07 grudnia 2006

Relacja z II spotkania Warszawa JUG

Kolejne spotkanie Warszawa JUG za nami. Jak mi się relacjonuje było grubo ponad 40 osób, niektórzy skorzy byli doliczyć się koło 50 (!) Ja aż boję się próbować liczyć ;-) Tak czy owak, było to najbardziej ludne spotkanie jakie miałem zaszczyt prowadzić. Wydaje się, że można już mówić o pewnej społeczności użytkowników Java w Warszawie. Interesujące było zobaczyć salę wypełnioną po brzegi - wszystkie miejsca siedzące, stojące i klęczące pozajmowane. Drzwi otwarte, więc i można było zajść posłuchać, tak niezobowiązująco. Generalnie wierzę, że kolejne styczniowe spotkanie będzie równie liczne, więc konieczne należałoby przygotować coś ekstra - raz, że będzie to styczeń, dwa, że temat spotkał się z dużym zainteresowaniem (ok, być może nie był to wielki entuzjazm z odsłuchania prezentacji, ale zauważyć było można większe niż dotychczas zainteresowanie - więcej pytań w trakcie i po spotkaniu).

Samo prowadzenie spotkania było dla mnie nielada novum (i nie do końca udało utrzymać mi się tempo i jego styl). Nowość spotkania polegała na całkowitym braku slajdów. Wszystkie informacje przekazywane były ustnie w ramach wyjaśnienia kroków jakie wykonywałem tworząc aplikację na żywo, całkowicie unplugged. I jak to w zwyczaju bywa przy tego typu prezentacjach, nie obyło się bez wpadek. Ale właśnie one powodują, że spotkanie nabiera rumieńców. Przykład uruchamiałem kilkakrotnie przez spotkaniem, jak i podczas tworzenia artykułu, który był przyczynkiem do niego (Tworzenie aplikacji Java EE 5 z Apache Maven 2 i Glassfish). Wszystko grało. Wystarczyło kopiować uważnie z artykułu i wszystko powinno grać. Ja jednak zaabsorbowany wyłuskiwaniem prostoty tworzenia aplikacji Java EE jak to mam w zwyczaju rozgadałem się, wręcz odjechałem podeskcytowany tematem i nie przekopiowałem dwóch plików. Ostatniecznie, kiedy przyszło do jej uruchomienia i na moją uwagę, że nie ma prawa się nieuruchomić, ku mojemu zdumieniu pojawił się...wyjątek. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Szczęśliwie klimat wokół pierwszego uruchomienia był bardzo przyjazny, więc obyło się bez gwizdów, pomidorów, czy innych dodatków. Dzięki temu mogłem zaprezentować sposób rozwiązywania problemów podczas tworzenia aplikacji, co sprowadziło się do poprawienia web.xml i faces-config.xml.

Spotkanie trwało 2 godziny i wszyscy wytrwali do samego końca. Było wiele pytań o możliwość zastosowania tej wiedzy w praktyce, na co odpowiedziałem, że nasza wiedza wykracza poza możliwości dostępnego oprogramowania. Nie całkowicie, ale w dużej części. W końcu udało nam się być przygotowanym na nowości w świecie tworzenia aplikacji przemysłowych w Javie. Była wzmianka o kontenerach IoC i annotacjach w Javie, pojawiło się pytanie o JBoss Seam i Tomcat 6, jak i wzmianka o licencji Glassfish, która wygląda na niesprzyjającą uruchamianiu aplikacji komercyjnych na nim. Ogólnie bardzo mi się podobało i zamierzam dalej kontynuować temat.

Kolejne spotkanie Warszawa JUG planowane jest na 9 stycznia 2007. Do zobaczenia!

p.s. Spotkanie było ponownie nagrywane, ale odsłuchawszy poprzedniego nie sądzę, ażebym zdobył się na odwagę i opublikował materiał. Tak wiele błędów prezenterskich, że szkoda psuć sobie opinię wsród tych, którzy sądzą, że spotkania są ciekawą inicjatywą, ale nie mieli okazji jeszcze jej poczuć ;-)