29 października 2014

Kariera przedsiębiorcy w toku - kolejne wnioski potwierdzone

0 komentarzy
Nadeszła wiekopomna chwila, kiedy nadeszło potwierdzenie nadania numeru identyfikacji podatkowej od samego Jaśnie Pana Naczelnika Urzędu Skarbowego Warszawa-Ursynów.


Tym samym państwo nasze Polska potwierdziło na piśmie, że dzień 23.10.2014 jest datą mojego rozpoczęcia jednoosobowej działalności gospodarczej.

O tym i o wielu innych równie fascynujących sprawach będziemy rozmawiać w Klubie Młodych Przedsiębiorców IT jutro i w kolejnych edycjach. Zadaj pytanie tutaj, w komentarzach lub prześlij maila na jacek@japila.pl w sprawie, która uważasz, że mogłaby być ciekawym tematem do dyskusji.

Potwierdziłem również swój profil zaufany ePUAP.


Pani w okienku w terenowym oddziale ZUS na Dembego na Ursynowie była niezwykle miła i uczynna, więc proszę nie pytaj mnie, jak funkcjonują nasze służby państwowe i jakie mam wrażenia z rejestracji firmy, bo będziesz musiał wysłuchać moich peanów pochwalnych.

W ZUSie zero kolejek, w Urzędzie Gminy również, jak i w Urzędzie Skarbowym. Jakby się wszyscy skrzyknęli, że akurat jak ja wchodzę, to jest cisza i spokój. Bezcenne!

Nie zdecydowałem się jeszcze, gdzie będę prowadził swoje rozliczenia - czy iFirma, wFirma czy stacjonarnie - u księgowej w biurze podatkowym. O wszystkich słyszałem wiele pozytywnych rzeczy i wybór jest niełatwy (bo najlepiej chciałbym temu nic nie poświęcać czasu).

26 października 2014

Klub młodych przedsiębiorców IT - społeczność żąda więcej w temacie "Refaktoryzacja Programistów"

0 komentarzy

Hangout wirtualnego klubu młodych przedsiębiorców w IT


Nie mam złudzeń, że pomysł Szymona Stępniaka z Toruń JUG założenia "wirtualnego klubu młodych przedsiębiorców w IT”, któremu w statusie zapisano dyskusję na żywo na temat "praktycznej wiedzy z zakresu nazwijmy to osobistej przedsiębiorczości” jest bezsprzecznym sukcesem wydawniczym. Można by dyskutować o rozmiarze tego sukcesu, ale tę przyjemność składam w Twoje ręce, aby w spokoju kontemplując ocenić wartości, które za tym idą.

A miła twarz Marcina na reklamówce nagrania z hangoutu jeszcze podbija poziom specjalności całego wydarzenia.

Mail Szymona

Szymon napisał do mnie maila 8 października, aby już 23-tego światło ujrzała pierwsza część. Przywołam maila Szymona w całości ku odnotowaniu tego faktu publicznie i aby nie pozostawać w błędnym przekonaniu, że ten pomysł był mój. Nie był.

Cześć Jacku, 
Czytając wczoraj Twojego streama na Twitterze i ostatni wpis na blogu naszła mnie taka mała myśl, którą chciałbym się z Tobą podzielić. Sądzę, że pomysł mógłby Ci się spodobać. 
O co chodzi? Generalnie wydaje mi się, że w naszej społeczności brakuje praktycznej wiedzy z zakresu nazwijmy to osobistej przedsiębiorczości. Ludzie tak mocno przywykli do pracy na etacie, że nie zdają sobie sprawy z potencjału, jaki niesie ze sobą praca na własny rachunek. Często wyobrażenia o takim właśnie rozwiązaniu są przykrywane wizją olbrzymiego ryzyka, porażki oraz zmarnowanego trudu. To prawda, że działalność na własną rękę jest trudniejsza niż zaczepienie się w dowolnej firmie na etat. Ale jest jednocześnie znacznie bardziej atrakcyjna pod wieloma względami - potrafi być dużo bardziej kształcąca, rozwijająca sieć kontaktów oraz ograniczona jedynie naszą wyobraźnią i możliwościami, które rosną proporcjonalnie do czasu jaki wkładamy w rozwijanie swojego biznesu. Nie wiem czy ta diagnoza w ogólności jest słuszna, ale takie odnoszę właśnie wrażenie. 
To zaś stanowi pretekst do wcielenia w życie dość prostego pomysłu. 
Co sądzisz o pomyśle spontanicznego powołania czegoś na kształt wirtualnego klubu młodych przedsiębiorców w IT? 
Idea jest taka, aby stworzyć miejsce i pretekst do tego, aby raz na jakiś czas (np. raz na dwa tygodnie czy nawet miesiąc) uruchamiać hangout, podczas którego uczestnicy mogliby porozmawiać i podzielić się własnymi doświadczeniami w zakresie prowadzenia własnej działalności w branży IT. Chodzi nie tylko o wskazówki natury formalnej, ale również takie z zakresu zarządzania samym sobą w zupełnie nowej rzeczywistości zawodowej. Myślę, że mogłoby to stworzyć całkiem ciekawe kompendium wiedzy praktycznej dla osób zarówno początkujących jak i już zaangażowanych w prowadzenie własnej działalności. W naszym kraju jest wiele osób, które mogłoby w tym temacie powiedzieć wiele ciekawych rzeczy, wliczając Ciebie do tego grona. 
Co sądzisz o takim pomyśle i czy byłbyś zainteresowany jego animacją? Masz doświadczenie w prowadzeniu grup stacjonarno-wirtualnych, a ponadto zdobywasz obecnie cenne doświadczenie w zakresie prowadzenia działalności, dlatego wydajesz mi się właściwą osobą na tym miejscu. Temat nie jest urgent, domyślam się że masz teraz wiele na głowie, natomiast gdyby choćby jeden taki pilotażowy event do końca tego roku zwołać to myślę że byłoby bardzo fajnie. 
Pozdrawiam,
Szymon
W międzyczasie miałem przyjemność rozmawiać oddzielnie o podobnym zagadnieniu z Marcinem Kubalą i Sebastianem Konkolem, co przeistoczyło się w klub czterech.

Wspaniale pracuje się z takimi ludźmi!

I nadeszła wiekopomna chwila, kiedy 23 października o 10:46 uruchomiliśmy wspólnie 22-minutówkę o swojsko brzmiącym tytule "Refaktoryzacja programistów”.

(Od)Głosy społeczności

Reakcje społeczności przerosły moje oczekiwania.

Oto kilka, którym nie udało się umknąć przed opublikowaniem (nazwiska pozostaną ukryte ku szczęśliwości ich właścicieli):

Konrad (via email) napisał:

"Bardzo dobry ten twój hangout, czekam na więcej. Zwłaszcza dla kogoś siedzącego w domu takie społecznościowe rzeczy są na wagę złota (plus kupa frajdy). Mam trochę znajomych, którzy kiedyś siedzieli nad programowaniem po 14h/dobę plus weekendy i poznawali wszystko, a dziś żona, dzieci, zmiana priorytetów. Nigdy nie byli i nie są korpo-dziadkami, ale życie ich dogoniło i wzięło w objęcia.  Czasem się śmieję, że powinniśmy założyć grupę wsparcia dla podstarzalych programistów. Takich, co to już dają spokój i przestają się ścigać we wszystkim ze wściekłymi 20-latkami, którzy co tydzień wypuszczają nowe frameworki i build toole."

Marek (via gtalk) napisał:

"hej, fajny pomysł. Powiem Ci, że od pewnego czasu chodzi mi po głowie taki pomysł, żeby udzielać się w miarę możliwości w jakiś startupowych projektach."

Andrzej (via LinkedIn) napisał:

"bardzo ciekawa inicjatywa. Myślę, że bardzo wiele osób potrzebuje takiego kamyczka w życiu zawodowym, który spowoduje lawinę poważnych decyzji (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Ja w zasadzie decyzję już podjąłem, określiłem plan rozwojowy i krok po kroku staram się go realizować.
Z doświadczenia powiem, że do dyskusji prawdopodobnie włączyło by się o wiele więcej ludzi gdyby można było pozostać anonimowym (chociażby w komentarzach). Ja swojego czasu miałem mnóstwo pytań/wątpliwości, które musiałem zgłębić i raczej starałem się to robić dyskretnie, żeby nie wywołać niepotrzebnych napięć lub błędnych wniosków. Być może przesadzam, ale warto przemyśleć."

Andrzej (via skype) napisał:

"fajny pomysł na nagrania, chętnie się przyłączę”

Łukasz (na YouTube) napisał:

"Bardzo ciekawa inicjatywa, mam nadzieję, że nadal będziecie drążyć temat, a swoje dyskusje publikować na tym kanale. Pozdro"


Jest również kilka liczb ze społecznościówek - statystyki z wpisu z podsumowaniem pierwszego spotkania.


Jest też statystyka liczby czytelników wpisu.


Jest również obserwatorów z kanału YouTube.


Kolejna edycja


Kolejny odcinek już 30 października o 10:15. Zapraszamy!

23 października 2014

Refaktoryzacja programistów (rynku IT w Polsce) - nowa inicjatywa społecznościowa

0 komentarzy
Pierwsze nagranie jest już w Sieci. Spotkaliśmy się dzisiaj i już dzisiaj jest produkt! Bez jakichkolwiek modyfikacji, obfuskacji, dopieszczania, czy innych rzeczy, które może i podniosłyby wartość produktu, ale tym razem górę wzięło motto "Release Early, Release Often".


Obejrzyj, przemyśl, wypowiedz się.

Panowie +Szymon Stępniak +Marcin Kubala +Sebastian Konkol oraz ja, Jacek Laskowski, postanowiliśmy skrzyknąć się i podyskutować o sprawach dotyczących życia programisty na naszym podwórku (w Polsce).

Łączy nas jedno = pracujemy w branży IT (z mniejszymi lub większymi sukcesami zawodowymi). Dzieli nas kilka spraw - żyjemy w innych miastach (Toruń, Kraków, Warszawa), pracujemy w innej konfiguracji biznesowej (samodzielna działalność gospodarcza, właściciel firmy, pracownik), oferujemy na rynku inne umiejętności (programista, szef zespołu, lider społeczności, oszołom technologiczny) i mamy inne umocowanie rodzinne - żonaty, dzieciaty, z dziewczyną.

Wszystko to sprawia, że kiedy padł pomysł takich spotkań, nie było sprzeciwu.

A Tobie jak się podoba inicjatywa?

22 października 2014

Słowotok społecznościowy głównie na twitterze - za krótko jednak

0 komentarzy
Pamiętam bardzo dobrze czasy, kiedy mikroblogowanie nie było dla mnie wartościowym sposobem wymiany myśli. Ostatnio jednak jest zupełnie inaczej.

Zreflektowałem się, że kiedykolwiek chciałbym przekazać myśl, wybieram twittera. Jakkolwiek 144 znaki nie pozwala na "wyrzucenie" z siebie wszystkiego, to po kilku latach korzystania z tego medium, daję radę.

I to mnie właśnie przeraża w twitterze - jego prostota, która zawęziła moje pole literackiego działania do owych 144 znaków.


Po całym dniu "strzelania" 144 znakami na twitterze mam po prostu dosyć i wszystko zostało już w zasadzie powiedziane. Co mi tam zatem zabierać się za wpisy na blogu (szczególnie polskim niestety), kiedy, co chciałem powiedzieć, powiedziałem, a resztę przeczytałem na Quora lub StackOverflow.

W Quorę dopiero wchodzę i traktuję ją wciąż jako niewielką alternatywę do StackOverflow, na którym wyżywam się głównie na kanale sbt. I właśnie po takiej dziennej dawce wypowiedzi na SO, pisania mam już wystarczająco w zakresie ponad 144 znaków.

Do tego dochodzi jeszcze monitorowanie (w trybie do odczytu) LinkedIn, trochę commits na GitHub i idę spać z głową naładowaną pomysłami. A że obecny sponsor pozwala na szerokozakrojone wizje architektoniczne, to i czytania (dla wybrania właściwego rozwiązania) sporo.

Zatem jakbym był wszędzie, a nie ma mnie tutaj.

Możnaby zapytać, dlaczego mnie to martwi i dla zainteresowanych śpieszę z odpowiedzią - brakuje mi możliwości poruszania nowych technologii w dyskusjach w naszym, lokalnym, polskim środowisku informatycznym. Nie mówię, że nie ma spotkań/meetupów czy konferencji, ale wciąż brakuje mi miejsc, w których mógłbym poruszyć kwestie adekwatności stosowania nowych technologii, które mnie obecnie zajmują, do zadanych obszarów. Weźmy Spark, Storm, etcd, Docker, Ansible, ZooKeeper, Cassandra, bazy grafowe (z Titan), Mesos, Curator i kilka innych poza-stricte-scalowych tematów, które zajmują mnie ostatnimi czasy, bo jedynie czuję, że one mogą spełnić moje wymagania architektoniczne (oczywiście to jedynie już zawężona pula projektów, które rozważam po "ostrej" selekcji). Wciąż zdecydowanie za mało spotkań typu hackathon czy warsztatów, gdzie z innymi napaleńcami rozwikływałbym tajniki produktu i konsultowałbym pomysły.

Podczas rozpoznawania produktu, tworzę wiele notatek na boku, w Evernote, i tak sobie myślę, że warto byłoby je upublicznić pro publico bono i mojej. Mam jednak pewne obawy przed plagiatem, bo większość z materiału w moich notatkach, to kopie całych zdań, które są kwintesencją pełniejszego artykułu czy prezentacji. Chciałbym je jednak móc skonfrontować z wiedzą innych lokalesów.

Skoro zależy mi bardzo na ożywieniu polskiego środowiska informatycznego pod kątem zastosowania nowych technologii (niekoniecznie wyłącznie programistycznych ze Scalą w roli głównej) oraz wyrażaniu swoich myśli obszerniej (poza 144 znaki), to może właśnie należałoby skorzystać z tego miejsca - na polskojęzycznym blogu - i tutaj szukać merytorycznego wsparcia.

Pamiętam rozmowę z Bartkiem Zdanowskim, który (podczas naszej wspólnej wizyty na konferencji we Lwowie) wspominał z rozrzewnieniem o wygaszonej już inicjatywie Sebastiana Pietrowskiego, która polegała na publikowaniu wpisów z blogów z krótkimi opisami na własnym blogu, co pozwalało na zorientowanie się w pojawiających się co rusz nowych narzędziach. Nie zamierzam tego reaktywować, ale coś na ten kształt się właśnie w mojej głowie kluje.

Niech ten wpis będzie swoistym ożywieniem tego miejsca. Do usłyszenia niebawem!

A Ty gdzie zrzucasz stan swoich rejestrów mózgowych do publicznej konsumpcji? GitHub Pages może? Inne medium? Czy po prostu tak leciwie trochę w postaci notatek na boku na dysku lokalnym? Chciałbym móc znaleźć właściwe miejsce...

p.s. Jeśli chciałbyś dołączyć do mojego zespołu "poszukiwaczy właściwych rozwiązań", skontaktuj się ze mną na jacek@japila.pl. Pogadajmy!

06 października 2014

Oferty pracy dla programistów Scala i chroniczny brak obsady - mój pierwszy miesiąc poza korpo

0 komentarzy
Zdumiewające, jak ciężko jest znaleźć dobrych programistów, a jeszcze bardziej nakłonić ich do przyłączenia się do projektu (aka zmiany obecnego zatrudnienia).

Taką myśl opublikowałem na moim koncie na twitterze i prawie natychmiast padło pytanie o sprecyzowanie "dobrego programisty". Śpieszę wyjaśnić.

Jak to pewien Jacek powiedział: "Nie ważne co, ważne z kim" i to jakby definiuje w pewnym sensie owego dobrego programistę. Ma to być ktoś, z kim można spędzić czas na projekcie przyjemnie i go zakończyć (projekt) w terminie.

Owego dobrego programistę poznaje się po efektach jego decyzji - ma świadomość upływającego czasu i walki między doskonałym kiedyś a działającym w terminie. Jeśli uda się utrzymać doskonałe w terminie, tym lepiej dla zespołu. Najważniejsze jednak, aby potrafić dotrzymać terminu lub w terminie oznajmić jego niedotrzymanie. Ja wciąż walczę ze swymi żądzami poszukiwania świętego graala, kiedy obecne rozwiązanie jest w pełni wystarczające. Taką cechę nazywam terminowością.

Dobrym programista to również osoba, która ma świadomość bezkresu własnej niewiedzy. Doskonała znajomość języka Java u niego nie przekreśla zastosowania języka Scala (lub wyjątkowo egzotycznego Go, Elm czy Elixir). Jeśli narzędzie niespecjalnie pasuje, to się go po prostu nie stosuje i szuka właściw(sz)ego. Taką cechę nazwałbym świadomością technologiczną.

Akceptowanie wartości nieznanego jest podstawą egzystencji dobrego programisty. Ciągła otwartość na nowe rozwiązania i akceptowanie ich odmienności, która wymusza "zerowanie" dotychczasowego rejestru doświadczenia jest wliczona w kontrakt codzienności dobrego programisty. To nazwałbym otwartością umysłu.

Moim obecnym konikiem jest rozgrzewanie rynku polskiego na przyjęcie języka Scala jako wartościowego języka programowania dla wielu zastosowań, w których do niedawna widziałem miejsce wyłącznie dla Javy. Koniec z tym! Java jest dobra, ale nie bardziej niż Scala (dalekim od określenia Scali "lepszą Javą", ale nie ukrywam, że czasami ciśnie się na usta takie określenie). Najbardziej zależy mi na tej otwartości, która dopuściłaby młodszych stażem do zaawansowanego rynku programistów. Wielu ekspertów javowych, przy przejściu na nowy język Scala, jest naturalnie ponownie nowicjuszami. I to sobie cenię w nowych językach, które wymuszają takie "sprowadzenie na zero".

Od kiedy jestem poza korporacją, chętniej znajduję czas na rozmawę z osobami spoza mojego stałego kręgu znajomych. W zasadzie jestem zmuszony do takiego działania, aby dostać się do ciekawych projektów, których okazuje się, że jest cała masa wokół mnie.

Weźmy ostatnie moje dokonania na tym polu.

Jest pewna firma (której nazwy nie ujawnię jeszcze), która powierzyła mi zadanie stworzenia całej linii produkcyjnej dla produktów monitorujących. Do tego oczywiście potrzebni są ludzie, których nie ma i to również zlecono mi jako zadanie dodatkowe. Innymi słowy, jak nie znajdę, sam będę dłubał, a to mnie z pewnością zabije czasowo. Mam zlecenie na zatrudnienie 3 osób, które będą stanowiły przyczółek przyszłego zespołu deweloperskiego, które zestawią całą linię produkcyjną (począwszy od gałęzi w git +  jenkins + gerrit + co tam jeszcze potrzebne, aby proces spełniał oczekiwania osób, które w nim uczestniczą). Mają to być dobrzy programiści, którzy nie są zadufani w sobie, w ich znajomość technologiczną i "zajefajność", i którzy są otwarci na nowe, nieznane, a (co mi sprawia najwięcej problemów) radzą sobie z bezkresem wyboru technologicznego.

Pojawiły się w międzyczasie jeszcze firmy So1 (poszukiwane 3-4 osoby), AdPilot (2 osoby) oraz Datastax (1 osoba), które w sumie stanowią o nowych miejscach pracy dla ca 10 programistów scalowych w Warszawie (!) W niektórych przypadkach wybór języka jest drugorzędny i nie ma jakiegokolwiek znaczenia dla sponsorów. Chcesz F#? Masz go! Chcesz Scalę? Masz ją! Chcesz XYZ? Wybór należy do Ciebie.

Powstała również strona ScalaWAW, która wypisuje firmy z imienia i nazwiska, które oferują miejsca pracy dla programistów scalowych. Jak napisał @gkossakowski na swoim kanale na twitterze:


Liczba aktywności scalowych w Polsce przewyższa UK, Francję i Niemcy razem wzięte (!)

Okazuje się, że jest sporo miejsc pracy dla osób, które chcą wejść w Scalę. Problem jednak w tym, że spotykane przeze mnie osoby, deklarują jedynie chęć i brakuje w tym ostatecznej decyzji, która sprawiłaby, że dostaną to, czego chcą - pracy w roli programisty scalowego. Jakimś cudem nie dochodzi do scalenia.

Coś mi mówi, że się trochę technologicznie rozleniwiliśmy. Duże firmy i korporacje dodają do tego jeszcze złudne poczucie stabilności, a to właśnie tam znajduje się spora część "chętnej" kadry scalowej. Bywa.

Napisz do mnie na jacek@japila.pl, gdyby oferta zatrudnienia jako programista scalowy w Warszawie była w Twoim obszarze zainteresowań. W kilku miejscach mógłbym znacząco pomóc.