiektów Java Management Extension (JMX) - MBeans - w serwerze aplikacyjnym Apache Geronimo. Osoba zlecająca potrzebowała monitorować Geronimo i kiedy dowiedziałem się o tym, od razu zaproponowałem wykorzystanie JMX. W końcu, po to ta technologia została stworzona.

I przyszło mi stworzyć klienta ("Trzeba było się nie wychylać", ktoś mógłby krzyknąć).

Przeglądając różne materiały dotyczące JMX API, brakowało mi spójnego przykładu. Natchnęło mnie, aby napisać własnego. Chwila namysłu i padło na...Groovy. W końcu do tego typu zadań świetnie się nadaje.

(Gdyby nie fakt, że poszukiwanie rozwiązania trwało i musiałem sobie przypomnieć programowanie w Groovy, zacząłbym od...) Po chwili miałem działające rozwiązanie w groovysh.
import javax.management.ObjectName
import javax.management.remote.JMXConnectorFactory as JmxFactory
import javax.management.remote.JMXConnector as JmxConn
import javax.management.remote.JMXServiceURL as JmxUrl

serverUrl = 'service:jmx:rmi://localhost/jndi/rmi://localhost:1099/JMXConnector'

url = new JmxUrl(serverUrl)
creds = ["system", "manager"] as String[]
env = ["jmx.remote.credentials":creds]
jmxc = JmxFactory.connect(url, env)

server = jmxc.MBeanServerConnection;

for (d in server.domains) { println d }

mbeanName = "geronimo:J2EEServer=geronimo,name=JVM,j2eeType=JVM"
mbean = new ObjectName(mbeanName)

println server.getAttribute(mbean, "kernelBootTime")

jmxc.close();
Trzeba jeszcze skrypcik lekko podrasować, aby użyć produkcyjnie, ale ogólny zarys już jest. Usprawnienia mile widziane.

Mam nieodparte wrażenie, że zastosowałem właściwe narzędzie do problemu. A jak Ty podszedłbyś/podeszłabyś do tematu?

p.s. Podczas rozpoczęcia konferencji warsjawa 2010 pozwoliłem sobie zrobić dygresję, taki drobny żarcik, odnośnie kobiet na sali, kiedy to na moje pytanie - już nie pamiętam jakie - padła odpowiedź damskim głosem. Natychmiast przypomniałem sobie skecz z Monty Pythona - Stoning i ledwo udało mi się utrzymać powagę. Skecz bajka! Że też zawsze musi mnie "natchnąć" w trakcie publicznych wystąpień (!)

26 października 2010

Krótko o clojure.test

3 komentarzy
Logo ClojureZaczęło się od lektury Testing Clojure Code – Awesome “are”. Przypomniałem sobie, że jednym z pytań w trakcie mojego wykładu o Clojure podczas 70. spotkaniu Warszawa JUG było "Jak testować kod napisany w Clojure?" Wiemy, że Clojure kompilowany jest do bajtkodu, więc to, testujemy w Javie jest do wykorzystania z Clojure.

Jednak dla mnie pytanie wskazywało raczej potrzebę zrozumienia, jak to jest testować aplikacje Clojure w Clojure. Trafiłem na clojure.contrib.test-is, gdzie znalazłem informację, że teraz Clojure oferuje clojure.test.

Sprawdźmy, jak to działa. Krótko.
devmac:~ jacek$ clj
Clojure 1.2.0
user=> (use 'clojure.test)
nil
user=> ; Czy 5 == 4?
user=> (is (= 5 (+ 2 2)))

FAIL in clojure.lang.PersistentList$EmptyList@1 (NO_SOURCE_FILE:5)
expected: (= 5 (+ 2 2))
  actual: (not (= 5 4))
false
user=> ; Test mianowany "Crazy arithmetic"
user=> (is (= 5 (+ 2 2)) "Crazy arithmetic")

FAIL in clojure.lang.PersistentList$EmptyList@1 (NO_SOURCE_FILE:6)
Crazy arithmetic
expected: (= 5 (+ 2 2))
  actual: (not (= 5 4))
false
user=> ; Można również definiować zestawy testowe makrem deftest
user=> (deftest addition
  (is (= 4 (+ 2 2)))
  (is (= 7 (+ 3 4))))
#'user/addition
user=> ; ...i je uruchamiać funkcją run-tests
user=> (run-tests)

Testing user

Ran 1 tests containing 2 assertions.
0 failures, 0 errors.
{:type :summary, :test 1, :pass 2, :fail 0, :error 0}
Można też uruchomić testy z innej przestrzeni nazewniczej (aka pakietach w Clojure). W ten sposób oddzielamy sam test od testowanego kodu.
user=> ; Definiujemy nową przestrzeń testy
user=> (ns testy)
nil
testy=> (use 'clojure.test)
nil
testy=> ; W niej definiujemy zestaw testowy makrem deftest
testy=> (deftest addition
  (is (= 7 (+ 3 4))))
#'testy/addition
testy=> ; Zmieniamy aktualną przestrzeń
testy=> (ns user)
nil
user=> ; Wykonujemy testy z innej przestrzeni
user=> (run-tests 'testy)

Testing testy

Ran 1 tests containing 1 assertions.
0 failures, 0 errors.
{:type :summary, :test 1, :pass 1, :fail 0, :error 0}
p.s. Wczoraj wyszła wersja Clojure 1.3 Alpha 2, ale poza tym, że jest i podobno jest ciekawa, nic więcej :)

23 października 2010

warsjawa 2010 za nami - o Javarsovii 2011 już myślimy

3 komentarzy
Przygotowania do konferencji warsjawa 2010 trwały około 3 tygodnie. Wśród organizatorów znalazły się następujące osoby: Bartek Zdanowski, Marcin Zajączkowski, Łukasz Lenart oraz Jacek Laskowski. Każdy zabrał się za swoją działkę, ale i tak większość decyzji podejmowana była wspólnie (zdaje się, że mimo pełnej samodzielności, każdy z nas czuł się w obowiązku zrelacjonować postępy, aby pozostali mogli śmiało powiedzieć, że wiedzą, co się chociażby ogólnie dzieje).

Uruchomienie rejestracji uzmysłowiło nam, że istnieje niemałe zapotrzebowanie na tego typu inicjatywy. Po kilku dniach "dobiliśmy" do poziomu konferencji z 214 zarejestrowanymi uczestnikami. To przerosło szacunki każdego z nas, organizatorów. Kiedy pomyślę sobie, że początkowo planowałem warsjawę na poziomie 100 osób, a 150 traktowałem jako marzenie, a nie cel, pojawia mi się lekkie powątpiewanie w możliwości mojego szacowania możliwości "objętościowych" na przyszłoroczną Javarsovię 2011. Aż strach pomyśleć, o jakich liczbach możemy myśleć w aspekcie uczestników oraz sponsorów i ich wsparcia finansowego.

A skoro o tym, to warsjawa 2010 uzmysłowiła mi rosnące poparcie firm informatycznych dla inicjatyw Warszawa JUG. Jeszcze przy Javarsovia 2010, to my odpytywaliśmy sponsorów o udział w konferencji. Tym razem było zauważalnie inaczej. Wielu ze sponsorów kontaktowało się z nami. Najpierw Altkom, później SoftwareMill, Pragmatists, CoCoNet, Accenture i ej-technologies. MIMUW jako patron użyczył nam swoich sal, co na samym początku zagwarantowało sukces przedsięwzięcia. Rozmowa ze sponsorami zwykle kończyła się przy pierwszej iteracji, gdzie padały nasze możliwości i potrzeby, a sponsor przystawał na nie. Bajka.

Tym samym chciałbym podziękować wszystkim sponsorom za ich udział w warsjawie 2010. Bez Was nie byłoby takiej oprawy konferencyjnej.

Konferencja zaczęła się wystąpieniem Wojtka Erbetowskiego, później wystąpił Paweł Lipiński, Dariusz Łuksza, Marcin Rzewucki z Janem Rychterem, Adam Michalik i Rafał Rusin. Z każdej prezentacji wyniosłem coś wartościowego - czy to ze względu na sposób prezentacji (tutaj moim faworytem stał się Jan Rychter z 30-minutowym przedstawieniem Clojure okiem praktyka!) oraz merytorycznie (tutaj wskazałbym na wstęp Darka Łukszy o EGicie oraz prezentacja Adama Michalika z bajtkodem). Szkoda jeszcze, że tak niewielu z nas czuje potrzebę podzielenia się swoimi doświadczeniami zawodowymi podczas konferencji. Pamiętam, że wcale nie było pewne, czy uda nam się ostatecznie zebrać 6 prelegentów. Doświadczenie prezenterskie to umiejętność, którą idzie wyćwiczyć, ale jak ze wszystkim, trzeba próbować i "platforma" Warszawa JUG jest doskonałym miejscem. Za 1,5 tygodnia kolejne spotkanie i wystarczy się zgłosić w roli prelegenta. Ot, takie to proste.

W trakcie prezentacji, szczęśliwa 30-tka miała możliwość uczestniczenia w szkoleniu z pisania wtyczek do Eclipse, prowadzonym przez Krzysztofa Daniela z poznańskiego IBM Eclipse Support Center. Udało mi się jedynie posłuchać początku i odniosłem wrażenie, że będzie słodko (dosłownie w postaci rozdawanych batonów jako nagroda za poprawną odpowiedź i w przenośni).

Uczestnicy nie zawiedli. Już od rana można było mówić o około 100 uczestnikach i widać było żywo prowadzone dyskusje. Miałem okazję porozmawiać z osobami ze Szczecina, Lublina, Krakowa, Radomia, Płocka i oczywiście Warszawy (ciekawym, jakiego miasta nie wymieniłem?!) U wszystkich zauważyć można było chęć organizowania spotkań, czy to w ramach JUGów, czy konferencji. Chętnie pomogę i wystarczy zapytać, aby dowiedzieć się, że można, nie jest to specjalnie trudne i choćby 30 osób jest warte wysiłku. Kluczem do sukcesu jest wiara w powodzenie przedsięwzięcia, a jedynie rozmiary mogą deprymować, co zdecydowanie nie powinno być przeszkodą, aby w ogóle podjąć się wysiłku. Warto, bo w krótkim czasie można dowiedzieć się więcej niż samodzielnie rozpracowując temat, a kontakty towarzystkie nie dadzą się zastąpić nawet najlepiej napisanym CV, kiedy potrzeba zmienić pracę i zaczepić się w ciekawym zespole. Później, na swoim, podobno są one wręcz niezbędne.

Na koniec konferencji rozlosowano nagrodę w postaci PlayStation3. Gratuluję wygranemu, tym bardziej, że samemu ostrzyłem sobie zęby na niego. Następnym razem.

Później, w ponad 10-osobowej grupie spotkaliśmy się w Jeff'sie. Jedzenie dobre, atmosfera pozytywna, więc można liczyć, że to nie ostatnia inicjatywa Warszawa JUG. Miło się móc spotkać bezpośrednio i omówić różne sprawy (niekoniecznie informatyczne, aczkolwiek te wyraźne nadawały ton).

Na minus konferencji trafiają niewystarczająca ilość napojów, szczególnie po pizzy oraz projektor o niskiej rozdzielczości. Nad obiema sprawami należy się pochylić przy kolejnych konferencjach, jeśli mają być zauważalnie lepsze od poprzednich.

Nagrania są i czekają na obróbkę. Wierzę, że szybko pojawią się na parleys. Kiedy? Hmmm, tego nawet najstarsi górale nie wiedzą.

Do zobaczenia na spotkaniach Warszawa JUG i Javarsovia 2011.

Relacje uczestników warsjawa 2010:

20 października 2010

Wrażenia z 70. spotkania WJUG - Clojure i ja w akcji...zaginęliśmy?

2 komentarzy
To była dopiero przeprawa - droga przez męki dla słuchających mojego wystąpienia podczas 70. spotkania Warszawa JUG.

Zaczęliśmy około 18:10 z projektorem, który komunikatem o swojej niedyspozycji (coś związanego z wentylatorem, czy innym swoim podzespołem) zajął połowę wyświetlanego slajdu, centralnie. Próbowałem udać, że nie powinno popsuć nam to spotkania.

Pamiętając moje dokonania na polu utrzymania czasu prezentacji i że wielu przykłada do tego równie wielką wagę, jak do strony merytorycznej, poprosiłem uczestników, abyśmy równo o 19:30 zakończyli spotkanie. Od tej godziny, wyjście z sali nie mogło być okraszone złowrogim spojrzeniem prowadzącego. Takie ukonstytuowaliśmy prawo. Bez względu na miejsce w mojej prezentacji, 19:30 stała się godziną graniczną chyba, że znajdą się tacy, którzy poproszą o więcej. I tacy się znaleźli! Wtedy się dopiero zaczęło bezpardonowe zmaganie z czasem. Skończyliśmy o 21:15 w sali, w gronie około 15 osób , aby kończąc dyskusje przy wejściu - tym razem już w gronie 7 osób - zakończyć całość około 21:45. W domu pojawiłem się po 22:00 (!)

Gdyby tylko liczba uczestników, dyskusje i poszczególne czasy na odcinkach - właściwa prezentacja, dyskusje po, w sali i przy wejściu, miały być wyznacznikiem sukcesu, powiedziałbym, że był ogromny. Zawsze uważam z przymiotnikami, które podobnie jak gusta, mają różne zabarwienia dla różnych ludzi, ale tym razem nic poza "ogromny" nie przychodzi mi do głowy.

Merytorycznie? Cóż, mogło być lepiej. Z mojego "prezenterskiego" punktu widzenia nie popisałem się. To znaczy, popisałem się, ale niewiedzą, a to zdecydowanie nie było tematem spotkania. O Clojure było conieco, może trochę więcej o samym programowaniu funkcyjnym i w zdecydowanej przewadze wiele o (bez?)sensowności użycia Clojure w projektach, które obecnie są przez nas obsługiwane Javą.

Tutaj sypiąc głowę popiołem, kajam się przed uczestnikami, prosząc o wybaczenie, że dałem się ponieść próbie porównywania Clojure do Javy, kiedy wcale nie byłem do tego przygotowany, a w dodatku, wcale nie miałem zamiaru tego robić (!) Języka Java zacząłem uczyć się w czasach appletów, kiedy to one były jedynym sposobem, aby ożywić strony HTMLowe. To była era wszechobecnego CGI z perlem i znajomość rozwiązania tego akronimu albo umiejętność wyjaśnienia, o co w nim chodzi znaczyły wiele (coś, co teraz porównałbym do Java EE i zasad rządzących serwerami aplikacyjnymi). Java z appletami była czymś praktycznym i w zasadzie nie było innego wyboru. Obecnie nie ma tego luksusu - nie tylko, że wybór jest między .Net a Java EE, ale mnogość rozwiązań w samej Javie - czy to języki programowania (ale tutaj można założyć, że zaleca się Javę), czy szkieletów aplikacyjnych - może przyprawić o ból głowy. Jest zauważalnie trudniej wejść nowicjuszowi w świat języka Java i Java EE. I gdzie tu miejsce dla poznawania programowania funkcyjnego i to jeszcze w wykonaniu Clojure. Ma to jakiś sens?

To nie było pytanie, na które zamierzałem odpowiedzieć i nie odpowiedziałem.

Tematem mojej prezentacji był "Wstęp do programowania funkcyjnego z Clojure". Podkreślam słowo "wstęp" i rezerwowałem sobie wręcz rozumienie go jako "wstęp do wstępu". Raczej służyło to zebraniu postrzegania nauki innego paradygmatu programowania niż imperatywno-obiektowy w wykonaniu Javy. Postarałem się o wdrożenie podejścia "Release early, release often", z tym, że tym razem chodziło nie o namacalny produkt, a wiedzę.

Jakkolwiek moja strona prezentacyjna szwankowała, to uważam, że strona przeciwna (w sensie analogicznym do pary lewa-prawa a nie za-przeciw), czyli słuchacze, spisała się wyśmienicie. Na sali znalazło się 5 osób, które na pytanie "Czy programujesz w języku funkcyjnym?" odpowiedziały "Tak" - dwie czysto hobbistycznie, jedna programująca w Clojure w Fablo.pl, inna, która właśnie przeszła (jak to ujęła) z "naukowego" Haskella na bardziej finansowo-zorientowaną Scalę i ostatnia, która swoją przygodę z programowaniem zaczęła od programowania funkcyjnego i, jak się okazało później, zna około 30 języków programowania z Javą okrzykniętą jako ten język, który nie tylko, że ma się dobrze, ale będzie wiodącym przed długie lata. Pozostała, bodajże 35-cioosobowa, grupa to programiści Java, którzy albo mieli zajęcia z programowania funkcyjnego na studiach, albo przymierzają się do języka Scala, albo kto wie, co w pozostałych głowach siedzi.

Rozmawialiśmy o wsparciu IDE dla programowania funkcyjnego w dowolnym języku - przewijał się Groovy, Scala i Clojure, naprzemiennie. I można było zauważyć ogólnie panujące przekonanie, że brak wsparcia IDE w postaci podpowiedzi, refactoringu, przeglądania hierarchii klas w górę/dół, przeskakiwania między wywołaniem funkcji, a jej definicją, w zasadzie skreśla język jako możliwy do zastosowania w projekcie komercyjnym, w którym "więcej się czyta kod niż pisze". Tego nie brałem wcześniej pod uwagę, a to kładę na karb mojego, niewielkiego udziału w projektach programistycznych. Pojawiła się teza, że przy pewnej skali projektu, można przyjąć sensowność użycia dynamicznie-typowanego języka zamiast Javy, powiedzmy przy 100k linii kodu (wartość wyjęta z kapelusza, ale ma być dostatecznie mała, aby dało się to ogarnąć). Mieszanie składniowe języków na JVM, np. Java i Clojure, w projekcie nie zdobyło entuzjazmu, przede wszystkim dlatego, że późniejsze utrzymanie może znacząco podnieść koszty. Sensowne rozumowanie, z którym trudno się nie zgodzić.

Zaprezentowałem Clojure z mojego, javowego punktu widzenia, który pozwala mi tworzyć rozwiązania Java EE z aplikacjami webowymi w roli głównej. Tutaj Java ma się świetnie i jakkolwiek mamy do dyspozycji Grails z Groovy, Lift ze Scala, Ruby on Rails z JRuby, to nie zauważyłem akceptacji wśród uczestników dla ich powszechnego stosowania, przede wszystkim z powodu obecnego stanu wsparcia narzędziowego i późniejszego utrzymywania mieszanki składniowej Java-nieJava. Uknęliśmy wręcz termin "podejście dogmatyczne", któremu przyświeca minimalizowanie języków na JVM ze wskazaniem na Javę.

Gdybym ja był słuchaczem, nie dostrzegłbym sensu nauki programowania funkcyjnego, a już tym bardziej Clojure.

Podczas mojego wystąpienia o Clojure nie pokazałem niestety nic, co nie byłoby możliwe w Javie i Java EE, a biorąc wsparcie narzędziowe i ogólny stan świadomości programistycznej o nich, to, wespół z moim prawie zerowym teoretycznym, a zerowym, praktycznym doświadczeniem, takie podejście nie miało racji zaistnienia. Za dużo jeszcze we mnie myślenia javowego, a za mało Clojure i PF. Kiedy dodać do tego brak prezentacji chociażby Clojure STM i tak podkreślanej prostoty zrównoleglania zadań w językach funkcyjnych, rozumowanie, że da się zrobić w Clojure, to, co potrafimy i robimy na codzień w Javie jest dalece niewystarczająca. Jest niewystarczające również, aby myśleć o nauce, której nie towarzyszy przeświadczenie, albo chociaż nadzieja na możliwe, przyszłe użycie praktyczne. Pełna zgoda i tutaj upatruję swoje braki. Chociażby Clojure STM jest rozwiązaniem do użycia z poziomu Javy, jako biblioteka i tu właśnie widziałbym sens prezentacji Clojure jako wzbogacenia naszego przybornika programisty. To da się użyć natychmiast. Później dopiero widziałbym ewangelizację Clojure przez pryzmat zrównoleglania, a w kolejnych odsłonach i tylko przy założeniu, że poprzednie są zrozumiałe, a być może i wykorzystywane, wchodziłbym w temat innej składni i samego programowania funkcyjnego w ogólności. To jest moja nauka na przyszłość, która wyznacza dalsze kierunki rozwoju w Clojure.

Z pozostałych tematów, które uczestnicy wyrazili jako wartościowe do pokazania w ramach naszych spotkań Warszawa JUG pojawiły się: testowanie, refactoring, wykorzystanie skryptu jako klasy, jak efektywny jest bajtkod Clojure, monady z przykładami, TCO w rekurencjach na przykładzie chociażby ciągu Fibonacciego i równoległe rysowanie kółek. Ze swej strony dodam do tego: demonstracja siły przeładowywania definicji funkcji w locie, w trakcie tworzenia oprogramowania, bez konieczności restartu środowiska uruchomieniowego oraz możliwość poznawania API Javy z użyciem Clojure REPL.

Tym samym chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom za udział w mojej prezentacji Clojure i towarzyszące temu, niezwykle inspirujące dyskusje. Dziękuję również za cierpliwość podczas lektury tego wpisu. Ryzykuję, że zabrzmię banalnie, ale współpraca z Wami to czysta przyjemność dająca mi wiele satysfakcji. Pewnie już zwyczajowo, ale wciąż z serca, wszystkim życzę podobnych doznań.

Prezentacja dostępna jest do pobrania jako JacekLaskowski-WJUG-Wstep-PF-Clojure-19.10.2010.pdf.

Jeśli przychodzi Wam do głowy temat warty omówienia podczas spotkań JUGowych, piszcie. Ustawiam się w roli zdającego relację z postępu moich prac podczas kolejnych spotkań. Wy przywdziewacie szaty zlecających i jednocześnie egzaminujących wyniki. Czyż to nie idealny sposób na naukę dla obu stron?! "Ucząc się uczę", albo "Ucząc uczę się". Nie wierzę, że nie znajdzie się ochotnik, aby skorzystać z oferty.

Kolejne spotkanie za 2 tygodnie. Chętni? W przypadku braku, zakładam, że oddaje mi się pola na rzecz dalszego przedstawiania wad i zalet programowania funkcyjnego z Clojure. Z góry dziękuję i rezerwuję sobie prawo, do skorzystania jedynie w ostateczności.

p.s. Do warsjawy 2010 pozostały 3 dni. Do tej pory zarejestrowało się już ponad 150 osób (dokładnie 151 - stan na godzinę 11:00)! Skala zainteresowania sobotnią konferencją przeszła najśmielsze oczekiwania organizatorów. Niech będzie ona równie wartościowa dla prelegentów, jak moje wczorajsze wystąpienie dla mnie, a uczestników proszę o podobny poziom aktywności. Parafrazując słowa Owsiaka "Oj, będzie się działo!"

19 października 2010

warsjawa 2010 w nadchodzącą sobotę, 23.10 o 10:00 na MIMUW, Warszawa

0 komentarzy
Nadchodząca sobota, 23.10 przyniesie mnóstwo atrakcji około-JVM-owych, bo w gmachu Wydziału Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego (MIMUW) odbędzie się 3. edycja konferencji-warsztatów warsjawa 2010 organizowana przez członków Warszawa JUG w składzie: Łukasz Lenart, Bartek Zdanowski, Marcin Zajączkowski, Jacek Laskowski.

Informacje dot. harmonogramu można znaleźć na stronie konferencji, a dla wciąż nieprzekonanych wspomnę jedynie, że będzie PlayFramework, Clojure, DDD, Apache HISE, Apache Camel, bajtkod i Eclipse z EGit. Nie sądzę, aby ktokolwiek zajmujący się Javą miał problemy ze znalezieniem czegoś dla siebie (proszę o kontakt, gdybym się mylił, w co, w tym konkretnym przypadku, szczerze wątpię).

Udział w konferencji jest bezpłatny i nie wymaga bytności od jej rozpoczęcia, godz. 10:00, aż do jej zakończenia, godz. 18:00. Jeśli gwarancja dobrych wystąpień nie jest wystarczającym powodem, aby skorzystać z "oferty", to może wsparcie naszych sponsorów nakłoni Cię do zmiany decyzji?

Do tej pory udział sponsorski zgłosiły firmy: Altkom Software & Consulting, Pragmatists, SoftwareMill oraz CoCoNet. Dzięki nim możemy zaoferować wyżywienie, napoje i inne atrakcje, jak rozlosowanie PlayStation3. Wciąż mało interesująca oferta?

Co powiedział(a)byś na możliwość wymienienia się doświadczeniami z innymi praktykami? Na godzinę 11:15 zarejestrowały się 94 osoby, co przy planowanych 150 osobach daje pokaźny procent sukcesu spotkania kogoś interesującego. Wiemy, że będzie załoga ze Szczecina, Lublina, Krakowa, pewnie z innych miast, więc warsjawę 2010 można śmiało okrzyknąć konferencją ogólnopolską. Kto by pomyślał.

Zarejestruj się już teraz!

Zarejestruj się na warsjawa 2010 w Warszawie, Polska

p.s. Współpraca z firmami informatycznymi przy organizacji konferencji Warszawa JUG - Javarsovia oraz warsjawa - zaczyna sprawiać przyjemność.

18 października 2010

70. spotkanie Warszawa JUG - Jacek Laskowski z "Wstęp do programowania funkcyjnego z Clojure"

0 komentarzy
Warszawska Grupa Użytkowników Technologii Java (Warszawa JUG)Warszawska Grupa Użytkowników Javy (Warszawa JUG) zaprasza na 70. spotkanie, które odbędzie się w najbliższy wtorek, 19. października o godzinie 18:00 w sali 5440 Wydziału MIM UW przy ul. Banacha 2 w Warszawie.

Temat: Wstęp do programowania funkcyjnego z Clojure
Prelegent: Jacek Laskowski

Po 15 latach programowania imperatywno-obiektowego w Javie postanowiłem spróbować się z programowaniem funkcyjnym. Na warsztat wziąłem język Clojure, który łączy przyjemne z pożytecznym, tj. wciąż jestem na JVM i mogę korzystać z dobrodziejstw ogromnej liczby bibliotek javowych, jednocześnie programując funkcyjnie. Ostatnie moje skromne osiągnięcia na polu zrozumienia sensu tej nauki zakończyły się kilkoma użytecznymi wynikami i postanowiłem zaprezentować je szerszej publiczności. Wiążę z tym nadzieje zaangażowania większej liczby osób w poznawanie tajników PF, zebrania wskazówek dalszego rozwoju oraz szerszego spojrzenia na potencjalne wykorzystanie Clojure i PF w projektach komercyjnych.

Czego należy oczekiwać:
* Zbudowania aplikacji webowej z możliwością dynamicznego jej rozwoju
* Uruchomionego Eclipse z wtyczką CCW (counterclockwise)
* Clojure REPL
* Niewielkiej liczby slajdów (powiedzmy 5)
* Cechy języków funkcyjnych (pobieżnie, bo słabym jeszcze merytorycznie)
* Wprowadzenia, podkreślam słowo, wprowadzenia do PF z Clojure
* Nie więcej niż 1,5h wystąpienia
* Nagranego spotkania

Czego NIE należy oczekiwać:
* odpowiedzi gdzie i jak wykorzystać Clojure z Java EE
* odpowiedzi dlaczego warto nauczyć się programowania funkcyjnego lub Clojure w szczególności
* odpowiedzi na pytanie, czym Clojure jest lepszy/gorszy (niepotrzebne skreślić) w porównaniu z innymi językami, Scalę wliczając
* i wielu innych odpowiedzi na pytania o wyższość jednego nad drugim, albo uzasadnienia mojego wyboru poznania PF i to z Clojure

Jacek Laskowski jest założycielem i liderem grupy warszawskich użytkowników Javy - Warszawa JUG. Prowadzi bloga Notatnik Projektanta Java EE, w którym chciałby przedstawiać jedynie pragmatyczne użycie Javy i pochodnych. Zawodowo w IBM jako specjalista rozwiązań z rodziny WebSphere, głównie WebSphere BPM z flagowymi produktami: IBM WebSphere Process Server i IBM WebSphere Lombardi Edition. Nadaje na falach twittera jako @jaceklaskowski.

Planowany czas prezentacji to 1,5h, po których planuje się 15-30-minutową dyskusję.

Wstęp wolny

Zapraszam w imieniu prelegenta i grupy Warszawa JUG!