01 września 2009

"Niejawne" wakacyjne przemyślenia

To były wakacje! Całkowity odskok od technologii javowych w stronę wypoczynku pełną gębą. Dzięki przedsiębiorczości mojej żony mieliśmy okazję kolejny raz wybrać się samochodem na wakacje do Chorwacji, gdzie pogoda rozpieszczała nas przez cały pobyt, a później już lokalnie, wyjazd do Białowieży (nawet dwukrotny) i Supraśla. I to bez komputera! Dla niektórych to normalne, ale dla mnie przez ostatnie lata owa normalność stanowiła nielada wyzwanie i komputer jechał z nami. Tym razem było inaczej. I nie żałuję, bo chociażby z nudów człowiek szedł o przyzwoitej porze spać, aby wstawać rano wypoczętym. Totalny odlot. Kiedy już wróciliśmy z wojaży wzięło mnie nawet na pogrywanie w grę internetową Traviana (adresu świadomie nie podaję, aby mnie ponownie nie wciągnęło, albo innych :)). Gra bardzo zbliżona do Civilization, ale cały sęk polega na tym, aby nie rozwijać się, a rozwijać wojo i łupić (a że przy okazji się i tak rozwijają wioski, to już inna historia). Wzięło mnie na tyle, że skoro nie angażowałem się w poznawanie Javy zabrałem się za układanie wyliczeń, jakby tu najefektywniej rozbudować osady w możliwie najkrótszym czasie. W pewnym momencie zacząłem nawet czytać o programowaniu liniowym i innych algorytmach, aby tylko połączyć pożyteczne z niepożytecznym (co było czym, nie jestem w stanie teraz powiedzieć). Pojawiły się różne zestawienia w OpenOffice Calc i tak trwało przez całe wakacje z niewielkimi przerwami. Już myślałem, że nie dam rady się z tego wykaraskać, ale wystarczyło uzmysłowić sobie, że przy tej całej zabawie, nic człowiek nie zyskuje. Kompletnie nic! Jedynie miernej jakości zabawa i całkowicie niepotrzebna strata czasu. Przy całkiem niezłym wyniku postanowiłem zaniechać procederu na rzecz porzuconej Dżawki. Zabawne w tym wszystkim było to, że kiedy przyszło do nazywania kolejnych wiosek postanowiłem nazywać je kolejnymi wyrazami w znanej nam wszystkim frazie "public static void main". Co mnie zaskoczyło, że akurat main to faktycznie miała stać się wiochą główną - stolicą (15-cropowcem). Dodatkowo, kiedy zauważyć, że wyrazy z 'a' były od budowania wojska offowego, a reszta deffowego widać niesamowite zależności Javy ze wszystkim co może sprawić przyjemność :) To mam już za sobą i jeśli kiedykolwiek wrócę do gierek internetowych, to chyba tylko, aby samodzielnie napisać taką. Mogłoby być ciekawym doświadczeniem.

Podczas wyjazdów wakacyjnych udało mi się trochę liznąć literatury niejavowej. Zabrałem się za czytanie książek o negocjacjach, "7 nawyków" Coveya i temu podobne. Pojawiły się również książki o finansach, więc było trochę o giełdzie, inwestowaniu, oszczędzaniu, FOREX i temu podobnych. Tutaj również znalazłem kilka podobieństw z naszym "najulubieńszym" zajęciem, jakim bezsprzecznie jest programowanie w Javie. Jakby nie patrzeć, każdy z nas zarabia i wierzy w to, że któregoś dnia będzie zarabiał jeszcze więcej. Z tym "jeszcze większym zarabianiem" wiąże się jednak fakt, że "więcej zarabiać, znaczy więcej wydawać" (wszystkim tym, którym udało się zapobiec temu gratuluję i proszę o kontakt). Wszyscy zarabiamy, ale niewielu z nas oszczędza, nie wspominając już o inwestowaniu. Pewnie na palcach jednej ręki możnaby policzyć osoby, które poświęcają inwestowaniu więcej uwagi. Co niektóry z nas, coś tak próbuje, ale jest to tak, jakby próbować stworzyć aplikację webową, a nigdy nie uruchomić kontenera servletów. Większość z nas przecież ma zrozumienie matematyki (chociażby powierzchowne, ale większe niż powszechnie), więc podwaliny do zrozumienia jak działa ekonomia są. Jeśli dodać do tego znajomość algorytmiki, to aż trudno uwierzyć, że aplikacje wspomagające podejmowanie decyzji finansowych nie powstają, jak przysłowiowe "grzyby po deszczu" (!) Gdyby próbować to zrozumieć przez pryzmat siebie, to mógłbym postawić tezę, że owa wiedza powoduje, że wiemy wiele, ale jest to jeszcze niewiele, aby w pełni zarządzać naszym budżetem. Wymaga to trochę większej aktywności na innym polu niż śledzenie nowości javowych, a na to nie ma już po prostu czasu. Czyżby? Jeśli tak, to jakich luksusów spodziewamy się po 65. roku życia? Właśnie zacząłem się nad tym zastanawiać (nota bene, w wakacje zawsze wypadają mi urodziny :))

W owych książkach mogłem przeczytać takie zwroty jak "bądź konsekwentny, pragmatyczny, licz się z niepowodzeniem, dywersyfikuj, spekuluj, uważaj na "owczy pęd", trzymaj się trendu", co przypomina mi zachowanie nas samych, jako uczestników społeczności javowej. To w zasadzie o nas, ale książki były o...inwestowaniu. Czyż nie jest to zdumiewające?! Nasze typowe zachowania niezwykle upodabniają nas do inwestorów giełdowych. Kiedy sobie to uzmysłowiłem wprost nie mogłem w to uwierzyć, ile nas łączy, a faktycznie jaka jest przepaść między obiema grupami. Jakbyśmy wypalali się uprawiając programowanie i na finansowanie już nie ma siły. I jedno i drugie wymaga wiedzy i praktyki. Wiemy również, że "jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana", więc ciągle się dostosowując warto rozważyć dostosowanie się do aktualnej sytuacji finansowej i uszczknąć niewiele, aby zainwestować i potencjalnie zarobić wiele. Wszędzie trąbią o cięciach, zwolnieniach, spowolnieniu gospodarczym, więc może to jest ten moment, kiedy my, osoby uczone logicznego myślenia, rozwiązujące nietrywialne problemy biznesowe w postaci nietrywialnych aplikacji, weźmiemy się w garść i wystartujemy z własnym biznesem? A jeśli jeszcze nie teraz, to może chociaż warto rozważyć rozpoczęci nauki o inwestycjach i przy okazji stworzyć aplikację, która i Tobie, i Tobie, i Tobie również, pomoże zapomnieć o problemach finansowych. Wydaje mi się, że można, ale czy się faktycznie nam chce? Do rozważenia.

Pojawiły się nowe pomysły na rozruszanie społeczności javowej, ale o tym na razie sza, aby nie zapeszyć. Powinno być ciekawiej, ale nie wszystko na raz. Na razie rozpocząłem nowy sezon blogowania. Ag(reg)atka już pewnie zaczyna się martwić odpły(ja)wającym Jackiem :)