11 kwietnia 2013

Wrażenia z WJUGowych flashtalks o testowaniu

Bardzo liczne i ciekawe tematycznie spotkanie grupy Warszawa JUG.

TL;DR

Nie sądziłem, że o testowaniu można mówić tak wiele i tak ciekawie, a prelegenci - (w kolejności występowania) Michał Lewandowski, Paweł Lipiński, Jakub Nabrdalik, Tomasz Kalkosiński, Marcin Zajączkowski i Paweł Cesar Sanjuan Szklarz - gwarantowali najwyższą merytorycznie wiedzę praktyczną. Trudno było się zawieść (chociaż wielu prelegentów nalegało).

Od strony warsztatu prezentacyjnego nie znałem jedynie Michała i Tomka, i chyba to właśnie oni zasłużyli na najwyższe noty. Może to niewygórowane oczekiwania (pewnie ze względu na ich nieznajomość i samego tematu), a może, że są po prostu dobrzy, ale jedynie brak "oszlifowania" prezentacyjnego pozwalał mi na wyłapanie miejsc do poprawki. A skoro o nich, to nadmienię, że prelegent musi utrzymywać kontakt wzrokowy z publicznością (i potraktować slajdy jako wsparcie a nie przewodnik) oraz pozwolić sobie na większą pewność w głosie. Poza tym, temat i sposób prezentacji wzorowy! Brawo!

Najciekawszą atrakcją spotkania była formuła sześciu piętnastominutowych prezentacji. Prelegenci sprawnie zamieniali się miejscami - wkraczali na scenę i schodzili z niej o czasie, więc trudno oczekiwać, że reakcje mogą być inne niż pozytywne.

Niestety wśród prelegentów pojawili się maruderzy - Paweł Lipiński, Jakub Nabrdalik oraz Tomasz Kalkosiński, którzy skutecznie zakłócili panujący porządek czasowy. Składam petycję, aby maruderów "nagradzać" kolejką piwa podczas wspólnych wyjść grupowych po spotkaniu, np. 1 kolejka dla każdego na każde 2 minuty.

Pawle, Kubo i Tomku, jako uczestnik oczekuję (stonowanej, ale zauważalnej) wrażliwości dla czasu uczestników (i mimo, że samemu niejednokrotnie przekraczałem powierzony mi czas, napiętnowanie jest podyktowane również próbą wymuszenia właściwego zachowania u samego siebie!). Wiem, że to rzutuje na późniejszy odbiór kolejnych wystąpień i czas jest równie ważny co strona merytoryczna.

Zabrakło mi dyskusji między prelegentami a publicznością. Sądzę, że to największa wada naszych spotkań, podczas których wciąż nie potrafimy wywiązać dyskusji, które prowadzone byłyby taktownie (JEDEN mówi, reszta słucha) oraz dynamicznie (jeden mówi KRÓTKO). Tu liczę na większe zaangażowanie organizatorów - utrzymanie czasu i animowanie dyskusji między uczestnikami.

Spotkanie otworzył Tomek Kucharski z Decerto, które przywdziało szaty sponsora spotkania. Dziękuję Decerto za zadbanie o stronę cielesną uczestników (pizza) oraz materialną (dysk SSD). Mimo, że początkowo sądziłem, że to może właśnie nagroda - dysk SSD - była głównym powodem dla takiej liczności uczestników (ponad 100!), to słówko z kilkoma uczestnikami po spotkaniu rozwiało wszelkie wątpliwości - to na pewno tematyka (chociaż dysk też nie był wielu obojętny).

Wschodzącą gwiadą tego spotkania Warszawa JUG okrzyknąłbym Tomka Kalkosińskiego, który sprawnie i rzeczowo przedstawił Geba. Ładne slajdy (też takie chcę!) i opanowany głos doskonale wpasowały się w moment spotkania (za sobą mieliśmy już kilka prezentacji i zmęczenie mogło być już zauważalne). Podobał mi się również styl graficzny demonstracyjnej aplikacji. Na minus rzuciłbym słownictwo (dewelopowany, trawersowanie), ale szczęśliwie pojawiło się "na pierwszym planie" (chociaż czułem, że blisko było do foreground). Na minus dorzucę również IntelliJ IDEA jedynie w wersji 12.0.4 :-) I to przekroczenie czasu - niedopuszczalne! Cierpiałem intelektualnie, kiedy Tomek omawiał przykład z koszykiem zakupowym, który niestety nie był prezentowany na slajdzie - zamiast machać rękoma i oczekiwać wyobraźni u uczestników, lepiej posłużyć się diagramem na slajdzie. To trudna sztuka, ale warto się nad tym pochylić.

Na kolejnym miejscach postawiłbym Marcina Zajączkowskiego. Jak tylko przekona się do nawiąz(yw)ania kontaktu wzrokowego z publicznością, będzie cacy! Trochę mi tego brakowało. Vym wymiata w roli narzędzia do prezentacji i dzięki niemu było bardzo dynamicznie. Miejscami nawet zbyt dynamicznie, bo pływanie po stronie z lewej na prawą, aby później na górę i gół, i tak na okrągło, przyprawiało o ból głowy. Może to był jednak jedyny sposób na utrzymanie widzów przy życiu o tej porze?! Pozbycie się tych "rogów" pozwoliłoby Marcinowi na zdobywanie kolejnych nagród publiczności! Trochę więcej wiary, Marcin! Jest dobrze, a wręcz prawie doskonale!

Ostatnie miejsce, ale wciąż na "pudle" i medalowe otrzymuje Michał Lewandowski. FEST Assert daje radę, a sposób, w jaki Michał to przedstawiał sprawił, że pamięć o nim (nich?) będzie żyła długo. Można było zauważyć, że narzędzie i prelegent zżyli się ze sobą, i to promieniowało. To trudna sztuka mówić tak przekonująco i ja to lubię! Szkoda, że Michał preferował kontakt wzrokowy ze slajdami niż uczestnikami (a wiem, że było również kilka kobiet, więc z pewnością jest czego żałować!)
Zaskakujące dla mnie były interfejsy z "I" na początku (wcześniej widziałem to w projektach Eclipse) oraz (i tutaj nagana dla prelegenta za przeoczenie) na slajdzie 14 użycie if do zwrócenia boolean - czyż, w tym przypadku, samo sprawdzenie w if to nie był właśnie wynik metody?! Proszę nie promować takiego stylu programowania. Proszę.
Poza tym slajdy przejrzyste z kolorowanym kodem, który skutecznie przykuł moją uwagę. Podobało mi się! Proponuję dodać na slajdzie Q&A namiary na prelegenta, bo slajd "wisiał" i poza 3 symbolami, nie pozostawiał wiele w pamięci. A szkoda, bo można było skorzystać na łatwej autopromocji ;-)

Dalsze miejsca dla panów Pawła Lipińskiego, Kuby Nabrdalika i Pawła Szklarza.

U Pawła Lipińskiego spodobał mi się slajd z cechami projektu w postaci chmurki tagów i podejście "Let the code speak". Szkoda, że Paweł nie dotrzymał czasu, bo tempo i wiedza pozwalały na wysokie noty. A tak, pozostał niesmak za zakłócenie porządku. Szkoda.
Brawa za aktualną IDEA 12.1, a najbardziej zdumiewające było umożliwienie utworzenia instancji klasy Book bez wymaganych parametrów, więc w modelu Pawła można było oczekiwać książek bez...tytułu, autora i innych oczekiwanych cech. Ciekawym wyjaśnienia (tylko proszę nie zaciemniać koniecznością wpasowania się w płynny interfejs).

U Kuby Nabrdalika ponownie IDEA - nie mam już złudzeń, że to najbardziej używane IDE podczas tego spotkania Warszawa JUG i pewnie szerzej. Skutecznie mnie przekonano do tego IDE, a właśnie nadarza się okazja połączenia przyjemnego (IDEA) z pożytecznym (WebSphere) w pracy.
Podejście "No slides just code" godne podziwu. Tempo zbyt intensywne, a pod koniec nawet zabójcze, bo pojawiła się walka z czasem (przekroczony o 11 minut!).
I proszę o uwagę na polskie tłumaczenie "invocation", które należałoby tłumaczyć jako wykonanie lub wywołanie. I od razu wiadomo, o czym do mnie mówią :-)

Na koniec spotkania - porażka. Wybacz Paweł Szklarz, ale Guice i Twoja osoba podniosły poprzeczkę tak wysoko, że efekt końcowy nie pozwala mi inaczej tego opisać. Zawiodłem się. Mój sąsiad (pan O.) skwitował wystąpienie stwierdzeniem "Ja dokładnie wiem, jak to działa, a nic nie rozumiem". Zbyt wiele, zbyt chaotycznie i jeszcze to niedopasowanie czasowe - zmęczenie publiczności sięgało zenitu i tutaj widziałbym raczej Twojego imiennika - Pawła Lipińskiego.
In plus, instalacja wtyczki do IDEA, która podpowiada skróty klawiszowe oraz sam temat rozpraszania usług z użyciem Guice. Chciałbym móc wysłuchać tej prezentacji ponownie, aby zrozumieć sens istnienia projektu, bo czuję, że może być pomocny. Na chwilę obecną pozostał niedosyt.

Warto również zapoznać się z komentarzami-opiniami na Meetup'ie.