13 lipca 2015

Kompletna aplikacja w języku Scala jako rozwiązanie zadania ze SPOJa

6 komentarzy
Dostałem namiary na zadanie w SPOJu i tak mnie natchnęło, aby usiąść nad tym w Scali:

object Main extends App {
  val nums = """(\d+) (\d+) (\d+)""".r

  // io.Source.fromString(input).getLines()
  io.Source.stdin.getLines().drop(1).map {
    case nums(c, k, w) => c.toInt * w.toInt <= k.toInt
  }.map(b => if (b) "yes" else "no").foreach(println)
}

Zrozumiałe? Pytania? Dałoby się to napisać prościej i/lub krócej? Chętny/-a zrozumieć, o co chodzi w temacie? Służę pomocą!

13 czerwca 2015

Ochy i echy o Eclipse DemoCamp w Poznaniu - "Społecznościowy Programista - Media społecznościowe w służbie zawodowego programisty"

1 komentarzy
Można śmiało napisać, że Eclipse DemoCamp (EDC) w Poznaniu, zaczyna wiać nudą. Ponownie, nic, co różniłoby tegoroczną edycję od poprzednich edycji.

Ale uwaga! Naiwnie byłoby sądzić, że nie ma w poprzednim zdaniu swoistej gry słownej i próbować rozumieć je dosłownie. Co to to nie!

Po prostu, kolejny raz uczestniczyłem w Eclipse DemoCamp w Poznaniu, który, ponownie, był bardzo, ale to bardzo DOBRZE zorganizowaną konferencją ze świetną publiką oraz doskonałym miejscem.


I stąd ta niby-nuda.

Tak było kilka lat temu, kiedy EDC było niewielką inicjatywą społecznościową organizowaną przez samą społeczność poznańskich użytkowników platformy Eclipse, jak i teraz, kiedy pieczę nad organizacją przejęły firmy PSI Polska oraz IBM Polska. Mimo wielkości tych firm, charakter imprezy został zachowany - jest wciąż kameralnie i wciąż merytorycznie. Jest tak, jak powinno być i wątpię, że może być lepiej. Można oczywiście próbować, ale panowie Jarek Jackowiak z IBM Polska oraz Piotr Augustyniak z PSI Polska z uczestnikami tworzą doskonałe trio! Tak trzymać!


Dziękuję Jarkowi (IBM Polska) i Piotrowi (PSI Polska), a także ich firmom - wspomnianym IBM Polska i PSI Polska - za zaproszenie mnie i umożliwienie mi przedstawienia tematu, który w dużej mierze nietechniczny, dotyka jednak życia technicznego programisty i sposobów rozwoju korzystając z mediów społecznościowych.

Zobacz prezentację Społecznościowy Programista, czyli Media społecznościowe w służbie zawodowego programisty.

Podczas mojego "krótkiego" wystąpienia zatytułowanego "Społecznościowy Programista - Media społecznościowe w służbie zawodowego programisty" przedstawiłem miejsca, z których czerpię wiedzę i polecam je przy każdej okazji. Swoje miejsce znalazły serwisy Twitter, StackOverflow, GitHub, gitter i Slack, LinkedIn, Slideshare, Amazon z Goodreads, Quora, GitBooks z LeanPub, YouTube z Vimeo i wiele, wiele innych, które, jako mniej znaczące, wymieniłem wyłącznie kurtuazyjnie.


Dziękuję Dominikowi, którego historia o jego kilku ostatnich latach (z 23 przeżytych) i kilku najbliższych, stała się wprowadzeniem do moich społecznościówek. Dzięki Dominikowi, z którym spędziłem przed-konferencyjne 15 minut dowiedziałem się o istnieniu serwisów LiveLeak oraz JBZD - zauważyłem lekkie zdumienie wśród publiczności, kiedy wspomniałem o ich wcześniejszej nieznajomości. Podobno i tak nie warto, co zamierzam utrzymać.

Okazuje się, że nie tylko mi się podobało, bo kilka maili w mojej skrzynce pozwala mi tak sądzić:

Jestem pod ogromnym wrażeniem wczorajszego spotkania. Ma Pan niesamowicie dużo pozytywnej energii. Niezaprzeczalnie potrafi Pan ją przekazywać ludziom (choć nazywa Pan to ich programowaniem). 
Ja jestem początkującą programistką i dopiero uczę się pracy i zawodu. Studiuję na ... roku na ..., ale przez dwa lata nikt mi nie przedstawił tak fajnego i sensownego podejścia do tematu i tym samym promowania samego siebie. Jestem bardzo happy, że mogłam Pana poznać i wysłuchać tego, co miał Pan nam do przekazania.

I jeszcze jeden mail:

Chciałem podziękować za wczorajszy standup i after. Musisz wiedzieć, że Twój wykład, który nie był stricte o programowaniu, przypadł mi do gustu najbardziej spośród wczorajszych prezentacji. 
Dało mi to do myślenia i zreflektowałem się nad spędzaniem "czasu wolnego w pracy" przy komputerze. Czekam na info, kiedy po raz kolejny będzie można posłuchać co masz do powiedzenia w Poznaniu.

I ostatni:

Byłem wczoraj na Twoim wystąpieniu w Poznaniu. Bardzo relaksujące wystąpienie!

Dobrze, teraz będzie ostatni - tym razem z twittera:

@jaceklaskowski Dzięki za wczorajsze szczęśliwe wywołanie Random(100) ;) i za ciekawą prezentację! Pozdrawiam!:)

Dziękuję autorom i całej publiczności za bardzo interaktywny udział w moim wystąpieniu. Pozwoliliście mi czytać z Waszych twarzy, ciała i mowy, jak mi idzie, co bardzo sobie cenię. Publiczność poznańska w takim składzie osobowym zasługuje na moje uznanie i liczę, że to nie jest moja ostatnia wizyta w Poznaniu z Wami. Już zaczynam tęsknić za Wami!

Kilka osób "odgrażało" się, że planuje utrzymać ze mną kontakt. Chętnie porozmawiam o rynku informatycznym w Poznaniu i Warszawie, aby wymienić się poglądami w temacie co utrzymać, bo wartościowe, a co natychmiast zakopać i zapomnieć. Świeże spojrzenie zawsze w cenie. A że rozmowa z ludźmi mnie kręci, nie mogę doczekać się ich z Wami.


Warto wspomnieć na koniec o jeszcze dwóch ważnych elementach Eclipse DemoCamp - firmy PSI Polska oraz IBM Polska zajęły się naszym rozwojem intelektualnym nie tylko przez same wystąpienia ekspertów w branży, ale i przez formę pisaną w postaci książek oraz napojom serwowanym już po spotkaniu, w Fermentowni. Tak trzymać!

W ten sposób stałem się posiadaczem dodatku do super-produkcji funkcyjnej w Scali - A companion booklet to "Functional Programming in Scala": Chapter notes, errata, hints, and answers to exercises. Spełniło się moje marzenie i mam komplet funkcyjny! Dziękuję.


Pewnie zaczynam być nudny z tymi niekończącymi się ochami i echami w temacie organizacji Eclipse DemoCamp 2015 w Poznaniu. Ale jak coś dobrego, warto o tym mówić. Dziękuję Jarkowi (IBM), Piotrkowi (PSI), Dominikowi (PP), oraz uczestnikom konferencji za dobrze spędzony czwartkowy wieczór w Poznaniu! Miss you much, and can’t wait till we meet again. Cheers!

p.s. Nie zapominajmy o wymowie "Chrome", szczególnie przydatnej podczas rozmowy kwalifikacyjnej do Google! ;-)

08 czerwca 2015

Eclipse DemoCamp w Poznaniu już w ten czwartek, 11 czerwca

1 komentarzy
Dawno mnie nie było w Poznaniu, a tu się właśnie nadarza okazja, aby odświeżyć znajomość tamtejszej społeczności programistycznej (która w części zdaje się błądzić wciąż korzystając z Eclipse IDE, zamiast jedynego słusznego IntelliJ IDEA z wtyczką do Scali :)).

Dzięki uprzejmości firm PSI Polska oraz IBM Polska mam zaszczyt zaprosić Cię, czytelniku mojego bloga, na Eclipse DemoCamp w Poznaniu, w nadchodzący czwartek, 11 czerwca, na moje wystąpienie "Media społecznościowe w służbie zawodowego programisty.", w którym przybliżę mechanikę działania miejsc i narzędzi typu StackOverflow, GitHub, twitter, gitter, Slack, LinkedIn, SlideShare, Amazon, Quora, GitBook, LeanPub celem budowania własnej marki profesjonalisty.

Pewnie nie raz słyszałaś nazwy StackOverflow, GitHub i twitter. A teraz jeszcze pojawiają się kolejne i równie ważne - gitter, Slack, Quora, GitBook, LeanPub. Pewnie nie raz zastanawiałeś się, czym mogłaś sobie zasłużyć musząc o nich w ogóle słyszeć? Może nawet zastanawiałeś się, po co w ogóle o tych narzędziach wspominać? I w końcu, choć raz mogło przez myśl przejść swego rodzaju zaciekawienie, czym tak na prawdę są wspomniane narzędzia (i czy w ogóle możnaby je nazwać narzędziami?)

Sporo tych pytań. Nie sądzisz, że warto znać odpowiedzi na kilka z nich? Właśnie tego można oczekiwać po tym wykładzie, podczas którego (samozwańczy) praktyk wymienionych narzędzi z pełną pokorą swojej niedoskonałości rozumienia wszystkich spraw przedstawi swój punkt widzenia w temacie i wyrazi tym samym zachwyt ich olbrzymią i często niedocenianą pomocą w rozwoju zawodowym programisty-prelegenta.

To już za 3 dni o 20:25 na Politechnice Poznańskiej w Centrum Wykładowym w sali 8. Zapraszam w imieniu swoim i organizatorów!

p.s. Z nieukrywaną satysfakcją przyjąłbym pytania (w sekcji komentarzy) już przed samym wystąpieniem, aby planowane 30 minut było mile spędzonym czasem dla wszystkich zaangażowanych - organizatorów, słuchaczy i prelegenta.

12 marca 2015

Rekrutacji wokół technologii scalowych ciąg dalszy

2 komentarzy
Po moim ostatnim apelu z 9 marca - Potrzebujesz pracy wokół języka Scala? Kontakt ze mną pożądany! - odezwało się do mnie kilka osób, w których padają pytania w stylu "Co dalej?", "Czy się nadaję?", "Jak zwrócić na siebie uwagę pracodawców?", itp.

Ten wpis ma być odpowiedzią na nie i kilka innych, celem skrócenia procesu i dopasowania go do kandydatów, którzy są faktycznie zdeterminowani do wejścia w proces rekrutacji na stanowiska z językiem Scala profesjonalnie na pełny "etat" - czy to w roli programisty, czy prowadzącego zespół, czy obu ról na raz, np. w "branży" startupowej.

Mail No 1


Zwykle pierwszy mail dostaje w odpowiedzi mój w stylu:

Dzięki za kontakt. Zwykłem nie proponować firm na wstępie, bo obawiałbym się niedomówień i złych skojarzeń. Niektóre firmy pracują nad tym, aby postrzegano je inaczej, niż kilka lat temu, bo mimo tej samej branży, zmieniły się technologie i język. Stąd pewne odsunięcie bezpośredniej odpowiedzi na Twoje pytania o firmy.

To, co ja uważam za sensowne w temacie obsadzania ludzi na rynku scalowym w Wawie, to:

Podeślij mi swoje CV i namiary na LinkedIn + GitHub + Quora + StackOverflow + twitter + SlideShare + Goodreads/Amazon (jeśli masz wymienione) i jedziemy z rekrutacją!

Pytania uzupełniające, na które musisz/muszę znać odpowiedź, zanim odpalę rekrutacje:

1. Od kiedy byłbyś gotowy zmienić pracę?
2. Czy od przyszłej pracy oczekujesz wyłącznie programowania w języku Scala czy inne języki (Java, Python) również wchodzą w rachubę?
3. Jakie formy współpracy akceptujesz? Umowa o pracę wyłącznie? A może umowa o dzieło lub b2b (w ramach jednoosobowej działalności gosp.)?
4. Jaka satysfakcjonowałaby Cię kwota brutto (umowa o pracę)/netto (faktura VAT, umowa o dzieło)?
5. Czy rozmawiałeś już z firmami o Twojej gotowości wejścia do Scali? Jakimi?
6. Czy potrafiłbyś poprowadzić zespół ludzi podobnych do Ciebie stażem i umiejętnościami?

Znasz odpowiedzi? Musisz! Będzie nam znacznie łatwiej dopasować Twoje potrzeby i rozczarowanie będzie mniejsze po obu stronach. Baw się dobrze!

(Są osoby, które mogą potwierdzić treść maila jako taką, którą już otrzymali w odpowiedzi na swojego).

Mail No 2


Po kilku dniach, przychodzi mail z odpowiedziami i pojawiają się pytania uzupełniające, które kwituję następującym mailem:

Porozsyłam Twoją aplikację w znane miejsca i dam znać lub oni dadzą znać Tobie, jak idzie. Wstępnie rozważam ABC i XYZ oraz ALA_MA_KOTA. To są firmy, w których wiedza techniczna - o Scali - jest równie cenna, co zbudowanie (tożsamości) zespołu. Można na tym zarobić merytorycznie (Scala, Java), miękko (okiełznanie/przewodzenie zespołem technicznie) oraz (co powinno być implikowane przez poprzednie) finansowo.

Finanse oczywiście zostawiam Tobie do negocjacji, ale myśląc, co możesz zrobić w przyszłym zespole **nie** ustawiaj się wyłącznie w roli wyrobnika ala "kop stąd do tamtąd", a raczej jako aktywnego uczestnika społeczności scalowej w Warszawie. Widać Cię na spotkaniach i imprezach typu scalafortyfives, a to jest w firmach cenione (!)

A skoro o społeczności scalowej, to Twoim profilem jest również http://www.meetup.com/WarszawScaLa/members/NUMER. Nie zapominaj o nim, bo daje pogląd na Twoją aktywność, co w/g mnie baaaardzo się liczy w branży. Jest to Twój wyróżnik na rynku (bo co byś nie robił na spotkaniach, to chociaż wiesz, jak nie prowadzić wystąpień publicznych, patrząc na moje :-))

(nazwy firm oraz numer profilu na meetupie zmieniony, aby chronić "dane osobowe").

I najczęściej kontaktuję się z firmami, dając im do zrozumienia o potrzebie kontaktu z kandydatem. Współpracuję w temacie rekrutacji z kilkoma firmami i temat się kręci. Uważam za mój obowiązek, aby również w ten sposób rozkręcać społeczność scalową w Warszawie, bo połączenie obu światów - pracodawców z programistami Scala - jest częścią budowania prężnej społeczności. To z pewnością było brakującym elementem podczas mojej aktywności wokół Warszawa Java User Group (i zebrane doświadczenie przy WJUGu służy mi teraz doskonale przy budowaniu Warsaw Scala Enthusiasts).

Mail No 3 i kolejne


W międzyczasie odpowiadam również na pytania w stylu:

1. Jak sądzisz, czy jest szansa, że jakikolwiek pracodawca będzie chciał zatrudnić jako programistę Scali kogoś, kto Scalę zna właściwie tylko z własnych, drobnych eksperymentów?

Tak. Stąd ten apel o ludzi podobnych Tobie - którzy chcieliby, ale nie mają pewności, że mogliby spróbować takiej ścieżki rozwoju, itp. Buduję społeczność przez właśnie takie akcje, bo wiem, że obie strony rekrutacji - przyszły pracownik i pracodawca - muszą mieć komfort rozmowy, a przede wszystkim się spotkać. Chciałbym uzupełnić tę lukę o możliwość spasowania potrzeb ludzi w obszarze scalowym.

2. Jak należałoby się przygotować, aby dostać pracę w Scali?

Robić swoje! Niech REPL będzie non stop uruchomiony i każdą wolną godzinę niech wypełnia Ci praca w nim próbując się z tematami scalowymi. Dalej widziałbym znajomość sbt/activator, IntelliJ IDEA, specs2/ScalaTest, ScalaCheck, Spark, Spray/Akka HTTP, Akka (actors), Play, Akka Streams, RxScala z elementami Cassandra, Redis, Kafka, RabbitMQ, TitanDB, itp. Dużo tego, ale przy odrobinie samozaparcia i sprytu, nie powinno to być specjalnym wyzwaniem.

3. Co ty uważasz za "minimum" wiedzy jaką należy posiąść żeby pracować programując w tym języku?

Nie ma czegoś takiego, bo pracodawcy poszukują już programujących oraz nowicjuszy. Dobrze mieć podstawy programowania w innym języku, np. Python, Ruby, a przede wszystkim Java. Scalę wciąż traktuje się jako uzupełnienie i rynek się formuje na full-time Scala developers.

Skontaktuj się ze mną w temacie, a może uda nam się dopasować Twoje potrzeby do rynkowych. Moje motto to "Zadowolony członek zespołu - właściwa osoba na właściwym miejscu - to strumień projektów i to takich, w których chce się uczestniczyć innym, a emanując swoim entuzjazmem i zacięciem faktycznie ich przyciąga."

A jak to wygląda u Ciebie?

09 marca 2015

Potrzebujesz pracy wokół języka Scala? Kontakt ze mną pożądany!

0 komentarzy
Ostatnie wydarzenia wokół grupy Warsaw Scala Enthusiasts pokazują rosnące zainteresowanie językiem programowania Scala. Niech oceną sytuacji będzie samo zestawienie liczby zapisanych do grupy oraz liczba poprzednich i nadchodzących spotkań.


W zeszłą sobotę uruchomiliśmy kolejną, drugą edycję Warsaw Scala Forty-Fives o tematyce testowania (poprzednia była nastawiona na wejście do języka Scala oraz narzędzi wspomagających). Na wydarzenie przybyło ca 50 osób, wśród których byli również przyjezdni z Wrocławia (w liczbie 3, pozdrowienia dla lidera Łukasza!) oraz Łodzi (w liczbie 3, pozdrowienia dla Pawła!) oraz Częstochowy (w liczbie 1, pozdrowienia dla Michała!), co sprawia, że tematyka jest interesująca, a wydarzenie jest warte poświęcenia wolnej soboty.

Do tego należy dodać rosnące zainteresowanie tematyką scalową wśród firm, które niestety borykają się ze znalezieniem kadry do tworzonych zespołów projektowych, których podstawowymi narzędziami są lub planuje się narzędzia scalowe.

Uczestnicy spotkań scalowych w Warszawie wiedzą, że zależy mi na rozkręceniu rynku scalowego, aby ani firmy ani pracownicy nie mieli powodów do obaw przed rekrutacją w obszarze języka Scala. Temat się rozwija, ale zbyt powoli, abym był usatysfakcjonowany.

Muszę przyznać, że wyniki moich "prac" animowania rynku scalowego w Warszawie przeszły moje najśmielsze oczekiwania - firm, które zatrudniają w obszarze języka Scala jest tak dużo, a chętnych, aby popracować w Scali tak mało, że liczba miejsc do obsadzenia jest zatrważająco DUŻA. Jestem w stanie wymienić z pamięci firmy, z którymi współpracuję, aby te braki kadrowe uzupełnić, ale wciąż mam problemy z dotarciem do osób, które chociażby wyraziłyby zainteresowanie zmianą pracy na częściowo lub wyłącznie przy Scali.

Wystarczy zajrzeć na nofluffjobs.com, gdzie znajdziesz kilka interesujących ofert (niestety nie wszystkie firmy jeszcze się tam ujawniły, co powinno się niedługo zmienić).

W trakcie poszukiwań programistów scalowych są firmy HCore (spin-off AdPilota), JaveoCodilime, BMS, YouGov, Viacom, a jest jeszcze kilka firm, które to rozważają w najbliższej przyszłości. Sporo tego.

Odzywają się już do mnie osoby, które "oddają" mi się do dyspozycji i jakoś ta rekrutacja idzie, ale wciąż to kropla w morzu potrzeb! Tak źle (od strony firm) i jednocześnie tak dobrze (od strony programistów scalowych) jeszcze nie było.

Innymi słowy, jeśli rozważasz język Scala i technologie wokół niego jako warte zmiany pracy i jesteś zainteresowany/-a takim krokiem, koniecznie się ze mną skontaktuj. Odpowiedź gwarantowana, a i miejsce pracy może przekroczyć Twoje oczekiwania.

No, daj się skusić... :-)

p.s. Rok 2015 musi być rokiem Scali w Polsce i liczę na wyraźną poprawę naszych umiejętności programistycznych przez język Scala, przez udział w realnych projektach informatycznych. Taki jest mój plan i Ty mi pomożesz go zrealizować.


27 lutego 2015

Lektura "Learning Agile" z O'Reilly dobrem projektowym

0 komentarzy
Polecono mi przeczytanie książki Learning Agile. Stronię od takich pozycji ze względu na ich zerowe przełożenie programistyczne, ale najwyraźniej przyszła pora zmienić podejście, bo za często domaga się ode mnie umiejętności zbudowania i poprowadzenia zespołów programistycznych.

W lekturze tej książki nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby nie zbieżność wydarzeń, która sprowadziła czytanie w wolnej chwili do czytania w czasie służbowym jako pełnoprawne zadanie projektowe (!)

Zaintrygowany? Ja byłbym, a nawet jestem!

Dzisiejszy dzień rozpocząłem od pożegnania zespołu, który przez ostatnie tygodnie borykał się z dostarczaniem oprogramowania na czas. Mój czas dobiegł końca - zespół działa i jest gotowy do samodzielnego podejmowania decyzji z pomocą osób odpowiedzialnych za docelową postać wytwarzanego produktu. Można by o tym pisać całe tomy - kto, kiedy, dlaczego, po co, itp. - ale istota sprawy to aż kłujący w oczy brak doświadczenia mojego i zespołu w planowaniu i późniejszym realizowaniu założonego harmonogramu. W zasadzie nałożyły się na to młodość zespołu oraz brak myślenia startup'owego (w którym w moim wyobrażeniu zakłada się czas finansowania, a jego niedotrzymanie skutkuje natychmiastowym rozwiązaniem zespołu -- takie myślenie bardzo pomaga mi w podjęciu decyzji co jest aktualnie ważne i czy zespół ma dane zadanie robić).

Leżeliśmy na całego.

I wtem kolega z zespołu postanowił "wyposażyć" się we wspomnianą książkę Learning Agile. Super, ekstra i fajnie byłoby poczytać, ale jak tu poradzić sobie z "delivery" po nocach i jednocześnie czytaniem książki?! I tak sobie książka poleżała tydzień na moim biurku, a my jak w ukropie lataliśmy łatać dziury. Pewnie popełnialiśmy wszystkie możliwe błędy prowadzenia projektu informatycznego wytwarzania oprogramowania biorąc dowolną metodykę jego prowadzenia.

Już sama obecność książki dodawała nam jednak otuchy, że jak już wszystko się skończy, to po tym całym zamieszaniu przyjdzie w końcu czas, kiedy choćby nieznacznie, ale odetchniemy i będzie można upajać się zawartością książki ("nadzieja umiera ostatnia", co?)

Jakoś tak się złożyło, że z tym zespołem upajać się zawartością tej książki już nie będę, ale książka została ze mną.

Tego samego dnia pojawiłem się w innym zespole programistycznym, w którym metodyki lekkie agile brano poważniej pod uwagę i wytwarzanie "softu" jest u większości w DNA. Chce się go przez wszystkich, ale brakuje lidera agilisty, który przeprowadziłby zespół przez zaułki wdrażania tego narzędzia zgodnie ze sztuką. Przyjdzie pewnie borykać się nam z antywzorcami wdrażania agile nie raz i nie dwa. Bywa (chociaż wierzę, że ten wpis wzbudzi litość u kilku agilistów, którzy odezwą się z propozycją komercyjnej pomocy we wdrożeniu procesu - będę zobowiązany!)

Książka w mojej dłoni powędrowała do wszystkich osób w zespole, które wprawdzie wyraziły zainteresowanie agile i książką, ale niekoniecznie samym sposobem pozyskania odpowiedniej wiedzy w temacie czyli czytaniem. To kolejny zespół, który jest przeładowany zadaniami i ni jak nie można znaleźć miejsca na czytanie książki. Bywa.

Jako, że doświadczenia ostatnich 2 lat pokazują, że czeka mnie "kariera" osoby zestawiającej zespoły informatyczne celem uruchomienia linii produkcyjnej do wytwarzania oprogramowania, to ta właśnie książka okazuje się być lekturą obowiązkową dla mnie. Trafiłem z nią w końcu do pokoju podatnego na moje sugestie i w którym zgodziliśmy się na...podsumowania rozdziałów!

Okazuje się, że jakkolwiek samo czytanie książek nie jest pożądane przez kogokolwiek z zespołu programistycznego, to już wspomniane podsumowania w postaci listy najważniejszych rzeczy z kilkoma słowami wyjaśnienia, już tak. Można by potraktować to jako porażkę "systemu" edukacji informatycznej, ale dla mnie to była szansa zrobienia czegoś zamiast lamentowania i zrobienia niczego.

I tu zaczęło się moje zdumienie, bo owe podsumowywania zaproponowano umiejscowić na Wiki zespołu! Pomysł nabrał rumieńców projektowych i stał się dobrem zespołu. Odpalono zadanie w JIRA na potrzeby tego przedsięwzięcia i czytanie książki stało się sprawą ważną, bo zgodną z dyrektywą odgórną, która mocno podkreślała wdrożenie agile, a w zespole poszanowanie i stosowanie jego zasad.

W ten sposób czytanie książki Learning Agile stało się zadaniem projektowym.

Zdumiony? Ja wciąż jestem. I nie mogę uwierzyć, jak niewiele trzeba, aby z często niechcianego obowiązku nauki po pracy, zrobić pełnoprawne zadanie projektowe ku szczęśliwości wszystkich zaangażowanych. Ostatecznie nie powinno być stratnych takiej decyzji - ja "zaliczę" książkę, wiedzę przekażę zespołowi w postaci podsumowań w stylu notatek na blogu, aby w ten sposób zainicjować proces przyswajania wiedzy metodyk lekkich prowadzenia projektów w zespole programistycznym. Ja jestem in plus, zespół również, a szefostwo dostaje produkt wysokiej jakości i terminowo (przynajmniej teoretycznie). Cudo!

Docelowo pewnie czeka nas zaproszenie do zespołu praktyka, który przedstawi nam, co i jak się stosuje w praktyce, ale przyczółek zmian już wyczuwam. Idzie ku dobremu!

Matt, zlituj się, pomógłbyś nam trochę i pojawił na kilku spotkaniach u nas w biurze, co? Wskazałbyś innych ekspertów w temacie, a my oddamy się do Twojej/ich dyspozycji. Może Tomek i Mateusz mogliby również wesprzeć nasze starania? 

Ogłoszenie parafialne: kolejne zespoły, które doświadczą mojej obecności w roli członka zespołu, mogą liczyć na permanentną indoktrynację agile'ową, którą na początku zdobędę lekturą książki "Learning Agile" oraz z życia doświadczając praktycznie mechaniki prowadzenia zespołów programistycznych. Na chwilę obecną mam na swoim koncie 3 przypadki zmontowania zespołu i zestawienia linii produkcyjnej w roli lidera, co daje mi jedynie mgliste pojęcie o problemie. Nie poprzestaję jednak.

07 lutego 2015

Ochy i echy o GeeCON TDD -- polecam!

0 komentarzy
Wciąż nie mogę uwierzyć, jak bardzo pomysł 30-minutowego wystąpienia może być uczący! Organizatorzy GeeCON TDD mają głowę na karku -- 30 minut na prezentację to dokładnie tyle, ile należy poświęcić na przekazanie właściwej porcji wiedzy jako prelegent i utrzymać cierpliwość słuchaczy. Możnaby powiedzieć, że w ten oto sposób efektywnie “oderano” mi prawo do dywagacji i dowcipkowania na tematy różne podczas występiania. Gratuluję doskonałego pomysłu!

Dziękuję organizatorom również za zaproszenie do wystąpienia w roli prelegenta z tematem "Translating Requirements into Executable Software Specification with specs2".

Dziękuję organizatorom Łukaszowi, Adrianowi, Idzie, Adamowi za wspaniałą atmosferę podczas konferencji!


Kolejny raz skorzystałem z reveal.js, co polecam początkującym w branży wystąpień publicznych lub efektywnego przekazywania wiedzy - zamiast artykułu czy wpisu na blogu można użyć medium w postaci slajdów. Jeśli zastanawiasz się, jak zacząć w temacie - chociażby miało się skończyć wyłącznie na przygotowaniu slajdów - pisz. Chętnie pomogę.

GeeCON stał się marką i każda inicjatywa spod tego parasola to wydarzenie wielkiego formatu. Zaczęło się od konferencji stricte javowej, aby później stać się konferencją o tematach z branży programowania i zarządzania projektami, aby ostatni pomysł skoncentrować wokół testowania (bez przywiązywania go do konkretnego języka czy biblioteki). Tym razem owe 30 minut i tematyka sięgająca poza JVM pozwoliła mi na doświadczenie nowych doznań - ludzie jakby nowi i raczej w większości dużo młodsi (i raczej nie doświadczeniem).

Miło było spotkać się ze znajomymi z branży i mieć sposobność poznania ludzi spoza mojego środowiska programistycznego. Cieszę się, że GeeCON sięga po nowe obszary, bo dzięki temu dochodzi do spotkania osób wcześniej niemających wiele okazji do choćby minimalnej interakcji i wymiany doświadczeń. Kolejny raz GeeCON staje się platformą inspiracji i wymiany doświadczeń dla polskiej sceny informatycznej. Gratulacje wytrwałości!

W trakcie konferencji spotkałem się z osobami, które zawsze mają wiele wartościowego do powiedzenie i nawet, jeśli wciąż jeszcze nie zrozumieli, że język programowania Scala jest…ekhm…najlepszy, to warto ich wysłuchać i porozmawiać. Dobrze było spotkać Łukasza i Adama (z poznańskiej części organizacyjnej GeeCON), AdrianaAdę (z części krakowskiej), Diablo (również znaną jako Dominika i też z Krk), Szymona i Piotrka (z załogi toruńskiej), Jacka (Pzn), Kubę K. (Waw), Jakuba M. (Pzn), Kubę M. (Gdn). Nie mógłbym pominąć przyjemności uściśnięcia dłoni Steve'owi Freemanowi oraz Nata Pryce.

Ślę również obiecane pozdrowienia dla zespołu IT Kontrakt! Życzę powodzenia GFT (dawniej Rule Financial) w ekspansji na południe (z wyrazami ubolewania, że do uruchomienia oddziału w Gdańsku jednak nie doszło).

Ufam, że do zawiązania poznańskiej grupy miłośników języka Scala pod przewodnictwem Radka (Gallera) z pomocą Konrada z Allegro dojdzie i publicznie deklaruję swoją pomoc, aby taki pomysł doszedł do skutku. Radek, jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć i B! Powołanie grupy to pierwszy etap i później przy ustalonych regularnych spotkaniach już będzie z górki. Pomożemy!

Dziękuję Kubie Kubryńskiemu za krótkie acz treściwe wprowadzenie do Spring Boot -- chwila z mądrym i czułem jak staję się mądrzejszy. Nie przyjdzie mi użyć tego narzędzia w najbliższej przyszłości, ale wiedzieć, do czego służy, nigdy nie zawadzi. Sugeruję rozważyć serię spotkań, które przybliżyłyby Spring Boota szerszej publiczności. Rozważ to koniecznie! Może seria nagrań na YouTube lub vimeo?

Podczas konferencji dowiedziałem się o istnieniu firmy Comarch w Poznaniu. Otrzymałem wstępne zaproszenie do współpracy w promocji Scali, więc jeszcze o nich usłyszymy na łamach tego bloga. I nie mógłbym zapomnieć o Anecie z Comarch, która niedługo również wejdzie w temat programowania w języku Scala, bo…licencja IntelliJ IDEA czeka. I ja na pull requesty na GitHubie również.

Wygląda na to, że firma CommerceOne z Łukaszem i Jackiem to całkiem ciekawa firma w Poznaniu. Historia powołania firmy na pewno. Technologicznie jeszcze mają dużo do nadrobienia, ale wierzę, że z takim składem osobowym, to wyłącznie kwestia czasu. Trochę szkoda Espeo,  ale skoro stawiają na PHP, to…ich dni są policzone. Ble.

Dzięki PSI za podarunki i test ze znajomości Javy! Nie było lekko, co należy wyłącznie zrzucić na barki dawno nie używanej przeze mnie Javy. Gadżety czekają na rozdanie podczas kolejnego spotkania scalowego w Warszawie. Więcej na stronie @WarszawScaLa.

Szymon przypomniał mi o pomyśle nagrywania wstępniaków scalowych z kimś. Trzeba to wdrożyć w lutym! Dzięki Szymon za przypominajkę. Hmmm, momento, czyżby liczył, że to właśnie jego zaproszę?! Ciekawa oferta! Oczekuj kontaktu w sprawie.

Podsumowując, konferencję GeeCON TDD wstawiam do kalendarza jako imprezę wartą udziału. Polecam ją jako dobry wstępniak do różnorodnych technologii i technik informatycznych. Swoje wystąpienie uważam za przyzwoite, a pomysł 30 minut na występ określam za strzał w dziesiątkę - wystarczający na przekazanie dostatecznej informacji, aby zaintrygować tematem. Bardzo, bardzo dobry pomysł warty podtrzymania (i skopiowania przy innych imprezach)! 30 minut to dokładnie tyle, ile się należy o temacie i bez dodatków w stylu slajd o mnie czy dowcipów (co podobno Kubie ze slajdem o mnie się nie bardzo udało).

Dziękuję organizatorom i uczestnikom za bardzo miłą atmosferę i zapraszam na kolejną edycję. Sztandarowy produkt — konferencja GeeCON 2015 — już 13-15 maja 2015 w Krakowie. Do zobaczenia!

12 stycznia 2015

Skrinkasty czy artykuły wprowadzające do języka Scala?

0 komentarzy
To pewnie zawsze będzie pytanie, na które niełatwo będzie znaleźć jednoznaczną odpowiedź.
Czy nagrywać skrinkasty czy pisać artykuły o języku Scala?
Z punktu widzenia autora wydaje się, że to wszystko jedno, bo i tu, i tu należy się podobny wkład pracy. Coś mi jednak mówi, że pisanie jest prostsze, bo jakby na dowód można by wskazać zestawienie piszących do nagrywających - tych pierwszych zawsze było jakoś więcej.

Ze znanych mi osób programujących w Javie i Scali w Polsce nikt nie nagrywa z nielicznymi osobami, które pozostały przy pisaniu i publikowaniu wpisów na własnym blogu.

To może świadczyć o większej trudności w przekazie bezpośrednim, czym według mnie jest nagrywanie, w porównaniu do pisania, które jest stosunkowo pasywne.

A gdyby zapytać Ciebie o preferencje jako odbiorcy treści - czy preferujesz skrinkasty (oglądanie i słuchanie) czy artykuły/wpisy na blogu (czytanie)? Ciekawym Twojej odpowiedzi.

p.s. Ktoś kiedyś przewidywał, że mikroblogowanie (w stylu twitter czy jeszcze wtedy blip) wykończy blogi i na tamten czas byłem bardzo sceptyczny słuszności takiego myślenia, ale dzisiaj sam niejednokrotnie łapię się na zaniedbywaniu blogowania w ogólności, a o blogowaniu w naszym ojczystym języku już nie wspomnę. Tutaj zauważyłem, że StackOverflow czy GitBook wypiera ostatki czasu na pisanie (poza pisaniem aplikacji). Jakoś mnie to martwi.

18 grudnia 2014

@WarszawScaLa kończy sezon spotkań 2014 i zaprasza 10 stycznia 2015 na Scalatron na Narodowym w Javeo

0 komentarzy
Wczoraj odbyło się ostatnie spotkanie @WarszawScaLa - warszawskiej grupy entuzjastów języka programowania Scala - w roku 2014. Tym samym sezon 2014 uważam za zamknięty.

Było wspaniale pod wieloma względami - liczbą uczestników, nowym miejscem (w starym miejscu) i zawartością merytoryczną. Pomysłów na nowy sezon 2015 nie brakuje.

To już kolejny raz, kiedy zaplanowaliśmy odsłuchanie webinaru wspólnie. Tym razem na tapetę poszedł webinar "Spray & Akka HTTP" ze współtwórcą projektu Spray - Mathiasem Doenitz'em. Webinar trwał przez niewiele ponad jedną godzinę.

W międzyczasie rozdałem naklejki "lambda DAλS", które jak cieplutkie bułeczki dojechały do nas na spotkanie w ostatniej chwili. Dzięki Ida i Michał! Zachęcam gorąco do udziału w tej konferencji - jako uczestnik (niech już będzie) lub jako prelegent (wielce pożądane). Warto!


Zaraz po webinarze wdrożyłem autorski pomysł przepytania uczestników o swoje odczucia związane z działaniem grupy, miejscem i komunikacją organizatorzy <-> uczestnicy. Odbyło się to metodą z zeszłego wieku, czyli rozdałem kartki z pytaniami i długopisy, i wstrzymałem dostawę pizzy do czasu wypełnienia ankiety.

W ankiecie były trzy pytania:

  1. Co sprawiło, że zdecydowałeś się wziąć udział w spotkaniu?
  2. Czy miałeś problemy z dotarciem na miejsce spotkań? Jakie?
  3. Jakbyś usprawnił komunikację między Organizatorami a Uczestnikami?
Poniżej lista wszystkich odpowiedzi na pytanie pierwsze. Odpowiedzi są cytowane w całości i bez zgody autorów.

Co sprawiło, że zdecydowałeś się wziąć udział w spotkaniu?

  • "Nie wiem :)"
  • "Jacek"
  • "Kiedyś sporo programowałem w Scali (projekty akademickie) i chciałem sobie to odświeżyć. Dodatkowo zacząłem czuć potencjał w programowaniu funkcyjnym i Scala to fajny pomost między nim a Javą"
  • "Jestem programistą Ruby on Rails, Scali uczę się od jakiegoś czasu, aby uzyskać nowy punkt widzenia na rozwiązywane problemy, jestem zainteresowany tematami przedstawionymi na spotkaniu."
  • "Nauka Scali, programowani reaktywnego i wymiana doświadczeń"
  • "ciekawość"
  • "Jacek Laskowski powiedział o spotkaniu w pracy, a nigdy nie miałem odwagi"
  • "Bo spotkanie było zapowiedziane odpowiednio wcześniej"
  • "Fajny temat (cake pattern), prelegent!, kodowanie!!!"
  • "Cake pattern"
  • "Ciekawy temat (akka-http)"
  • "Zabawa, spotkanie, nauka Scali, poznanie ludzi"
  • "Scala :), a w szczegółności: opis prezentacji/warsztatów na meetupie, zapewnienie, że początkujący w Scali też mogą przyjść, sensowny termin"
  • "Zainteresowanie Cake Pattern oraz Dep. injection -> które podejście jest lepsze?, użyjemy produkcyjnie Spray.io, więc jestem bardzo ciekawy nowego podejścia"
  • "Temat spotkania"
  • "Bo nigdy nie byłem na stadionie"
  • "Podsłuchać o Cake Pattern, spotkać ludzi, zaproponować wystąpienie"
  • "1. Częściej bym bywał, ale nie zawsze mam czas, 2. Webinar lepiej oglądać razem, 3. Wiele spotkań wydaje się "dla zbyt początkujących", to nie - choć nie mam nic przeciwko uczeniu i pomaganiu innym"
  • "Lubię Scalę i szukam ludzi o podobnych gustach"
  • "Sam main topic :) -> Scala, Dzisiaj i tak miałem obejrzeć webinar, a obejrzeć we wspólnym gronie jest lepiej i można pogadać. No i planuję bywać regularnie"
  • "Zainteresowanie Akka, wolny wieczór"
  • "Spotkanie z innymi entuzjastami"
  • "Ludzka ciekawość :) oraz...chęć posłuchania o cake pattern"
  • "akka-http webinar"
Po primo, sposób zdobywania wiedzy o gustach uczestników zadziałał, bo zdobyłem wiedzę, której do tej pory mogłem jedynie się domyślać.

Po secundo, z ankiety wnioskuję, że ludziska są w potrzebie wspólnego słuchania webinarów (i tu nie będę ukrywał swojego zdumienia).

Po tertio, jest chęć na rozpoznanie cake pattern i wejście w tematy "cięższe" merytorycznie.

Po quatro, ciekawość, chęć spotykania się z innymi sympatykami języka Scala i wspólna nauka.


Wszystko to sprawia, że idziemy ze spotkaniami o krok dalej i wspólnie będziemy je dynamizować. Z rozmów z uczestnikami i tymi, którzy chętnie przyszliby, ale na razie "wieje nudą", wynika, że:
  1. Spotkania powinny być modułowe - webinar/nagranie + wykład + programowanie (parami) - w dowolnej kolejności.
  2. Spotkania muszą być zapowiadane z dwutygodniowym wyprzedzeniem (!)
  3. Spotkania należy dzielić na części "dla nowicjuszy" i "dla bardziej zaawansowanych".
I to są dokładnie moje "osobistyczne" postanowienia noworoczne dotyczące nowego sezonu 2015 spotkań grupy @WarszawScaLa!

Dowiaduj się o naszych spotkaniach z twittera na kanale @WarszawScaLa, komunikuj swoje uwagi i potrzeby na forum grupy na Google Groups, a swój udział w spotkaniach odnotowywuj na naszym meetupie.

Życzę Tobie zdrowych i radosnych świąt oraz szczęśliwego nowego roku 2015. Gorąco zachęcam do udziału w spotkaniach grupy pasjonatów języka Scala - @WarszawScaLa!


Następne spotkanie to Scalatron na Narodowym w JAVEO już 10 stycznia 2015 r. w biurze firmy Javeo na Stadionie Narodowym. Parafrazując Owsiaka…"Oj, będzie się działo!" Liczba miejsc ograniczona!

A jakie są Twoje postanowienia noworoczne w temacie nauki języka Scala i udziału w warszawskich spotkaniach? A może są jeszcze bardziej ciekawe i wykraczają poza (wąski merytorycznie?) świat Scali? Podziel się w komentarzu!

13 grudnia 2014

Narzędzia gromadzenia i publikowania wiedzy - moje ostatnie przemyślenia z frontu

0 komentarzy
Adam napisał na forum @WarszawScaLa - warszawskiej grupy entuzjastów języka programowania Scala - w wątku Google Summer of Code (pomysły) (treść wiadomości skopiowana w całości bez zgody autora):
Witam,
Jestem studentem czwartego roku Informatyki na Uniwersytecie Gdańskim. Postanowilem spróbować się dostać do programu Google Summer of Code w którym w okresie wakacyjnym realizuje sie projekty Open Source wspolnie z organizacjami Open Source. Od niedawna uczę się języka scala i chciałbym nauczyć się znacznie więcej. W połowie marca chciałym aplikować z projektem do Scala Team. Organizacje z reguły mają już jakieś pomysły na projekty ale dopuszczają rownież własne propozycje. W związku z tym chciałbym się zapytać was jako bardziej doświadczonych użytkownikow scali czy czegoś wam brakuje w samym języku bądź w frameworkach takich jak Play czy Akka. Czy według was przydalo by się rozwinięcie jakiejś funkcjonalności, implementacja jakiegoś pluginu. Pytam raczej o jakieś drobne sprawy tak aby projekt był do realizacji w ciągu trzech miesiecy. Co do moich umiejętności mam kilka mniejszych projektów zrealizowanych w języku c# a obecnie realizuję staż używając technologii PHP, MySql, MongoDB. Z góry dziękuję za pomoc.
Pytanie Adama skusiło mnie, aby wyrzucić z siebie moje ostatnie przemyślenia dotyczące narzędzi gromadzenia wiedzy pro publico bono.

Bardzo mnie ten temat zawsze zajmował i chciałem jakoś połączyć moje zakusy technologiczne z literackimi i już od lat korzystałem z Wiki jako Notatnik-Wiki Jacka Laskowskiego, aby później przejść przez narzędzia w stylu Octopress - zapraszam na Mastering FP and OO with Scala - ale wciąż mi było mało i ostatnio doszukałem się innych możliwości, których głównym atutem jest wersjonowanie w publicznych repozytoriach kodów źródłowych (w tym przypadku kodem źródłowym stają się artykuły).

Co obecnie uważam za warte uwagi narzędzia do spisywania notatek, to (z przykładami):

  1. GitHub Gist - bardzo podstawowe, ale wersjonowane i publiczne miejsce do gromadzenia wiedzy (ku uciesze wszelakiej maści miłośników wiedzy i hejterów)
  2. GitBook - super miejsce do pisania dokumentacji, która przybiera z czasem format książki (w zasadzie jest nią już od pierwszej edycji!) + personalizowanie (domena) + statystyki + przypomnienia na maila, itp. - wszystko czego leniwa dusza zapragnie, aby coś w życiu zrobić :)
  3. I mój ostatni (z tego tygodnia) pomysł na gromadzenie wiedzy (szczególnie pod kątem tworzenia materiałów szkoleniowych) - JSowe narzędzia do tworzenia slajdów, które możesz umieścić (wersjonować) na https://github.com - jeszcze nie wybrałem tego swojego narzędzia, ale miałem już pierwszą ekspozycję na reveal-js w czw i podobało mi się. Z pewnością zmigruję moje "natywne" slajdy z Keynote (pracuję na MacOS) na kilka z nich:
I tak Adam sprowokował mnie do zebrania myśli i wyrzucenia ich publicznie na forum. Dobrze wyszło, bo w końcu się namyśliłem i będę mógł od czegoś wyjść w kierunku wyboru tego właściw(sz)ego narzędzia gromadzenia wiedzy (i całkowicie zrezygnuję z Evernote do tych celów).

A czego Ty używasz do gromadzenia i publikowania wiedzy?

23 listopada 2014

Po Warsaw Scala FortyFives #scala45pl - Scala enthusiasts day w Warszawie

0 komentarzy
Pierwsze pomysły o zorganizowaniu czegoś na kształt całodniowej konferencji wokół języka Scala pojawiły się około konferencji Scalar w kwietniu 2014. Wtedy spotkałem się z Łukaszem Sową. Zeszło nam się na rozmowach aż do czerwca, kiedy w Krakowie odbyła się impreza podobnego kształtu.

5 czerwca opublikowałem na swoim polskojęzycznym blogu wpis Akka: hAkker garden w Krakowie fajną imprezą było - kopiowanie zalecane, który był swoistym wezwaniem do działania w temacie (choćby sprowadziło się to do skopiowania wydarzenia krakowskiego w całości).

Przez cały czas rozmyślałem, jakby można było jeszcze mocniej ożywić polską scenę scalową i zawsze uważałem, że bezpośredni kontakt z innymi programistami języka Scala jest najwłaściwszym sposobem na promocję języka w Warszawie i w Polsce w ogólności.

Wszystkie moje wysiłki były nakierowane na uruchomienie konferencji organizowanej dla i przez lokalną społeczność scalową, bo tylko taki twór gwarantuje swobodny przepływ wiedzy. Tak było za czasów mojej aktywności w ramach Warszawa JUG i dzieje się teraz w ramach grupy Warsaw Scala Enthusiasts.

10 dni później, 15 czerwca, uruchomiłem wątek Scalathon w październiku, a w lipcu hAkkaton? 2.07? na forum grupy.

Dyskusje trwały w różnych miejscach i z różnym nasileniem. Miałem wrażenie, że z każdą rozmową jesteśmy bliżej zorganizowania czegoś, co można byłoby nazwać naszym czymś, ale trzeba było czekać kilka miesięcy dłużej, aby pomysł się faktycznie zmaterializował.
30 czerwca Piotr Bąbel zgłosił się do pomocy przy organizacji imprezy. Tę datę odnotowuję jako dzień, w którym poznałem Piotrka, który kilka miesięcy później przywdział szaty organizatora wydarzenia #Warsaw #Scala Forty-Fives #scala45pl - Scala enthusiasts day w dniu 22 listopada 2014 roku.

Nie uważam, że czas spędzony na dyskusjach od kwietnia do listopada był właściwie wykorzystany, ale na pewno nie był stracony.

Ostateczna formuła Warsaw Scala FortyFives okazała się właściwie dopasowana do publiczności i naturalnie wykluczyliśmy rozbieżność w materiale między nowicjuszami a bardziej zaawansowanymi w języku Scala. Pomysł przeprowadzenia nowicjuszy scalowych przez zakamarki poznania nowego języka okazał się strzałem w dziesiątkę i ten pomysł jeszcze kilkakrotnie powtórzymy.

Między czerwcem a listopadem, w ramach grupy @WarszawScaLa, warszawska społeczność scalowa wspólnie poznawała język Scala przez inicjatywy typu Natural whitespace handling for SBT configuration parser AKA 'no more blankies', wspólnego oglądania nagrań z konferencji scalowych, zdalnych (wideo)spotkań z ekspertami Scala jak Konrad Malawski i inne temu podobne.

Aż w końcu ten dzień nadszedł! 22 listopada członkowie Warszawskiej Grupy Entuzjastów języka Scala Piotr Bąbel ze mną, Jackiem Laskowskim, zorganizowali wydarzenie #Warsaw #Scala Forty-Fives #scala45pl - Scala enthusiasts day.

Dziękuję Piotrkowi Bąbel, prelegentom (ponownie!) Piotrkowi BąbelPawłowi Włodarskiemu, Pawłowi Kopiczko, Piotrowi Trzpilowi, Szymonowi Matejczykowi, sponsorom - firmom AdPilot oraz JaveoKołu Naukowemu Informatyków Politechniki Warszawskiej oraz szanownym wolontariuszom Iwecie i Patrykowi za wsparcie merytoryczne, lokalowe, żywieniowe i organizacyjne. Było idealnie.

Na wydarzenie zapisało się 55 osób. Na moje pytanie o znajomość Scali rękę podniosły 2 osoby, wśród których jedna była prelegentem (!) To oznaczało doskonałe wpasowanie się w potrzeby uczestników. Sobota nie była żadną przeszkodą, aby spróbować się z językiem Scala!

Co mnie niezwykle ucieszyło, to strumień nowych osób, które zapisywały się na naszego meetupa i w tej chwili jesteśmy na poziomie 209 zapisanych entuzjastów scalowych. Grupa znacząco powiększyła się w liczbie uczestników.

Dzięki wydarzeniu dotarliśmy do nowych odbiorców przyszłych inicjatyw pod szyldem Warsaw Scala Enthusiasts

Dzięki Warsaw Scala FortyFives powiększyło się również grono uczestników na naszym forum dyskusyjnym do 67 członków.
Dzięki prelegentom Pawłowi Włodarskiemu oraz Piotrkowi Trzpilowi wydarzenie nabrało prawdziwie międzynarodowego i nowoczesnego charakteru. Paweł zgodził się przyjechać do nas z Łodzi, a Piotr zaprezentował Akkę zdalnie korzystając z Google Hangouts on Air. Dziękuję Panowie!


Jakby tego nie mierzyć, jedynym wynikiem może być tylko SUKCES projektu. Jak można było przeczytać wyżej, to nie są czcze przechwałki, ale fakty. Chętnie wysłucham uwag od osób spoza obozu zachwyconych.


Wszystkie oceny świadczą o potrzebie tego typu inicjatyw w przyszłości i mówi się o powtórzeniu wydarzenia w lutym 2015. Pojawiają się pomysły uruchomienia inicjatywy w innych miastach w Polsce. Co o tym sądzisz? Podziel się swoimi spostrzeżeniami i pomysłami na forum Warszawskiej Grupy Entuzjastów języka Scala.

20 listopada 2014

AdPilot i Javeo wspierają Warsaw Scala FortyFives #scala45pl - Scala enthusiasts day w Warszawie

0 komentarzy
Nasza społecznościowa konferencja Warsaw Scala FortyFives #scala45pl, której celem jest przeprowadzenie nowicjuszy przez trudy wejścia w programowanie z językiem Scala, a bardziej zaawansowanym oferuje możliwość wejścia w społeczność, otrzymała wsparcie dwóch firm programistycznych Javeo i AdPilot, dla których rozwój społeczności scalowej leży na sercu.


O firmie Javeo można było już usłyszeć chociażby przy okazji organizowanych regularnie spotkań warszawskiej społeczności scala @WarszawScaLa. Firma Javeo zatrudnia programistów Scala i warto o niej pamiętać przy okazji własnych poszukiwań przy zmianie pracodawcy lub też po prostu wysłać nich CV już dzisiaj!


Firma AdPilot to nowy gracz na scenie komercyjnego wsparcia naszych niekomercyjnych inicjatyw pod sztandarami Warszawskiej Grupy Entuzjastów języka Scala. Firma rozbudowuje swoje zaplecze programistyczne i poszukuje programistów Scala do tworzonego zespołu.

W obu firmach możesz spełnić większość (wszystkie?) swoich pomysłów programistycznych i rozwinąć się merytorycznie oraz społecznościowo. Rozważ je koniecznie przy kolejnym pomyśle zmiany zatrudnienia lub kiedy Twoja ścieżka programisty dopiero się rozpoczyna.

Firmy AdPilot i Javeo czekają na Ciebie!

Niech to jednak nie przesłania Tobie planów na najbliższą sobotę. Widzimy się w Warszawie na Warsaw Scala FortyFives #scala45pl!

Piotry, Pawły, Szymon i ja

13 listopada 2014

Wzorcowy materiał szkoleniowy o Akka Streams z Konradem @ktosopl Malawskim

0 komentarzy
Nagranie z ostatniego spotkania grupy entuzjastów języka programowania Scala w Warszawie@WarszawScaLa, w którym +Konrad Malawski przedstawił najnowsze dokonania projektu Akka Streams 0.11 jest już dostępne na YouTube.


Te 76 minut z Konradem to w zasadzie jedyny obecnie efektywny sposób na poznanie tematu. Konrad wykonał doskonałą robotę przedstawiając niebagatelny temat w sposób zwięzły i zrozumiały.

Polecam nagranie każdemu sympatykowi rozwiązań wokół rozproszonego przetwarzania danych z użyciem Akka Streams i języka Scala.

Dzięki Konrad!

p.s. Za niecałe 2 tygodnie, w sobotę 22.11 grupa @WarszawScaLa organizuje konferencję skierowaną przede wszystkim do nowicjuszy tematyki programowania aplikacji wszelakiej maści w języku Scala. Więcej na Warsaw Scala Forty-Fives #scala45pl - Scala enthusiasts day. Agenda jest w trakcie formowania, więc wyrozumiałość wskazana. Rezerwować czas w kalendarzu!

29 października 2014

Kariera przedsiębiorcy w toku - kolejne wnioski potwierdzone

0 komentarzy
Nadeszła wiekopomna chwila, kiedy nadeszło potwierdzenie nadania numeru identyfikacji podatkowej od samego Jaśnie Pana Naczelnika Urzędu Skarbowego Warszawa-Ursynów.


Tym samym państwo nasze Polska potwierdziło na piśmie, że dzień 23.10.2014 jest datą mojego rozpoczęcia jednoosobowej działalności gospodarczej.

O tym i o wielu innych równie fascynujących sprawach będziemy rozmawiać w Klubie Młodych Przedsiębiorców IT jutro i w kolejnych edycjach. Zadaj pytanie tutaj, w komentarzach lub prześlij maila na jacek@japila.pl w sprawie, która uważasz, że mogłaby być ciekawym tematem do dyskusji.

Potwierdziłem również swój profil zaufany ePUAP.


Pani w okienku w terenowym oddziale ZUS na Dembego na Ursynowie była niezwykle miła i uczynna, więc proszę nie pytaj mnie, jak funkcjonują nasze służby państwowe i jakie mam wrażenia z rejestracji firmy, bo będziesz musiał wysłuchać moich peanów pochwalnych.

W ZUSie zero kolejek, w Urzędzie Gminy również, jak i w Urzędzie Skarbowym. Jakby się wszyscy skrzyknęli, że akurat jak ja wchodzę, to jest cisza i spokój. Bezcenne!

Nie zdecydowałem się jeszcze, gdzie będę prowadził swoje rozliczenia - czy iFirma, wFirma czy stacjonarnie - u księgowej w biurze podatkowym. O wszystkich słyszałem wiele pozytywnych rzeczy i wybór jest niełatwy (bo najlepiej chciałbym temu nic nie poświęcać czasu).

26 października 2014

Klub młodych przedsiębiorców IT - społeczność żąda więcej w temacie "Refaktoryzacja Programistów"

0 komentarzy

Hangout wirtualnego klubu młodych przedsiębiorców w IT


Nie mam złudzeń, że pomysł Szymona Stępniaka z Toruń JUG założenia "wirtualnego klubu młodych przedsiębiorców w IT”, któremu w statusie zapisano dyskusję na żywo na temat "praktycznej wiedzy z zakresu nazwijmy to osobistej przedsiębiorczości” jest bezsprzecznym sukcesem wydawniczym. Można by dyskutować o rozmiarze tego sukcesu, ale tę przyjemność składam w Twoje ręce, aby w spokoju kontemplując ocenić wartości, które za tym idą.

A miła twarz Marcina na reklamówce nagrania z hangoutu jeszcze podbija poziom specjalności całego wydarzenia.

Mail Szymona

Szymon napisał do mnie maila 8 października, aby już 23-tego światło ujrzała pierwsza część. Przywołam maila Szymona w całości ku odnotowaniu tego faktu publicznie i aby nie pozostawać w błędnym przekonaniu, że ten pomysł był mój. Nie był.

Cześć Jacku, 
Czytając wczoraj Twojego streama na Twitterze i ostatni wpis na blogu naszła mnie taka mała myśl, którą chciałbym się z Tobą podzielić. Sądzę, że pomysł mógłby Ci się spodobać. 
O co chodzi? Generalnie wydaje mi się, że w naszej społeczności brakuje praktycznej wiedzy z zakresu nazwijmy to osobistej przedsiębiorczości. Ludzie tak mocno przywykli do pracy na etacie, że nie zdają sobie sprawy z potencjału, jaki niesie ze sobą praca na własny rachunek. Często wyobrażenia o takim właśnie rozwiązaniu są przykrywane wizją olbrzymiego ryzyka, porażki oraz zmarnowanego trudu. To prawda, że działalność na własną rękę jest trudniejsza niż zaczepienie się w dowolnej firmie na etat. Ale jest jednocześnie znacznie bardziej atrakcyjna pod wieloma względami - potrafi być dużo bardziej kształcąca, rozwijająca sieć kontaktów oraz ograniczona jedynie naszą wyobraźnią i możliwościami, które rosną proporcjonalnie do czasu jaki wkładamy w rozwijanie swojego biznesu. Nie wiem czy ta diagnoza w ogólności jest słuszna, ale takie odnoszę właśnie wrażenie. 
To zaś stanowi pretekst do wcielenia w życie dość prostego pomysłu. 
Co sądzisz o pomyśle spontanicznego powołania czegoś na kształt wirtualnego klubu młodych przedsiębiorców w IT? 
Idea jest taka, aby stworzyć miejsce i pretekst do tego, aby raz na jakiś czas (np. raz na dwa tygodnie czy nawet miesiąc) uruchamiać hangout, podczas którego uczestnicy mogliby porozmawiać i podzielić się własnymi doświadczeniami w zakresie prowadzenia własnej działalności w branży IT. Chodzi nie tylko o wskazówki natury formalnej, ale również takie z zakresu zarządzania samym sobą w zupełnie nowej rzeczywistości zawodowej. Myślę, że mogłoby to stworzyć całkiem ciekawe kompendium wiedzy praktycznej dla osób zarówno początkujących jak i już zaangażowanych w prowadzenie własnej działalności. W naszym kraju jest wiele osób, które mogłoby w tym temacie powiedzieć wiele ciekawych rzeczy, wliczając Ciebie do tego grona. 
Co sądzisz o takim pomyśle i czy byłbyś zainteresowany jego animacją? Masz doświadczenie w prowadzeniu grup stacjonarno-wirtualnych, a ponadto zdobywasz obecnie cenne doświadczenie w zakresie prowadzenia działalności, dlatego wydajesz mi się właściwą osobą na tym miejscu. Temat nie jest urgent, domyślam się że masz teraz wiele na głowie, natomiast gdyby choćby jeden taki pilotażowy event do końca tego roku zwołać to myślę że byłoby bardzo fajnie. 
Pozdrawiam,
Szymon
W międzyczasie miałem przyjemność rozmawiać oddzielnie o podobnym zagadnieniu z Marcinem Kubalą i Sebastianem Konkolem, co przeistoczyło się w klub czterech.

Wspaniale pracuje się z takimi ludźmi!

I nadeszła wiekopomna chwila, kiedy 23 października o 10:46 uruchomiliśmy wspólnie 22-minutówkę o swojsko brzmiącym tytule "Refaktoryzacja programistów”.

(Od)Głosy społeczności

Reakcje społeczności przerosły moje oczekiwania.

Oto kilka, którym nie udało się umknąć przed opublikowaniem (nazwiska pozostaną ukryte ku szczęśliwości ich właścicieli):

Konrad (via email) napisał:

"Bardzo dobry ten twój hangout, czekam na więcej. Zwłaszcza dla kogoś siedzącego w domu takie społecznościowe rzeczy są na wagę złota (plus kupa frajdy). Mam trochę znajomych, którzy kiedyś siedzieli nad programowaniem po 14h/dobę plus weekendy i poznawali wszystko, a dziś żona, dzieci, zmiana priorytetów. Nigdy nie byli i nie są korpo-dziadkami, ale życie ich dogoniło i wzięło w objęcia.  Czasem się śmieję, że powinniśmy założyć grupę wsparcia dla podstarzalych programistów. Takich, co to już dają spokój i przestają się ścigać we wszystkim ze wściekłymi 20-latkami, którzy co tydzień wypuszczają nowe frameworki i build toole."

Marek (via gtalk) napisał:

"hej, fajny pomysł. Powiem Ci, że od pewnego czasu chodzi mi po głowie taki pomysł, żeby udzielać się w miarę możliwości w jakiś startupowych projektach."

Andrzej (via LinkedIn) napisał:

"bardzo ciekawa inicjatywa. Myślę, że bardzo wiele osób potrzebuje takiego kamyczka w życiu zawodowym, który spowoduje lawinę poważnych decyzji (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Ja w zasadzie decyzję już podjąłem, określiłem plan rozwojowy i krok po kroku staram się go realizować.
Z doświadczenia powiem, że do dyskusji prawdopodobnie włączyło by się o wiele więcej ludzi gdyby można było pozostać anonimowym (chociażby w komentarzach). Ja swojego czasu miałem mnóstwo pytań/wątpliwości, które musiałem zgłębić i raczej starałem się to robić dyskretnie, żeby nie wywołać niepotrzebnych napięć lub błędnych wniosków. Być może przesadzam, ale warto przemyśleć."

Andrzej (via skype) napisał:

"fajny pomysł na nagrania, chętnie się przyłączę”

Łukasz (na YouTube) napisał:

"Bardzo ciekawa inicjatywa, mam nadzieję, że nadal będziecie drążyć temat, a swoje dyskusje publikować na tym kanale. Pozdro"


Jest również kilka liczb ze społecznościówek - statystyki z wpisu z podsumowaniem pierwszego spotkania.


Jest też statystyka liczby czytelników wpisu.


Jest również obserwatorów z kanału YouTube.


Kolejna edycja


Kolejny odcinek już 30 października o 10:15. Zapraszamy!

23 października 2014

Refaktoryzacja programistów (rynku IT w Polsce) - nowa inicjatywa społecznościowa

0 komentarzy
Pierwsze nagranie jest już w Sieci. Spotkaliśmy się dzisiaj i już dzisiaj jest produkt! Bez jakichkolwiek modyfikacji, obfuskacji, dopieszczania, czy innych rzeczy, które może i podniosłyby wartość produktu, ale tym razem górę wzięło motto "Release Early, Release Often".


Obejrzyj, przemyśl, wypowiedz się.

Panowie +Szymon Stępniak +Marcin Kubala +Sebastian Konkol oraz ja, Jacek Laskowski, postanowiliśmy skrzyknąć się i podyskutować o sprawach dotyczących życia programisty na naszym podwórku (w Polsce).

Łączy nas jedno = pracujemy w branży IT (z mniejszymi lub większymi sukcesami zawodowymi). Dzieli nas kilka spraw - żyjemy w innych miastach (Toruń, Kraków, Warszawa), pracujemy w innej konfiguracji biznesowej (samodzielna działalność gospodarcza, właściciel firmy, pracownik), oferujemy na rynku inne umiejętności (programista, szef zespołu, lider społeczności, oszołom technologiczny) i mamy inne umocowanie rodzinne - żonaty, dzieciaty, z dziewczyną.

Wszystko to sprawia, że kiedy padł pomysł takich spotkań, nie było sprzeciwu.

A Tobie jak się podoba inicjatywa?

22 października 2014

Słowotok społecznościowy głównie na twitterze - za krótko jednak

1 komentarzy
Pamiętam bardzo dobrze czasy, kiedy mikroblogowanie nie było dla mnie wartościowym sposobem wymiany myśli. Ostatnio jednak jest zupełnie inaczej.

Zreflektowałem się, że kiedykolwiek chciałbym przekazać myśl, wybieram twittera. Jakkolwiek 144 znaki nie pozwala na "wyrzucenie" z siebie wszystkiego, to po kilku latach korzystania z tego medium, daję radę.

I to mnie właśnie przeraża w twitterze - jego prostota, która zawęziła moje pole literackiego działania do owych 144 znaków.


Po całym dniu "strzelania" 144 znakami na twitterze mam po prostu dosyć i wszystko zostało już w zasadzie powiedziane. Co mi tam zatem zabierać się za wpisy na blogu (szczególnie polskim niestety), kiedy, co chciałem powiedzieć, powiedziałem, a resztę przeczytałem na Quora lub StackOverflow.

W Quorę dopiero wchodzę i traktuję ją wciąż jako niewielką alternatywę do StackOverflow, na którym wyżywam się głównie na kanale sbt. I właśnie po takiej dziennej dawce wypowiedzi na SO, pisania mam już wystarczająco w zakresie ponad 144 znaków.

Do tego dochodzi jeszcze monitorowanie (w trybie do odczytu) LinkedIn, trochę commits na GitHub i idę spać z głową naładowaną pomysłami. A że obecny sponsor pozwala na szerokozakrojone wizje architektoniczne, to i czytania (dla wybrania właściwego rozwiązania) sporo.

Zatem jakbym był wszędzie, a nie ma mnie tutaj.

Możnaby zapytać, dlaczego mnie to martwi i dla zainteresowanych śpieszę z odpowiedzią - brakuje mi możliwości poruszania nowych technologii w dyskusjach w naszym, lokalnym, polskim środowisku informatycznym. Nie mówię, że nie ma spotkań/meetupów czy konferencji, ale wciąż brakuje mi miejsc, w których mógłbym poruszyć kwestie adekwatności stosowania nowych technologii, które mnie obecnie zajmują, do zadanych obszarów. Weźmy Spark, Storm, etcd, Docker, Ansible, ZooKeeper, Cassandra, bazy grafowe (z Titan), Mesos, Curator i kilka innych poza-stricte-scalowych tematów, które zajmują mnie ostatnimi czasy, bo jedynie czuję, że one mogą spełnić moje wymagania architektoniczne (oczywiście to jedynie już zawężona pula projektów, które rozważam po "ostrej" selekcji). Wciąż zdecydowanie za mało spotkań typu hackathon czy warsztatów, gdzie z innymi napaleńcami rozwikływałbym tajniki produktu i konsultowałbym pomysły.

Podczas rozpoznawania produktu, tworzę wiele notatek na boku, w Evernote, i tak sobie myślę, że warto byłoby je upublicznić pro publico bono i mojej. Mam jednak pewne obawy przed plagiatem, bo większość z materiału w moich notatkach, to kopie całych zdań, które są kwintesencją pełniejszego artykułu czy prezentacji. Chciałbym je jednak móc skonfrontować z wiedzą innych lokalesów.

Skoro zależy mi bardzo na ożywieniu polskiego środowiska informatycznego pod kątem zastosowania nowych technologii (niekoniecznie wyłącznie programistycznych ze Scalą w roli głównej) oraz wyrażaniu swoich myśli obszerniej (poza 144 znaki), to może właśnie należałoby skorzystać z tego miejsca - na polskojęzycznym blogu - i tutaj szukać merytorycznego wsparcia.

Pamiętam rozmowę z Bartkiem Zdanowskim, który (podczas naszej wspólnej wizyty na konferencji we Lwowie) wspominał z rozrzewnieniem o wygaszonej już inicjatywie Sebastiana Pietrowskiego, która polegała na publikowaniu wpisów z blogów z krótkimi opisami na własnym blogu, co pozwalało na zorientowanie się w pojawiających się co rusz nowych narzędziach. Nie zamierzam tego reaktywować, ale coś na ten kształt się właśnie w mojej głowie kluje.

Niech ten wpis będzie swoistym ożywieniem tego miejsca. Do usłyszenia niebawem!

A Ty gdzie zrzucasz stan swoich rejestrów mózgowych do publicznej konsumpcji? GitHub Pages może? Inne medium? Czy po prostu tak leciwie trochę w postaci notatek na boku na dysku lokalnym? Chciałbym móc znaleźć właściwe miejsce...

p.s. Jeśli chciałbyś dołączyć do mojego zespołu "poszukiwaczy właściwych rozwiązań", skontaktuj się ze mną na jacek@japila.pl. Pogadajmy!

06 października 2014

Oferty pracy dla programistów Scala i chroniczny brak obsady - mój pierwszy miesiąc poza korpo

0 komentarzy
Zdumiewające, jak ciężko jest znaleźć dobrych programistów, a jeszcze bardziej nakłonić ich do przyłączenia się do projektu (aka zmiany obecnego zatrudnienia).

Taką myśl opublikowałem na moim koncie na twitterze i prawie natychmiast padło pytanie o sprecyzowanie "dobrego programisty". Śpieszę wyjaśnić.

Jak to pewien Jacek powiedział: "Nie ważne co, ważne z kim" i to jakby definiuje w pewnym sensie owego dobrego programistę. Ma to być ktoś, z kim można spędzić czas na projekcie przyjemnie i go zakończyć (projekt) w terminie.

Owego dobrego programistę poznaje się po efektach jego decyzji - ma świadomość upływającego czasu i walki między doskonałym kiedyś a działającym w terminie. Jeśli uda się utrzymać doskonałe w terminie, tym lepiej dla zespołu. Najważniejsze jednak, aby potrafić dotrzymać terminu lub w terminie oznajmić jego niedotrzymanie. Ja wciąż walczę ze swymi żądzami poszukiwania świętego graala, kiedy obecne rozwiązanie jest w pełni wystarczające. Taką cechę nazywam terminowością.

Dobrym programista to również osoba, która ma świadomość bezkresu własnej niewiedzy. Doskonała znajomość języka Java u niego nie przekreśla zastosowania języka Scala (lub wyjątkowo egzotycznego Go, Elm czy Elixir). Jeśli narzędzie niespecjalnie pasuje, to się go po prostu nie stosuje i szuka właściw(sz)ego. Taką cechę nazwałbym świadomością technologiczną.

Akceptowanie wartości nieznanego jest podstawą egzystencji dobrego programisty. Ciągła otwartość na nowe rozwiązania i akceptowanie ich odmienności, która wymusza "zerowanie" dotychczasowego rejestru doświadczenia jest wliczona w kontrakt codzienności dobrego programisty. To nazwałbym otwartością umysłu.

Moim obecnym konikiem jest rozgrzewanie rynku polskiego na przyjęcie języka Scala jako wartościowego języka programowania dla wielu zastosowań, w których do niedawna widziałem miejsce wyłącznie dla Javy. Koniec z tym! Java jest dobra, ale nie bardziej niż Scala (dalekim od określenia Scali "lepszą Javą", ale nie ukrywam, że czasami ciśnie się na usta takie określenie). Najbardziej zależy mi na tej otwartości, która dopuściłaby młodszych stażem do zaawansowanego rynku programistów. Wielu ekspertów javowych, przy przejściu na nowy język Scala, jest naturalnie ponownie nowicjuszami. I to sobie cenię w nowych językach, które wymuszają takie "sprowadzenie na zero".

Od kiedy jestem poza korporacją, chętniej znajduję czas na rozmawę z osobami spoza mojego stałego kręgu znajomych. W zasadzie jestem zmuszony do takiego działania, aby dostać się do ciekawych projektów, których okazuje się, że jest cała masa wokół mnie.

Weźmy ostatnie moje dokonania na tym polu.

Jest pewna firma (której nazwy nie ujawnię jeszcze), która powierzyła mi zadanie stworzenia całej linii produkcyjnej dla produktów monitorujących. Do tego oczywiście potrzebni są ludzie, których nie ma i to również zlecono mi jako zadanie dodatkowe. Innymi słowy, jak nie znajdę, sam będę dłubał, a to mnie z pewnością zabije czasowo. Mam zlecenie na zatrudnienie 3 osób, które będą stanowiły przyczółek przyszłego zespołu deweloperskiego, które zestawią całą linię produkcyjną (począwszy od gałęzi w git +  jenkins + gerrit + co tam jeszcze potrzebne, aby proces spełniał oczekiwania osób, które w nim uczestniczą). Mają to być dobrzy programiści, którzy nie są zadufani w sobie, w ich znajomość technologiczną i "zajefajność", i którzy są otwarci na nowe, nieznane, a (co mi sprawia najwięcej problemów) radzą sobie z bezkresem wyboru technologicznego.

Pojawiły się w międzyczasie jeszcze firmy So1 (poszukiwane 3-4 osoby), AdPilot (2 osoby) oraz Datastax (1 osoba), które w sumie stanowią o nowych miejscach pracy dla ca 10 programistów scalowych w Warszawie (!) W niektórych przypadkach wybór języka jest drugorzędny i nie ma jakiegokolwiek znaczenia dla sponsorów. Chcesz F#? Masz go! Chcesz Scalę? Masz ją! Chcesz XYZ? Wybór należy do Ciebie.

Powstała również strona ScalaWAW, która wypisuje firmy z imienia i nazwiska, które oferują miejsca pracy dla programistów scalowych. Jak napisał @gkossakowski na swoim kanale na twitterze:


Liczba aktywności scalowych w Polsce przewyższa UK, Francję i Niemcy razem wzięte (!)

Okazuje się, że jest sporo miejsc pracy dla osób, które chcą wejść w Scalę. Problem jednak w tym, że spotykane przeze mnie osoby, deklarują jedynie chęć i brakuje w tym ostatecznej decyzji, która sprawiłaby, że dostaną to, czego chcą - pracy w roli programisty scalowego. Jakimś cudem nie dochodzi do scalenia.

Coś mi mówi, że się trochę technologicznie rozleniwiliśmy. Duże firmy i korporacje dodają do tego jeszcze złudne poczucie stabilności, a to właśnie tam znajduje się spora część "chętnej" kadry scalowej. Bywa.

Napisz do mnie na jacek@japila.pl, gdyby oferta zatrudnienia jako programista scalowy w Warszawie była w Twoim obszarze zainteresowań. W kilku miejscach mógłbym znacząco pomóc.